Dzieło osierocone - utwór, do którego prawdopodobnie nie wygasły autorskie prawa majątkowe i jednocześnie nie ma możliwości dotarcia do właścicieli tych praw[1]. Tego rodzaju utworów nie można upublicznić a dostęp do nich jest możliwy jedynie w czytelniach bibliotek, archiwach i prywatnych zbiorach. Nie można takich dzieł udostępnić w ogólnie dostępnych w internecie bibliotekach elektronicznych, nie można opublikować ich wznowień, a także włączać do antologii czy wykorzystywać ich fragmentów w innych dziełach. Problem dzieł osieroconych ogranicza też silnie zakres domeny publicznej, gdyż z braku zarejestrowanych danych o właścicielach praw majątkowych znaczna część utworów, które powinny się w niej znaleźć pozostaje niepewna prawnie.
Problem dzieł osieroconych powstał w efekcie stałego wydłużania czasu ochrony majątkowych praw autorskich przy jednoczesnym braku istnienia nowego i zarzucenia już istniejących systemów rejestracji właścicieli tych praw[2].
Nie jest znany dokładny odsetek dzieł, które zaliczają się do tej kategorii, wiadomo jedynie, że jest to odsetek znaczny. Np: Biblioteka Kongresu Stanów Zjednoczonych oszacowała, że ok. 85% nagrań muzycznych, powstałych do 1968 r. przechowywanych w tej bibliotece nie może zostać upowszechniona publicznie poza murami tej instytucji, ze względu na niemożność łatwego dotarcia do prawdopodobnych właścicieli praw autorskich do nich.[3]
Problem dzieł osieroconych w Stanach Zjednoczonych próbowano rozwiązywać wielokrotnie. M.in. pod koniec lat 90 XX w. przyjęto ustawę Fairness in Music Licensing Act, poszerzającą zakres dozwolonego użytku osieroconych i dawno nie wznawianych utworów muzycznych. W 2000 r. Komisja Europejska wytoczyła jednak proces arbitrażowy przed WTO w sprawie naruszenia Konwencji Berneńskiej przez Stany Zjednoczone poprzez przyjęcie Fairness in Music Licensing Act, który wygrała, co poważnie spowolniło rozwój prac nad rozwiązaniem problemu dzieł osieroconych w USA.
Problem dzieł osieroconych podjęty został w USA ponownie w 2005 r. przez amerykański Copyright Office, którego pracownicy zaproponowali utworzenie tzw. funduszu martwej ręki, do którego odprowadzałoby się pewien niewielki procent zysków ze sprzedaży i udostępniania dzieł osieroconych. Środki te byłyby przeznaczane na ew. tantiemy dla tych autorów, którzy upomnieliby się o swoje prawa. Odpowiedni projekt ustawy utknął jednak w 2006 w Kongresie w efekcie protestów organizacji reprezentujących interesy grupowe twórców i wydawców twórczości. Prace nad wprowadzeniem tego prawa są jednak kontynuowane[4].
Inne rozwiązanie przyjęto w Kanadzie, gdzie powstało biuro "martwej ręki", do którego można się zgłaszać z dowodami na to, że mimo wysiłków nie udało się dotrzeć do autora, po czym biuro po sprawdzeniu swoich rejestrów udziela specjalnej licencji na użycie dzieła osieroconego[5].
Komisja Europejska stworzyła w 2007 r. raport na temat dzieł osieroconych i trudności związanych z ich digitalizacją[6], który następnie został poszerzony w 2008 i 2009 r[7]. W maju 2011 r. Komisja ogłosiła finalny projekt dyrektywy[8], który, mimo wielu negatywnych opinii wyrażonych w ramach konsultacji społecznych jest planowany do głosowania w Parlamencie Europejskim w pierwszej połowie 2012 r.