| Eksplozja w San Juan | |
Zdjęcie budynku po wybuchu |
|
| Kraj | |
| Miejsce | San Juan |
| Rodzaj katastrofy | Eksplozja |
| Data | 21 listopada 1996 |
| Godzina | 8:35 |
| Ofiary śmiertelne | 33 osoby |
| Ranni | 70 osób |
| Na mapach: | |
Wybuch w sklepie obuwniczym Humberto Vidal nastąpił 21 listopada 1996 r. ok. godziny 8.35 rano pośrodku strefy handlowej Río Piedras w San Juan, Portoryko. Czasem określa się go jako eksplozja w Río Piedras albo eksplozja w Humerto Vidal. Była to jedna z największych pod względem liczby ofiar katastrof na wyspie.
Spis treści |
Przez kilka dni właściciele sklepu obuwniczego Humerto Vidal wyczuwali zapach gazu, zwłaszcza w piwnicach budynku. Trzykrotnie wezwana kompania gazowa nie wykryła żadnych nieprawidłowości, informując właściciela, że to zapach gum i plastiku z obuwia wywołuje odór. Właściciel wezwał zatem speców od wentylacji, by sprawdzili ją. Kiedy jeden z nich włączył instalację, nagle doszło do potężnego wybuchu, który zniszczył całkowicie piwnicę i wszystko do poziomu 1. piętra.
Katastrofa pochłonęła życie 33 osób i zraniła 70 innych. Większość znajdowała się wewnątrz budynku, choć zginęło też wiele osób z zewnątrz. Prezydent USA Bill Clinton uznał teren za strefę katastrofy, co pozwoliło na błyskawiczne wprowadzenie pomocy pozakrajowej. Zwłoki zmarłych układano na ulicy, rannym udzielano namaszczeń.
Potężne uszkodzenia sklepu były dużą przeszkodą przy badaniu skutków tragedii. Na początku obawiano się, że spowodował ją zamach terrorystyczny; jednak badania nie wykazały, by ktoś podłożył bombę lub podpalił sklep.
Wiedząc, że eksplozję wywołał gaz, eksperci pod dowództwem Charlesa H. Battena przyjęli dwie możliwości: albo był to propan, którego rury biegły w pobliżu, albo metan uciekający ze ścieków. Wkrótce jednak odkryli oni wygiętą o cztery cale w górę belkę, co świadczyło, że eksplozja nadeszła z dołu, a więc, że spowodował ja cięższy od powietrza propan. Gromadził się on w piwnicy sklepu, służącej za magazyn.
Jak później odkryto, kiedy kompania gazowa sprawdzała, czy w budynku i okolicy jest gaz, popełniono dwa błędy:
Wspólny wysiłek ekspertów i kompanii gazowej ujawnił, że w pobliżu sklepu znajdowała się nieoznakowana rura z gazem, prowadząca do pobliskiej restauracji. Wygięta tak, aby mieściła się w wąskiej ulicy, rura była na skraju pęknięcia. Po założeniu rur kanalizacyjnych, biegnących pod nią, została zasypana. Ciężar ziemi, ruch uliczny i działanie wody deszczowej doprowadziły do jej pęknięcia. Kiedy propan znajdzie się pod ziemią, może przemieszczać się podobnie jak woda; ścieżka gazu biegła wzdłuż rur, gdzie ziemia stawiała najmniejszy opór. Jedna z rur, w której znajdowały się kable, prowadziła wprost do piwnicy sklepu.
Ponieważ gaz był cięższy od powietrza, gromadził się pod półkami. Kiedy spec od systemów wentylacyjnych włączył je, powstała iskra; propan zapalił się i doszło do fatalnej eksplozji.
Pod koniec śledztwa kompania gazowa próbowała podważyć jego wyniki, wciąż obstając przy teorii o wybuchu metanu. Jednak Batten odkrył na ocalałych fragamentach sufitu ślady butów - dowód, że eksplozja rozpoczęła się w pobliżu podłogi i wyrzuciła je pod sufit. Kompania musiała przyznać, że to jej gaz był przyczyną tragedii.
Eksplozje w Guadalajarze w 1992 r.
Wszystkie informacje pochodzą z serialu dokumentalnego National Geographic Tuż przed Tragedią.