Euroizacja - jednostronne przyjęcie euro przez dane państwo w miejsce waluty krajowej. Krok ten jest jednak niezgodny z koncepcją Unii Gospodarczej i Walutowej, a Europejski Bank Centralny stoi na stanowisku, że wejście do strefy euro powinno być zwieńczeniem procesu konwergencji[1]. Jednostronna euroizacja oznacza de facto zgodę na rezygnację z wpływu na politykę monetarną, gdyż nie wiąże się z wprowadzeniem swych przedstawicieli do organów funkcjonujących w ramach Europejskiego Systemu Banków Centralnych[2].
Spis treści |
Spośród europejskich krajów nieczłonkowskich wspólną walutę stosuje sześć państw. W porozumieniu z Unią na euroizację zdecydowały się[3]:
Z kolei trzy inne państwa wprowadziły euro bez porozumienia ze Wspólnotami[3]:
Jeszcze przed przyjęciem Polski do Unii Europejskiej w debacie publicznej pojawiały się pomysły dotyczące wprowadzenia euro w najkrótszym terminie. Przedstawicielami takiej koncepcji byli m.in. tacy ekonomiści jak Andrzej Bratkowski, czy Jacek Rostowski, choć uważali oni, że krok ten powinien być poprzedzony rozmowami z Unią[6]. Pogląd ten popierały również inne osoby związane z CASE[7]. W 2005 roku na ten temat wypowiadał się także jeden z ówczesnych liderów PO Jan Rokita, który twierdził, że krok ten zapobiegłby nadmiernemu umocnieniu złotego[7]. Przed takim krokiem ostrzegał jednak m.in. premier Marek Belka, który zwrócił uwagę na fakt, że zostałoby to źle odebrane przez UE[7]. Utrzymywał, że należałoby raczej rozważyć powiązanie złotego z euro w ramach izby walutowej, jednak, jak zauważył, wymagałoby to zrównoważenia finansów publicznych[7].