| Święta Maria Franciszka |
|
| Feliksa Magdalena Kozłowska | |
| Mateczka | |
Obraz Marii Franciszki Kozłowskiej w kaplicy Katolickiego Kościoła Mariawitów w Grzmiącej |
|
| Data urodzenia | 27 maja 1862 Wieliczna |
| Data śmierci | 23 sierpnia 1921 Płock |
| Kościół / wyznanie | Kościoły mariawickie |
| Wspomnienie | 27 maja, 2 sierpnia, 23 sierpnia |
| Atrybuty | habit z monstrancją na piersiach |
| Patronka | mariawityzmu |
| Szczególne miejsca kultu | Świątynia Miłosierdzia i Miłości w Płocku |
Feliksa Magdalena Maria Franciszka Kozłowska (ur. 27 maja 1862 w Wielicznej koło Węgrowa, zm. 23 sierpnia 1921 w Płocku) − założycielka i duchowa opiekunka mariawityzmu, przez wyznawców nazywana Mateczką i uznana za świętą w Kościołach mariawickich.
Początkowo zakonnica rzymskokatolicka, założycielka ukrytego Zgromadzenia Sióstr Ubogich św. Klary, które później przybrało nazwę Zgromadzenia Sióstr Mariawitek Nieustającej Adoracji Ubłagania, 5 grudnia 1906 została imiennie ekskomunikowana, jako pierwsza kobieta w historii chrześcijaństwa w Kościele Rzymskokatolickim. Założycielka Zgromadzenia Kapłanów Mariawitów, mistyczka, przekazała Kościołowi objawienie zawarte w Dziele Wielkiego Miłosierdzia nieuznanym przez Kościół rzymskokatolicki.
Spis treści |
Analizując biografię Marii Franciszki Kozłowskiej badacz natrafia na problem falsyfikacji źródeł. Przekłamanie dotyczące faktów z życia założycielki stanowią istotną przeszkodę do stworzenia bezstronnego obrazu jej biografii. Była zakonnicą i mistyczką posiadająca status herezjarchini w Kościele rzymskokatolickim i świętej w Kościołach mariawickich[1].
Feliksa Magdalena Kozłowska urodziła się 27 maja 1862 w Wielicznej koło Węgrowa w rodzinie rzymskokatolickiej. Jej rodzicami byli Jakub Kozłowski herbu Nałęcz oraz Anna z Olszewskich, wywodzący się ze zubożałej szlachty polskiej. Jakub Kozłowski był pełnomocnikiem właścicieli majątku w Stoczku Węgrowskim i pracował jednocześnie jako nadleśniczy w ich dobrach w Wielicznej. Mała Feliksa ochrzczona została 19 czerwca 1862 roku, w kościele parafialnym w Stoczku[2]. Po śmierci ojca, który zginął w bitwie węgrowskiej 3 lutego 1863, wychowaniem małej jedynaczki zajęła się matka i teściowie - Jakubina (primo voto Kozłowska) i Seweryn Pułaski. Seweryn był drugim mężem Jakubiny, pochodził z tego samego rodu co generał Kazimierz Pułaski. Korzystając z gościnności krewnych, młoda wdowa oraz jej córka zamieszkują najpierw u Pułaskich w Czerwonce Węgrowskiej, później zaś w Baczkach. Okresowo przebywają również w Garwolinie. Tam też, w 10. roku życia Feliksa przystąpiła do I Komunii Świętej. W 1872 przeprowadzają się do dalszej rodziny, Piekarskich w Warszawie[3].
Feliksa edukację rozpoczęła dość wcześnie. Od lat dziecinnych matka uczyła ją pisać i czytać w języku polskim, a także kształtowała w niej zamiłowanie do polskości i religii. Od czasu zamieszkania w Warszawie naukę pobierała w domu nauczycielki, a następnie na pensji hrabiny Skarbek i w IV Gimnazjum Żeńskim w Warszawie przy ul. Miodowej. Kończąc naukę, władała biegle językiem rosyjskim, angielskim i francuskim. Mając tak staranne, jak na ówczesny status kobiety, wykształcenie podejmuje pracę nauczycielki domowej u gen. Urlicha w Cytadeli Warszawskiej. W 1882 otrzymała propozycję zamążpójścia, którą jednakże odrzuciła. Z zachowanych informacji można wnioskować, że była kobietą o wielkiej urodzie, elokwentną i pobożną. Niejeden mężczyzna starał się o jej rękę, ale szczególna duchowość nie pozwalała jej szukać samorealizacji w małżeństwie[4].
Powołanie do stanu zakonnego Feliksa odczuwała w dość młodym wieku. Plan wstąpienia do klasztoru warszawskich wizytek, na skutek rozporządzeń carskich w stosunku do zakonów, okazał się niemożliwy do realizacji. Dzięki o. Łukaszowi Zaczyńskiemu, pod którego kierunkiem odprawiała w Zakroczymiu rekolekcje, w 1883 wstąpiła do Zgromadzenia Franciszkanek od Cierpiących. Zgromadzenie to zostało założone przez o. Honorata Koźmińskiego. Z powodu obaw przed restrykcjami ze strony zaborcy kongregacja funkcjonowała w ukryciu, zresztą jak i inne zgromadzenia honorackie, zaś celem jej było opiekowanie się chorymi, lecz zamożnymi ludźmi. W ten sposób siostry zarabiały na swoje utrzymanie. Wobec atmosfery panującej w zgromadzeniu, a także potrzeby większej kontemplacji, o. Honorat zezwolił Feliksie na opuszczenie franciszkanek. Dnia 8 września 1887 w Płocku Feliksa Kozłowska założyła, za radą i zgodą o. Honorata Koźmińskiego, ukryte Zgromadzenie Sióstr Adoratorek Przebłagania, zwane również Zgromadzeniem Sióstr Ubogich św. Matki Klary. Jednocześnie została przełożoną nowo powstałej kongregacji. Wówczas przyjęła imiona zakonne: Maria Franciszka. Nowa wspólnota opierała swoje życie na II regule św. Franciszka z Asyżu, zaś oprócz trzech ślubów zakonnych (ubóstwa, czystości i posłuszeństwa) siostry składały czwarty: nieustającej adoracji Przenajświętszego Sakramentu. Zgromadzenie oficjalnie funkcjonowało jako pracownia robót kościelnych, co na początku jego istnienia w stopniu minimalnym zapewniało byt siostrom. Zdarzało się czasem, iż siostry głodowały, jednak w miarę jak rosła renoma pracowni ich sytuacja materialna uległa znacznej poprawie. Pod kierownictwem Mateczki siostry wykonując różne prace na zamówienia, uzyskiwały środki na utrzymanie i doskonaliły swoje umiejętności. Jednak Maria Franciszka troszczyła się przede wszystkim o rozwój duchowy swych sióstr[5].
W 1890 matka założycielki, Anna Kozłowska, sprzedawszy uprzednio posiadane nieruchomości w Warszawie, postanowiła zamieszkać razem z córką w Płocku. Początkowo Anna była przeciwna zamiarowi wstąpienia jedynaczki do klasztoru. Widziała dla niej raczej przyszłość w małżeństwie niż w ubogim zakonie. Ostatecznie Anna Kozłowska, pogodziwszy się z decyzją córki, sama zdecydowała się wstąpić do Zgromadzenia Sióstr Ubogich i w 1903, złożyła śluby zakonne na ręce swej córki, przyjmując jednocześnie imiona Maria Hortulana[6].
Z polecenia o. Honorata Koźmińskiego Maria Franciszka zostaje wizytatorką kilku ukrytych zgromadzeń honorackich a także kierowniczką duchową również ukrytego Zgromadzenia Małych Sióstr Niepokalanego Serca Maryi. Świadczy to o tym, iż ojciec Honorat nie tylko miał do niej zaufanie, ale także dostrzegał w niej osobę o nieprzeciętnej duchowości[7].
Przy końcu szóstego roku istnienia Zgromadzenia Matki Marii Franciszki, dnia 2 sierpnia 1893 roku nastąpiło Jej wielkie przeżycie mistyczne, znane pod nazwą Objawienia Dzieła Wielkiego Miłosierdzia. Miało to miejsce w płockim kościele seminaryjnym św. Jana Chrzciciela w święto Matki Bożej Anielskiej. Treścią Objawienia była sprawa duchowego stanu świata pogrążonego w upadku oraz konieczność ratunku, który Bóg daje w Miłosierdziu we czci Przenajświętszej Eucharystii i Pomocy Maryi, a w przypadku odrzucenia Miłosierdzia - odnowienie ziemi i Kościoła poprzez karę i Sprawiedliwość. Wydarzenie to zapoczątkowało cykl objawień trwających do 1918., głoszeniem tego orędzia miało zająć się Zgromadzenie Kapłanów Mariawitów, opartych na pierwszej regule św. Franciszka z Asyżu. Nazwą "mariawitek" objęte zostaje także założone wcześniej Zgromadzenie Sióstr Ubogich, nazwane w Objawieniu "kolebką" Mariawityzmu[8].
Targana początkowo wątpliwościami, siostra Maria Franciszka rozpoczęła tworzenie Zgromadzenia Kapłanów Mariawitów, które miało być początkiem odnowy moralnej duchowieństwa w Polsce. Ojciec Honorat, zaaprobował tą idee. Siostra Maria Franciszka zgromadziła wokół siebie kilkunastu księży, wielu z nich było absolwentami Akademii Teologicznej w Petersburgu i stanowiło ówczesną elitę duchowieństwa warszawskiego, płockiego i lubelskiego. W roku 1903 było już około siedemdziesięciu mariawitów, jednakże tylko kilku najbardziej oddanych księży wiedziało o roli i objawieniach Mateczki[9]. Kapłani mariawici wyróżniali się swoją gorliwością, oddaniem dla ludu co przyciągało do nich rzesze wiernych, a z drugiej strony - narażało ich na prześladowania ze strony współbraci w kapłaństwie. Również Matka Maria Franciszka stała się obiektem przykrych incydentów ze strony duchownych i fanatycznie usposobionych osób świeckich.
W 1903 roku św. Maria Franciszka wraz z kapłanami rozpoczęła starania o zatwierdzenie przez władze kościelne Zgromadzenia Kapłanów Mariawitów. W styczniu przesłała spisane przez siebie objawienia trzem biskupom: warszawskiemu, płockiemu i lubelskiemu. W maju tegoż roku biskup płocki Jerzy Szembek wezwał Mateczkę dla złożenia zeznań dotyczących jej objawień i dotychczasowej działalności kapłanów, co w istocie było postępowaniem inkwizycyjnym. W sierpniu Matka Maria Franciszka z delegacją kapłanów udała się do Rzymu, by sprawę mariawitów przedstawić papieżowi. Nowo wybrany papież Pius X otrzymał treść objawień Dzieła Wielkiego Miłosierdzia i historię dotychczasowej działalności mariawitów. W grudniu tego samego roku, Mateczka z polecenia Pana Jezusa tworzy Związek Katolicki Nieustającej Adoracji Ubłagania. Napisane przez nią ustawy dla całego Związku zostały posłane do papieża.
Dnia 31 sierpnia 1904 roku Kongregacja Inkwizycji podjęła uchwałę nakazującą delegalizację całego Związku Nieustającej Adoracji Ubłagania Przenajświętszego Sakramentu oraz zerwanie wszelkich kontaktów kapłanów i sióstr z Mateczką. Mimo podporządkowania się dekretowi przez Marię Franciszkę i kapłanów nadal trwały prześladowania i usuwanie kapłanów mariawitów z ich urzędów w Kościele.
Na skutek tego kapłani zrywają łączność z biskupami w lutym 1906 roku i zwracają się o pomoc do najwyższej instancji w Rzymie. Ponieważ obiecane załatwienie sprawy mariawickiej przez Rzym przedłużało się, a w kraju coraz bardziej wzmagały się prześladowania mariawitów, ojciec Maria Michał Kowalski, przełożony Zgromadzenia Kapłanów, wizytując parafię po raz pierwszy zapoznał wiernych z objawieniami Mateczki i jej posłannictwem[10].
W tym czasie wydana została przez papieża Piusa X encyklika potępiająca mariawitów, ogłoszona w katedrach warszawskiej, płockiej i lubelskiej, 12 kwietnia 1906 roku. Mateczka bardzo cierpiała z powodu odrzucenia przez Kościół Dzieła Wielkiego Miłosierdzia, ale zgadzała się z Wolą Bożą, wyrażoną, m. in. w słowach Pana Jezusa: Większe jest posłannictwo Boskie, niż wszystkie rozporządzenia ludzkie[11]. Na mocy tego dokumentu założycielka mariawityzmu jako heretyczka została obłożona ekskomuniką większą, co w ówczesnym prawie kościelnym oznaczało, że katolikowi nie wolno było z nią przebywać, rozmawiać ani utrzymywać jakichkolwiek kontaktów. Nie wolno było też udzielać jej żadnych sakramentów. A gdyby pojawiła się na nabożeństwie, należało natychmiast je przerwać. Jest to pierwszy przypadek w historii Kościoła imiennej ekskomuniki wobec kobiety. Wywołało to ogromną falę potępienia w prasie mariawitów, prześmiewczo nazywanych kozłowitami, kozłami lub mankietnikami. Wielu księży katolickich pozwalało sobie na niezgodnie z duchem ewangelicznym publiczne ataki na siostrę Marię Franciszkę i mariawitów. Szerzono po całym kraju kłamliwe pogłoski. Na przykład to, iż miała objawienie, że będzie matką Antychrysta. Zarzucano jej fałszywość objawień tylko dlatego, że była kobietą. Na wszelkie sposoby starano się ją skompromitować, aby w ten sposób podważyć podstawy całego ruchu mariawitów.
Dnia 31 grudnia 1906 roku we wszystkich kościołach rzymskokatolickich ogłoszona została imienna klątwa na Mateczkę i przełożonego Zgromadzenia Kapłanów Mariawitów, ojca Marii Michała Kowalskiego, która po 20 dniach miała objąć także tych, którzy pozostaną wierni Matce Marii Franciszce i jej objawieniom[12].
W tej sytuacji mariawici zmuszeni do opuszczenia kościołów rzymskokatolickich, uzyskawszy ze strony rządu prawną podstawę pozwalającą na samodzielne organizowanie życia religijnego (przyczynił się do tego ukaz tolerancyjny z 1905 roku, obejmujący wszystkie mniejszości religijne), przystąpili do budowy własnych kościołów, kaplic i domów parafialnych. Odtąd parafie mariawickie stały się ośrodkami życia religijnego, kulturalnego, działalności oświatowej i charytatywnej. Była to kontynuacja zainicjowanej przez Mateczkę działalności społecznej, charytatywnej, zanim nastąpiło odłączenie od Kościoła rzymskokatolickiego[13].
Wszystkie prześladowania siostra Kozłowska znosiła w cichości i pokorze, modląc się za swoich prześladowców. Prowadziła życie głęboko kontemplacyjne, połączone z surową ascezą. Każdego roku odprawiała czterdziestodniowe rekolekcje. Podczas takich ćwiczeń duchowych w 1920 nasiliła się choroba nowotworowa wątroby, której towarzyszyła opuchlizna całego ciała. Ogromne cierpienie ofiarowała za siostry mariawitki, za miasto Płock i cały kraj. Zmarła o świcie 23 sierpnia 1921. Została pochowana w podziemiach katedry mariawickiej w Płocku.
Jeszcze przed ekskomuniką papieską ze strony katolików padały głosy, że wpływ Kozłowskiej na księży jest zbyt duży i niepokojący. Hierarchom nie podobało się zwłaszcza, że to kobieta miała kierować ruchem reformatorskim. W czasie podejmowanych prób legalizacji ruchu wielokrotnie nakazywano jej zerwanie kontaktów z księżmi mariawickimi. Początkowo Kozłowska poddała się woli papieża i biskupów, ale po późniejszych niepowodzeniach znów rozpoczęła swoją działalność. Szczególnie niekorzystny był wobec niej wyrok Świętej Inkwizycji z dnia 4 września 1904, który nakazywał biskupowi płockiemu, by wyznaczono jej spowiednika uczonego i pobożnego, by ten dołożył starania i wyleczył ją z halucynacji (urojeń), na drogę prawdziwej pobożności zwrócił.
Wydana w 1906 encyklika Tribus circiter[14] papieża Piusa X potwierdziła ten wyrok, krytykując księży, którzy nie zawahali się bowiem całkowicie oddać i na skinienie być posłusznymi pewnej kobiecie, jako mistrzyni pobożności i sumienia, głosząc, że ona jest pełna świętości, łaskami niebieskimi w cudowny sposób wyposażona, wiele rzeczy wie z objawienia Bożego i dana została przez Boga na to, aby w tych ostatecznych czasach zbawić świat bliski już zagłady. Encyklika przedstawia historię sporu z mariawitami oraz próby jego rozwiązania z punktu widzenia Kościoła katolickiego, nakazując ostatecznie rozwiązanie zgromadzenia księży mariawitów i zakazując im wszelkich kontaktów z Kozłowską. Objawienia Kozłowskiej określone zostały w encyklice mianem "mamideł urojonych".
W tym czasie Kozłowska stała się przedmiotem ataków w prasie katolickiej, gdzie padały epitety "zwariowana szwaczka" czy "pomylona baba". Słynny był też artykuł "Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle"[15], który nazwał ją wcieleniem diabła, który chce zniszczyć Kościół katolicki.
W 1972 sekretarz Komisji Episkopatu do Spraw Ekumenizmu, ojciec jezuita Stanisław Bajko, badając mariawityzm oraz działalność Feliksy Kozłowskiej, przyznał, że postawa Kościoła rzymskokatolickiego wobec niej była dalece krzywdząca. Według niego wiodła ona bowiem życie pełne świętości, umartwiania się, dobroci i ducha modlitwy. Przypomina także o tym, że powstrzymywała ona arcybiskupa Kowalskiego, gdy próbował już za jej życia wprowadzać rozmaite liturgiczne i doktrynalne innowacje[16].
| Mariawityzm | |||
|---|---|---|---|
| Emblemat mariawicki | |||
|
|||
|
|||
|
|||
|
|||
|
|||
|
|||
|
|||
| Portal • Kategoria | |||
Jeszcze przed 1906 Feliksa Kozłowska była traktowana przez księży mariawitów ze szczególnym szacunkiem, ze względu na jej pobożność i charyzmę. Po zerwaniu mariawitów z papiestwem Feliksa Kozłowska stała się najważniejszą postacią nowego Kościoła. Już w 1906 wydany został okólnik pod tytulem "Mariawici wierzą" sygnowany przez ks. Kowalskiego, ktory głosił:
Mariawici wierzą:1) w to wszystko czego Kościół katolicki naucza, 2) że Pan Bóg Marię Franciszkę (Kozłowską) uczynił najświętszą i dał jej te łaski, jakie dał Najświętszej Maryi Pannie, Matce Bożej, 3) że w ręku św. Marii Franciszki jest miłosierdzie dla całego świata i nikt bez jej pomocy i pośrednictwa nie dostąpi miłosierdzia, 4) że modlitwa do św. Marii Franciszki nie tylko jest pożyteczna, ale konieczna do odparcia szatańskich zasadzek i do utwierdzenia duszy w łasce Bożej .
Po jej śmierci, 23 sierpnia 1921 została uznana za świętą, a arcybiskup Jan Maria Michał Kowalski rozwinął silnie kult założycielki mariawityzmu. W 1925 istniało już 5 świąt mariawickich poświęconych osobie Marii Franciszki i jej Dziełu Wielkiego Miłosierdzia. Obok tradycyjnego określenia Mateczka Kowalski wprowadził też tytuł Małżonki Barankowej (Chrystusowej), zrównując ją teologicznie z Matką Bożą. Wprowadzono wiele modlitw do Mateczki, wzorując się najczęściej na modlitwach maryjnych, np. litanii czy Pod Twoją Obronę. Kolejnym tytułem była Matka Miłosierdzia – Kozłowska miała być wybrana jako kolejna po Chrystusie do zbawienia świata. Ostatecznie uznano ją za wcielenie Ducha Świętego[17]. Decyzje te po części przyczyniły się do rozłamu w mariawityzmie. Silny kult Mateczki przetrwał w Kościele Katolickim Mariawitów. W mariawickiej teologii felicjanowskiej dotychczasowe ujęcie nauki o Trójcy Świętej, przejęte od Kościoła rzymskokatolickiego, z którego historycznie wywodzi się felicjanowska wspólnota mariawicka, znajduje całkiem nowe rozumienie i w dużej mierze odmienne znaczenie. Osoba Marii Franciszki Kozłowskiej to już nie tylko święta niewiasta wybrana przez Boga dla odnowienia chrześcijaństwa (nauka z początków XX wieku), ale żeńskie wcielenie Ducha Świętego, dopełniającego odkupieńczą misję Syna Bożego, Jezusa Chrystusa. Poglądy te pozwalają uznać, że mariawityzm felicjanowski stanowi w istocie nową religię, opartą na odmiennych niż w nurcie płockim fundamentach doktrynalnych, a określanych w samym Felicjanowie jako pogłębienie i wypełnienie chrześcijaństwa w Dziele Wielkiego Miłosierdzia dla zbudowania Królestwa Bożego na ziemi. Przełożony denominacji felicjanowskiej (abp Wojciechowski) powiadał przecież: "Spełniło się. Przyszła na ziemię Mateczka, Święta Parakletka, Wcielony Duch Święty. Wypełniła Ona Swoim przyjściem obietnicę Ojcowską i Pana Jezusa. Zrodziła nowy Kościół, nowy bo Eucharystyczny – Chrystusa i Jej: Małżonki Chrystusowej, Wcielonej Pocieszycielki" (List pasterski abpa Wojciechowskiego na Zmartwychwstanie Pańskie 1991 r., s. 2).
Starokatolicki Kościół Mariawitów po 1935 ograniczył kult założycielki jedynie do czci i uznania za jej rolę w przekazaniu boskiego posłania ludziom, choć nadal tytułuje ją świętą.