| Gene Pitney | |
| Imię i nazwisko | Gene Francis Alan Pitney |
| Pseudonim | Billy Bryan |
| Data i miejsce urodzenia | 17 lutego 1941 |
| Pochodzenie | Rockville, Connecticut |
| Data i miejsce śmierci | 5 kwietnia 2006 |
| Instrument | gitara, fortepian, perkusja |
| Gatunek | pop, rock |
| Zawód | piosenkarz, autor piosenek, muzyk |
Gene Francis Alan Pitney (ur. 17 lutego 1941 w Hartford, zm. 5 kwietnia 2006 w Cardiff)[1] – amerykański piosenkarz poprockowy i kompozytor pochodzenia polskiego, miał charakterystyczny, wysoki tembr głosu.
Pochodził z regionu Nowa Anglia w stanie Connecticut, jego matka Anna Orlowski była Polką. Karierę muzyczną rozpoczął w połowie lat pięćdziesiątych jako nastolatek, lecz jej szczyt przypadł na lata sześćdziesiąte XX wieku, kiedy to zdobył olbrzymią popularność po obu stronach Atlantyku. Choć muzyką interesował się od dziecka, z wykształcenia był inżynierem elektrykiem. Ostatecznie wybrał jednak karierę muzyka. Początkowo dużo komponował dla innych artystów. Jego piosenki znalazły się w repertuarze takich gwiazd jak Del Shannon, Roy Orbison, Kalin Twins i Bobby Vee. Z początkiem lat sześćdziesiątych zaczął także nagrywać jako solista i koncertować. Pitney był niezwykle płodnym muzykiem i nagrywał po kilka albumów rocznie. Wszystkie jego albumy charakteryzowały się starannością nagraniową. Był pionierem overdubbingu, czyli dogrywania ścieżek.
W 1989, po latach nieobecności, nagrał nową wersję swojego przeboju z 1967 r. "Something’s Gotten Hold of My Heart" w duecie z Markiem Almondem, który na krótko zajął pierwsze miejsce na liście przebojów w Wielkiej Brytanii.
Do największych jego przebojów należały: "It Hurts to Be in Love", "A Heartbreaker", "I’m Gonna Be Strong", "Town Without Pity", "Every Breath I Take", "(The Man Who Shot) Liberty Valance", "Only Love Can Break a Heart", "True Love Never Runs Smooth", "24 Hours from Tulsa" oraz cover piosenki The Rolling Stones "That Girl Belongs to Yesterday".
W 2002 Gene Pitney został wprowadzony do Rock and Roll Hall of Fame[2].
W 2006 r., w trakcie trasy koncertowej po Wielkiej Brytanii menedżer Pitneya znalazł zwłoki piosenkarza w hotelu Hilton w Cardiff, artysta zmarł na zawał serca w wieku 66 lat. Pitney od wielu lat cierpiał na chorobę serca, nie zaprzestał jednak koncertowania. Jego ostatnia trasa została uznana za najlepszą w karierze.