Grzech pierworodny – w teologii chrześcijańskiej oznacza pierwszy grzech Adama i Ewy w raju popełniony pod wpływem pokusy szatana. Polegał on na uniesieniu się pychą i okazaniu nieposłuszeństwa wobec Boga poprzez spożycie z drzewa poznania dobra i zła symbolicznego owocu zakazanego.
Pojęcie to obejmuje również stan oddalenia ludzkości od Boga, stan grzeszności, brak pierwotnej sprawiedliwości, świętości, będący konsekwencją upadku pierwszej pary małżeńskiej i dziedziczony przez wszystkich ich potomków. Grzech pierworodny jest przyczyną zranienia ludzkiej natury, polegającego szczególnie na osłabieniu zdolności jasnego poznania prawdy oraz słabości woli, która doznaje rozbicia między pragnieniem dobra a skłonnością ku złu moralnemu. Przechodzi on z pokolenia na pokolenie - przekazywany jest dziecku w akcie poczęcia[1].
Spis treści |
Określenie grzech pierworodny /(łac.) peccatum originale/ zostało użyte po raz pierwszy przez Augustyna z Hippony w jego dziele Do Symplicjana o różnych problemach (De diversis quaestionibus ad Simplicianum) I,1.10, wydanym w 397 r.[2]. Doktor Kościoła używał go następnie wielokrotnie po 412 r. wraz z rozpoczęciem kontrowersji pelagiańskiej. Umieścił je także w tytule traktatu z 418 r. De gratia Christi et de peccato originali (O łasce Chrystusa i grzechu pierworodnym)[3]. Teologia średniowieczna, a za nią scholastyka potrydencka mówiły o peccatum originale originans (dosłownie: grzech dający początek, sprawiający), odnosząc to pojęcie do upadku Adam i Ewy w raju oraz o peccatum originale originatum (dosłownie: grzech, który został zapoczątkowany) określając w ten sposób stan, w jakim się znajduje ludzkość obecnie[4][5].
Rozdziały 2 i 3 Księgi Rodzaju opisują sytuację zerwania pierwotnej przyjaźni z Bogiem na skutek wolnej decyzji człowieka kuszonego przez diabła. Adam i Ewa okazali nieposłuszeństwo wobec Boga, gdyż za radą węża chcieli być jak bogowie i znać dobro i zło (Rdz 3,5). Relacja z Bogiem nie była tylko relacją podporządkowania, posłuszeństwa Mu, ale też przyjaźni. Gdyż Bóg uczynił ich na swoje podobieństwo (Rdz 1,26n) i nie zatrzymał dla Siebie niczego, nawet życia, uczynił ich obrazem własnej wieczności (Mdr 2,23-24). Za przyczyną diabła, zaczęli wątpić w dobroć i potrzebę Bożego przykazania (por. Rz 7, 10-11).
W konsekwencji grzechu, więź przyjaźni Adama i Ewy z Bogiem i między nimi została zrujnowana. Objawiło się to poprzez wyrzuty sumienia, których doświadczyli już przed wygnaniem z raju: poczuli wstyd wobec siebie i zrobili sobie opaski. Doświadczyli też wstydu wobec Boga i lęku przed Nim i ukryli się:
|
|
Wygnanie z raju było Bożym zatwierdzeniem ludzkiego wyboru, a także pokazaniem że przestroga była prawdziwa, nie była kłamstwem ze strony Boga. Adam i Ewa doświadczyli zerwania więzi z Bogiem, źródłem życia, i nieporządku relacji między sobą: on będzie panował nad tobą (Rdz 3,16). Doświadczyli też że są śmiertelni, że ich natura a także cały świat są źródłem cierpienia. Praca stała się trudem, ziemia zaczęła rodzić cierń i oset. Doświadczenie to przeszło na ich potomstwo - ukazuje to historia Kaina i Abla: zabójstwo dokonane przez zazdrosnego brata (Rdz 4,8) oraz powszechność zła na ziemi za czasów Noego (Rdz 6,13).
Ponieważ inicjatywa grzechu wyszła od człowieka, pojednanie może przyjść jedynie jako inicjatywa Boga. Przezwyciężenie zła jest zapowiedziane już przed wygnaniem (Rdz 3,15, por. 12,21) - jest to tzw. protoewangelia. Dzieło zbawienia rozpocznie się poprzez powołanie Abrahama (Rdz 12,1; por. Joz 24,2n.14)[6].
Temat grzechu pierworodnego nie pojawia się u Ojców Apostolskich. Koncentrują się oni na zbawieniu w Jezusie Chrystusie, który wybawia ludzkość z grzechu i jego konsekwencji, nie wchodząc w problematykę protologiczną grzechu pierwszych rodziców, czy też tym bardziej stanu ludzkości przed grzechem.
Większość autorów dostrzega pierwsze ślady nauczania o grzechu pierworodnym u św. Justyna (ok. 100-167). Ten wczesny apologeta chrześcijański w Apologii pisał o konieczności chrztu, potwierdzonej przez fakt, że rodzimy się z niedobrymi skłonnościami[7]. W Dialogu z Żydem Tryfonem wspomniał o grzechu Adama jako o przyczynie obecnej sytuacji ludzkości, poddanej mocy śmierci i grzechu należących do węża[8]. Analizując dziewicze narodziny Chrystusa, wprowadził przeciwstawienie Ewa-Maryja, pisząc, że Ewa była nienaruszoną dziewicą, lecz kiedy poczęła słowo węża porodziła nieposłuszeństwo i śmierć[9].
Również Tacjan (ok. 130-193), niewierny uczeń Justyna, pisał o grzechu pierworodnym, m.in., że Bóg stworzył nas dobrymi, jednak nasza wolna wola nas zrujnowała[10].
Teofil z Antiochii, którego styl jest prostszy i dzięki temu jaśniej ukazuje doktrynę chrześcijańską na temat upadku człowieka, w dziele Do Autolika wskazuje na fakt stworzenia mężczyzny i kobiety razem, by było jasne, że zostali uczynieni przez tego samego, jedynego Boga[11]. Była to aluzja anty-gnostycka. Zostali oni uczynieni potencjalnie śmiertelnymi, tzn. nie mieli umrzeć, ale też nie byli nieśmiertelni. Adam był w stanie duchowego dziecięctwa, zdolny do zdobywania wiedzy stopniowo, według woli Opatrzności[12]. Upadek i jego konsekwencje, opisane przez Księgę Rodzaju, Teofil rozumiał dosłownie. To, że opowiadanie biblijne jest prawdziwe, możemy stwierdzić poprzez nasze własne doświadczenie: bóle rodzenia, zawstydzenie węża, który wije się po ziemi[13]. Bóg wygnał człowieka z raju na jakiś czas, by mógł odpokutować swoją winę[14].
Następnymi pisarzami, u których można znaleźć elementy nauczania o grzechu pierworodnym są Ireneusz z Lyonu i Tertulian. Ogromną rolę w historii kształtowania dogmatu odegrała Szkoła Aleksandryjska, poczynając od Filona, poprzez Klemensa Aleksandryjskiego, aż do Orygenesa. Innymi autorami byli Metody z Olimpu i Didym Ślepiec oraz Atanazy. Tematyka grzechu pierworodnego występuje także u Ojców kapadockich, takich jak: Bazyli Wielki, Grzegorz z Nazjanzu, a po nich u Epifaniusza z Salaminy i Jana Chryzostoma. Jej zwieńczeniem jest jednak nauczanie Ambrożego z Mediolanu i Augustyna z Hippony. Nauczanie tego ostatniego nadało zasadniczy zrąb późniejszej doktrynie grzechu pierworodnego Kościoła[15]. Jest ono uważane niekiedy za przełom w formułowaniu tego dogmatu przez Magisterium Kościoła[16].
Nauczanie o grzechu pierworodnym u Ojców Kościoła zostało doprecyzowane w ciągu wieków poprzez orzeczenia papieży, synodów i soborów, wyrazicieli Magisterium Kościoła.
Podstawowe elementy dogmatu zostały określone w związku z kontrowersją pelagiańską. Po kilku latach burzliwego rozeznawania i dialogu biskupów afrykańskich m.in. także ze Stolicą Apostolską w Rzymie, oraz przesłuchań Pelagiusza i Celestiusza na synodach, błędne tezy pelagiańskie dotyczące dogmatu o grzechu pierworodnym zostały streszczone w 8 kanonach i potępione przez XVI(XV) Synod w Kartaginie w 418 r.[17] Akta synodu zostały podpisane przez papieża Zozyma I, który też rozesłał w tej sprawie encyklikę zwaną Epistula Tractoria do wszystkich patriarchów Wschodu[18]. Ujęcia pelagiańskie natury ludzkiej zostały następnie uznane za herezję na Soborze w Efezie w 431 r. (choć nie był to główny przedmiot obrad)[19]. Nauczanie synodu kartagińskiego zostało powtórzone na synodzie w Orange /Concilium Arausicanum (łac.)/ w 529 r., pod przewodnictwem św. Cezarego z Arles[20], a następnie przez Sobór Trydencki w 1546 r. w dekrecie O Grzechu Pierworodnym, gdzie odrzucono zarówno twierdzenia naturalizmu humanistycznego, jak i nauczanie Marcina Lutra[21].
W związku ze sformułowaniem teorii ewolucji człowieka, pojawiły się nowe kwestie z zakresu dziedziny dogmatyki, zwanej protologią, dotyczące natury grzechu pierworodnego. Wskazówki dla refleksji nad uzgodnieniem dogmatu z nowożytną teorią powstania człowieka, dał papież Pius XII w encyklice Humani generis (1950). Wykluczył on prawdziwość teorii poligenizmu, ze względu na niemożność pogodzenia jej z prawdą o tym, że grzech pierworodny, jak każdy grzech, z definicji mógł się dokonać tylko indywidualnie. A także jedynie wtedy wszyscy ludzie mogą nieść jego konsekwencje, jeśli będą pochodzić od jednej pary ludzkiej:
|
Co się zaś tyczy natomiast hipotezy, tzw. poligenizmu, synom Kościoła wspomniana wyżej swoboda bynajmniej już nie przysługuje. Nie wolno bowiem wiernym Chrystusowym trzymać się takiej teorii, w myśl której przyjąć by trzeba albo to, że po Adamie żyli na ziemi prawdziwi ludzie nie pochodzący od niego, drogą naturalnego rodzenia, jako od wspólnego wszystkim przodka, albo to, że nazwa „Adam" nie oznacza jednostkowego człowieka ale jakąś nieokreśloną wielość praojców. Już zaś zupełnie nie widać jakby można było podobne zdanie pogodzić z tym, co źródła objawionej prawdy i orzeczenia kościelnego Nauczycielstwa stwierdzają o grzechu pierworodnym, jako pochodzącym z rzeczywistego upadku jednego Adama i udzielającym się przez rodzenie wszystkim ludziom, tak iż staje się on grzechem własnym każdego z nich. |
Nauczanie o grzechu pierworodnym zawarł także papież Paweł VI w Wyznaniu wiary Ludu Bożego (1968 r.), gdzie podkreślił, że natura, którą mamy obecnie nie jest taka sama jak ta, którą mieli pierwsi rodzice. Podczas gdy oni byli stworzeni w świętości i sprawiedliwości nasza natura została zraniona w swoich siłach naturalnych i poddana władztwu śmierci i jako taka jest przekazywana wszystkim ludziom:
|
|
Komentując nauczanie Pawła VI zawarte w Wyznaniu wiary z 1968 r., Jan Paweł II podkreślił, że grzech pierworodny i zepsucie, które spowodował jest postrzegany przez Objawienie w ścisłym odniesieniu do tajemnicy Odkupienia natury ludzkiej w Chrystusie. Streszczają to słowa św. Pawła: Gdzie wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska (Rz 5,20).
Papież nauczał, że w wyniku grzechu ludzka upadła (lapsa) natura straciła następujące elementy w stosunku do pierwotnego stanu szczęśliwości w raju:
Przypomniał też podstawowe elementy składające się na stan po upadku:
Jan Paweł II przypomniał katolickie rozumienie zepsucia natury ludzkiej: chociaż jest ona po grzechu pierworodnym pozbawiona daru łaski i życia wiecznego, a władze duszy są zaciemnione w swym działaniu, na płaszczyźnie naturalnej pozostaje zdolna do czynów moralnych, jest więc wolna w swej woli:
|
|
W ujęciu katechez Mężczyzną i niewiastą stworzył ich o teologii ciała, skutkiem grzechu pierworodnego, a konkretnie zerwania owocu drzewa poznania dobra i zła jest w sercu "człowieka historycznego",żyjącego poupadku, wymieniona w 1 Liście św. Jana, pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia (1 J 2,16). Zerwanie z drzewa poznania było symbolem poznania dobra i zła z pozycji doświadczenia i przeżycia zła, czyli zawinionej utraty dobra. Było ono jednocześnie zerwaniem przymierza z Bogiem, w którym żyli pierwsi małżonkowie, które zmieniło świat, stworzony przez Boga jako dobry. Odtąd właśnie on jest przedstawiony przez św. Jana, jako źródło pochodzenia troistej pożądliwości, która sprawia, że mężczyźni i kobiety mają pokusę patrzeć na siebie pożądliwe, co piętnuje Chrystus w Kazaniu na górze(por. Mt 5, 27-28)[24].
Luteranie uznają, że grzech pierworodny nie jest jedynie uszczerbkiem natury ludzkiej, ale jej całkowitym skażeniem[25]. Uważają także, że chrzest gładzi winę grzechu pierworodnego, ale sam grzech pierworodny, i związana z nim skłonność do grzechu, pozostaje – jednak od momentu chrztu Duch Święty działa w człowieku i powoduje jego przemianę[26].
Skutkiem niezmycia za życia grzechu pierworodnego jest egzystencja po śmierci w oddaleniu od Boga, jego miłości, bliskości i zaopatrzenia w miejscu potocznie nazywanym piekłem.
Niektórzy protestanci (np. zielonoświątkowcy) w odróżnieniu od katolików uważają, że zgodnie ze wzorami biblijnymi przyjęcie ofiary Jezusa może być wyłącznie aktem świadomego wyboru, a chrzest jest tylko "zakomunikowaniem" tego faktu innym ("chrzest wiary").
Pelagianizm przeciwstawiał się tej wizji rodzenia się z grzechem, nie uznają jej też niektóre wyznania oparte na Biblii (np. rastafarianizm).
W teologii prawosławnej, grzech ten nazywany jest grzechem prarodziców, co wskazuje na fakt, iż nie jest on dziedziczony przez potomków Adama i Ewy. Skutkiem grzechu Adama jest śmierć. Człowiek rodzi się całkowicie bezgrzeszny, a dziedziczy jedynie same skutki grzechu prarodziców[27].