Hannibal, Hannibal Barkas, Barca (ur. 247 p.n.e. - zm. 183 p.n.e.) - syn Hamilkara Barkasa, dowódca wojsk antycznej Kartaginy.
| „ |
Cechowało go nieludzkie okrucieństwo i wiarołomność więcej niż punicka; nic nie było dla niego rzetelnie, nic święte, ani bogobojność, ani przysięga, ani wiara. |
” |
| — Tytus Liwiusz, Dzieje od założenia miasta Rzymu XXI, 4 | ||
Spis treści |
Dowództwo objął w 221 p.n.e., po śmierci Hazdrubala, który zginął w zamachu. Poszerzał kartagińskie posiadłości w Hiszpanii. Zajął m.in. sprzymierzone z Rzymem miasto Sagunto 219 p.n.e. W ten sposób rozpoczęła się druga wojna punicka. Hannibal wyruszył z Hiszpanii z 50-tysięczną armią przez Pireneje, południową Galię, Alpy do Italii. Po przekroczeniu Alp, w listopadzie 218 p.n.e. pokonał w bitwie nad rzeką Ticinius rzymskie oddziały złożone z welitów i ekwitów, dowodzone przez konsula Korneliusza Scypiona, który w walce otrzymał ciężkie obrażenia, a przed śmiercią uchronił go jego syn Publiusz. Następnie Hannibal zwyciężył armię drugiego konsula Semproniusza nad rzeką Trebią. Ostra zima w północnej Italii spowodowała śmierć jego słoni. Zadał jednak po niej armii rzymskiej wiele klęsk, m.in. nad jeziorem Trazymeńskim i pod Kannami 2 sierpnia 216 p.n.e. Po tej ostatniej porażce wojska rzymskie nie podejmowały już otwartej bitwy.
Przez kolejnych 10 lat Hannibal walczył w Italii. Ze względu na szczupłość swoich sił nie zajął on Rzymu. Celem jego działań było odwrócenie od Rzymu jego dotychczasowych sprzymierzeńców. Ostatecznie tylko kilka miast w Italii, takich jak Kapua w Kampanii zdecydowało się poprzeć Kartagińczyka[1]. W 204 p.n.e. Scypion Afrykański wylądował w Kartaginie, zmuszając Hannibala do wycofania się z Italii i w bitwie pod Zamą w 202 p.n.e. pokonał jego wojska. Kartagina straciła wszystkie swoje posiadłości poza Afryką i musiała zapłacić kontrybucję oraz podporządkować swoją politykę zagraniczną Rzymowi.
| „ |
Przez szesnaście lat prowadził wojnę przeciwko Rzymianom w Italii bez przerwy i w całym tym okresie nigdy nie zwolnił swojej armii ze służby z polu. Zarazem utrzymywał te liczne tłumy pod kontrolą, a wolny od niechęci wobec niego lub wobec kogokolwiek innego. W dodatku było tak, mimo, że zatrudniał oddziały, które należały nie tylko do obcych krajów, ale także do różnych ras. Prowadził ze sobą Afrykanów, Hiszpanów, Celtów, Liguryjczyków, Italów i Greków, ludzi, którzy naturalnie nie mieli ze sobą nic wspólnego, jeśli chodzi o prawo, zwyczaje, język czy w jakikolwiek inny sposób. Co więcej − dzięki umiejętnościom przywódczym potrafił narzucić swój autorytet pojedynczym głosem i własną wolą nawet ludziom tak całkiem różnego pochodzenia. Osiągnął to w stale zmieniających się warunkach, często korzystając z pomyślnych wiatrów fortuny, ale również wtedy, gdy wiatr zmienił kierunek na przeciwny. |
” |
| — Polibiusz, 9.22 − 26 | ||
| „ |
Scypion spytał Hannibala, kto jest największym dowódcą. W odpowiedzi Hannibal ogłosił najwspanialszym Aleksandra, która macedońskiego, który kroczył przez niezbadane terytoria z niewielkim wojskiem, przekraczając granice ludzkich pragnień. Gdy ten spytał, którego dowódcę umieścił by tuż za nim, Hannibal wymienił Pyrrusa, gdyż uczył, jak zakładać obozy i sztuki zwyciężania. Wtedy Scypion spytał, kto jest trzecim z kolei, a wówczas Hannibal wymienił siebie. Śmiejąc się, Scypion spytał, jakie przyznał by sobie miejsce, gdyby pokonał jego, Scypiona. Wówczas, bez wątpienia − odpowiedział Hannibal − umieścił bym siebie przed wszystkimi innymi dowódcami. |
” |
| — Liwiusz X | ||
Hannibal przez pewien czas pozostał w Kartaginie, ale rzymskie intrygi zmusiły go do ucieczki. Schronił się na dworze seleucydzkiego władcy Antiocha III Wielkiego. Po klęsce Antiocha w wojnie z Rzymem w 189 p.n.e. uciekł do Bitynii, gdzie popełnił samobójstwo, wypijając truciznę, którą dostał od ojca i nosił zawsze w pierścieniu, by nie wpaść w ręce Rzymian i nie zostać umieszczonym w klatce podczas triumfu. Przed śmiercią powiedział: "Uwolnijmy Rzymian od ich długiego niepokoju, skoro twierdzą, iż zbyt długo jest czekać na śmierć starego człowieka".