Hunowie – jeden ze starożytnych ludów Wielkiego Stepu. Był to koczowniczy lud wywodzący się ze wschodnich terenów Azji Środkowej. W IV w. pojawili się we Wschodniej Europie, gdzie w V w. utworzyli krótkotrwałe imperium i przyczynili się do upadku Rzymu. Hunowie charakteryzowali się doskonałym opanowaniem jazdy konnej, podobnie zresztą jak inni mieszkańcy stepów. Nie pozostawili po sobie źródeł pisanych.
Spis treści |
Zgodnie z hipotezą wysuniętą po raz pierwszy przez Josepha de Guignesa w roku 1758 Hunowie są potomkami Xiongnu, od IV w. p.n.e. koczujących na północ od Chin. Wiemy że w roku 36 p.n.e., a potem znowu w roku 91 n.e., po klęskach poniesionych w walce z wojskami dynastii Han część Xiongnu udała się na zachód. Druga z tych grup w roku 153 miała znajdować się na północ od pasma Tienszan, o jej dalszych losach nic nie wiemy. W sogdyjskim dokumencie z roku 313 znajdujemy informację, że "Xwn" splądrowali Luoyang, natomiast ze źródeł chińskich wiemy, że byli to Xiongnu. Z kolei Dharmaraksza w swoich przekładach z sanskrytu oddawał "Hūṇa" jako "Xiongnu". Dla specjalistów od chińskiej fonologii bliskość starożytnej wymowy chińskich znaków, które dzisiaj transkrybujemy jako "Xiongnu" do sogdyjskiego "Xwn", czy sanskryckiego "Hūṇa", nie ulega wątpliwości[1]. Przeciwnicy tej koncepcji zauważają jednak, iż termin "Hun" często pełnił rolę generalnego określenia ludów barbarzyńskich. Tak np. Hunami Bizantyńczycy często określali Węgrów lub Turków Osmańskich. "Niemcy nie są ani Hunami, ani Xiongnu, chociaż w korespondencji z Franklinem D. Rooseveltem Winston Churchill nazywa ich Hunami. Lud, który zdobył Luoyang w 311 nie może być identyczny z ludem, który walczył z Gotami około sześćdziesiąt lat później"[2].
Nawet zwolennicy utożsamienia nazw "Xiongnu" i "Hunowie" przyznają, że nie oznacza to, iż Hunowie europejscy są bezpośrednimi potomkami Xiongnu. Nazwa "Hunowie", wywodząca się od Xiongnu, mogła bowiem być używana kolejno przez wiele plemion. Należy zatem mówić raczej nie o tym, że europejscy Hunowie są potomkami Xiongnu, lecz iż używając ich imienia chcieli być za takich uważani. W Księdze Wei pod datą 457 znajdujemy zapis zgodnie z którym "dawniej Xiongnu zabili króla (Sogdiany) i zagarnęli jego kraj. Król Huni jest trzecim królem tej linii"[1]. W innym miejscu wspomina ona z kolei o "resztkach potomków Xiongnu" jako zachodnich sąsiadach odłamu Rouran, na północny zachód od Gobi, około 400 n.e. Sugeruje to przetrwanie tożsamości Xiongnu daleko na północy, w miejscu gdzie należało się ich spodziewać po tym jak większość ich oddziałów przekroczyła Wołgę albo Syr-darię. Z archeologicznego punktu widzenia nie budzi dzisiaj większych wątpliwości fakt wywodzenia się Huńskich kotłów z Węgier od kotłów Xiongnu. Co więcej były one używane i zakopywane w tych samych miejscach, nad brzegami rzek, co dowodzi istnienia kulturalnej ciągłości pomiędzy Xiongnu i Hunami. Według zwolenników istnienia związku pomiędzy Xiongnu a Hunami ci ostatni byli zatem świadomymi sukcesorami tych pierwszych i "autentyczny element Xiongnu prawdopodobnie istniał pośród nich, chociaż prawdopodobnie był w wielkiej mniejszości pośród konglomeratu różnych ludów"[1].
Na podstawie analizy pojedynczych zanotowanych słów używanych przez Hunów uważa się, że prawdopodobnie ich język był spokrewniony z językiem czuwaskim[3]. Pewne słowa: strawa "uczta" i medos "miód", wydają się jednak słowiańskiego pochodzenia[4].
Hunowie pojawili się w Europie w IV w. najpierw na terenach na północ od Morza Czarnego (dzisiejsza Ukraina), gdzie po podporządkowaniu sobie Alanów podbili w 375 r. Ostrogotów i zepchnęli plemiona germańskie na zachód, zmieniając całkowicie układ sił w Europie i zapoczątkowując wędrówkę ludów.
W V w. Hunowie zjednoczyli pod swoim przywództwem ludy Europy Środkowo-Wschodniej (wśród plemion, które wchodziły w skład imperium Hunów wymieniani są irańscy Alanowie i Sarmaci, germańscy Gepidowie, Rugiowie, Skirowie i plemiona Gotów), a ich państwo osiągnęło największą potęgę za panowania Attyli. Hunowie osiągnęli w tym czasie dyplomatyczną i militarną przewagę nad Bizancjum i Rzymem, co zawdzięczali rozwiniętej technice walki konnej i systemowi opłacania lojalności podległych plemion łupami pochodzącymi z plądrowania bogatych rzymskich miast na południu.
Priskos w swoim dziele Ιστορία βυζαντιακή και τα κατ' 'Αττήλαν (Historia Bizancjum...) pod rokiem 463 podaje informację o przybyciu do Konstantynopola, na dwór cesarza Leona I, poselstwa plemion Saraguroi, Ugoroi i Onoguroi proszących o pomoc w związku z pozbawieniem ich dotychczasowych siedzib przez lud Sabiroi[5], który z kolei został wygnany ze swojej ziemi przez "Abares", wypartych przez najeźdźców mieszkających nad oceanem, których do opuszczenia swych siedzib zmusiły niedogodności klimatyczne oraz gryfy (γρυπες)[6].
Innym symbolicznym opisem przyczyn i przebiegu migracji nomadów na zachód jest przekaz Ambrosiusa Aureliusa z Expositio Evangelii secundum Lucam: Chuni in Halanos, Halani in Gothos, Gothi in Taifalos et Sarmatas insurrexerunt, nos quoque in Illyrico exules patriae Gothorum exilia fecerunt et nondum est finis (Hunowie na Alanów, Alanowie na Gotów, Goci na Tajfalów i Sarmatów powstali, nas [tj. mieszkańców imperium rzymskiego] też z ojczyzny Gotów do Ilirii wygnali i jeszcze nie nadchodzi koniec)[7]
Sugestywny i przerażający opis uzupełnia relacja Ammianusa Marcellinusa z Res gestae: Totius autem sementem exitii et cladum originem diversarum, quas Martius furor incendio insolito miscendo cuncta concivit, hanc comperimus causam. Hunorum gens monumentis veteribus leviter nota ultra paludes Maeoticas glacialem oceanum accolens omnes modum feritatis excedit.[8]
W roku 451 Hunowie zostali pokonani przez rzymskiego wodza Aecjusza na Polach Katalaunijskich. Wkrótce po śmierci Attyli w roku 453 państwo Hunów rozpadło się, w wyniku klęski zadanej im w bitwie nad rzeką Nedao w Panonii przez Gepidów pod wodzą Ardaryka w roku 454. Hunowie zostali wyparci na stepy czarnomorskie, a następnie rozbici przez Awarów. Resztki Hunów (Kutrigurzy i Utigurzy) zjednoczyły się z Bułgarami.
Rozbicie Hunów umożliwiło Słowianom przesunięcie się na południe nad Dunaj, w bezpośrednie sąsiedztwo Cesarstwa Bizantyjskiego.
Wygląd, obyczaje i taktykę Hunów znamy dzięki rzymskim kronikarzom, którzy postrzegali ten lud stereotypowo, jako barbarzyński. Jeden z opisów Hunów dał Ammianus Marcellinus[9]:
| „ |
Maleńkim chłopcom nacina się u Hunów policzki żelazem, i to głęboko, aby blizny powstrzymywały wykłuwanie się zarostu. Tak więc starzeją się bez brody, podobni eunuchom. Budowy są krępej i silnej, karki mają grube; przeraźliwie brzydcy i koślawi przypominają bestie dwunogie albo owe z gruba ciosane słupy o ludzkich obliczach przy poręczach mostów. Nie potrzebują ani ognia, ani też przypraw do jedzenia. Żywią się bowiem korzeniami roślin dziko rosnących i półsurowym mięsem jakiegokolwiek zwierzęcia; podkładają kawałki pomiędzy uda swoje a grzbiet konia i tak je nieco ogrzewają[10]. Nigdy nie wychodzą do krytych domostw, unikając ich niby grobowców. Toteż nie znajdzie się u nich nawet namiot zwieńczony choćby poszyciem trzciny. Krążą tu i tam po górach i lasach, przyzwyczajeni już od kolebki do znoszenia głodu i pragnienia. Ale i na obczyźnie nie wejdą do domu, chyba że przymusi ich do tego ostateczna konieczność; uważają bowiem, że dach nie daje bezpieczeństwa. Odzież ich to szmaty lniane albo zszyte ze skórek myszy leśnych; a nie mają innej sukni na użytek domowy, innej zaś wyjściowej. Gdy raz włożą na szyję koszulę barwy szarej, nie wcześniej ją zdejmą lub zmienią, póki sama się nie rozpadnie na kawałki od brudu. Głowy przykrywają okrągłymi czapami, mocno owłosione nogi skórami koźlimi, a buty ich, nie obrobione na żadnym kopycie, nie pozwalają im stąpać swobodnie. Dlatego też niezbyt się nadają do walki pieszej; są rzeczywiście przytwierdzeni do swych koni, wytrzymałych wprawdzie, lecz szpetnych. Siadują na nich niekiedy po kobiecemu i tak załatwiają wszelkie sprawy codzienne. Spędzają na koniu dni i noce; kupują i sprzedają, jedzą i piją, a pochyleni nad karkiem zwierzęcia zapadają w sen głęboki. Gdy się odbywa narada poświęcona sprawom najważniejszym, wszyscy biorą w niej udział tymże sposobem: siedzą na swych koniach. Nie są poddani żadnym surowym rządom królewskim, wystarcza im czasowe przywództwo możnych. Idąc naprzód przełamują łatwo każdą przeszkodę. W bitwach uderzają klinami, wyjąc przy tym dziko głosami różnymi. Niesłychanie szybcy i zwinni, potrafią umyślnie rozproszyć się po to, by nagle zaatakować; a ponieważ nie posuwają się w zwartych szykach, mogą rozbiegać się na wszystkie strony i dokonywać rzezi na szerokich obszarach. Nie widzi się natomiast nigdy, by szturmowali umocnienia lub rabowali obóz nieprzyjacielski; tak bardzo zależy im na chyżości. Wojownicy to niebezpieczni. Najpierw, jeszcze z daleka, ciskają dzidy o kościanych ostrzach, dobrze przytwierdzonych sztuką zadziwiającą. Potem od razu przemierzają galopem przestrzeń, co dzieli ich od przeciwnika i walczą wręcz żelazem, z całkowitą pogardą własnego życia. A kiedy wróg całą uwagę skupia tylko na ostrzu oręża, niespodziewanie zarzucają nań skręcone powrozy; tak skrępowany nie może już w ogóle się poruszać. Wśród Hunów nikt nie orze, nikt nawet nie dotknie pługa. Nie mając stałych siedzib podobni są stale uciekającym. Za mieszkania służą im wozy. Tam ich małżonki szyją ową odzież, co wstręt budzi, tam miłość uprawiają i wychowują dzieci, póki nie podrosną. Toteż żaden z nich nie potrafi powiedzieć, skąd pochodzi: gdzie indziej bowiem został poczęty, gdzie indziej zrodzony, i jeszcze gdzie indziej wychowany. Podczas rozejmu ufać im nie wolno, tak są zmienni, tak podatni na każdy powiew jakiejkolwiek nadziei, gotowi na wiele, byle zadowolić zryw nagłej wściekłości. Niby tępe bydlęta nie mają żadnego pojęcia, co uczciwe, a co nie. Mowa ich pokrętna i ciemna, a cześć jakiejś religii lub choćby tylko zabobonu w niczym ich nie krępuje. Pałają wszakże niezmierną żądzą posiadania złota. |
” |