| I wojna z hugenotami 1562-1563 Wojny religijne we Francji |
|||||||||||||||||
| Czas | 1562-1563 | ||||||||||||||||
| Miejsce | Północna Francja | ||||||||||||||||
| Terytorium | Francja | ||||||||||||||||
| Wynik | nierozstrzygnięta | ||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||
I wojna z hugenotami 1562-1563 to konflikt pomiędzy francuskimi protestantami - tzw. hugenotami, a katolikami, których nominalną przywódczynią była regentka Francji - Katarzyna Medycejska. Zakończony został traktatem w Amboise; gwarantował protestantom ograniczoną wolność religijną oraz dwa bezpieczne regiony w kraju. Przywódcą hugenotów był Ludwik I Burbon, Kondeusz, katolikami dowodził natomiast książę Franciszek de Guise, Gwizjusz. Łącznie miało miejsce osiem wojen hugenockich.
Po wstąpieniu na tron Francji Henryka II, zwolennicy nauk Jana Kalwina, zwani Hugenotami, zaczęli być we Francji prześladowani. Katarzyna Medycejska, regentka i opiekunka młodocianego Karola IX, wydała 17 stycznia 1562 edykt z Saint Germain, który miał umożliwić współistnienie kalwinizmu i katolicyzmu we Francji, co zapobiegłoby rozlewowi krwi. Stało się jednak inaczej
1 marca 1562, Franciszek, książę z rodu Gwizjuszów, podróżując po swych posiadłościach zatrzymał się w Wassy z zamiarem uczestniczenia w mszy. W pewnej chwili dowiedział się, że duża liczba hugenotów zebrała się na nabożeństwo w stodole, która była ich kościołem. Kilku członków świty książecej próbowało wtargnąć do środka, ale zostali wyrzuceni. Zaczął się tumult, poleciały kamienie, a jeden z nich ugodził księcia. Ten, rozwściecznony, kazał swym ludziom otworzyć do hugenotów ogień; w wyniku strzelaniny zginęło ponad 80 nieuzbrojonych hugenotów obojga płci, a rany odniosły setki dalszych. Icydent, znany jako masakra w Wassy, stał się bezpośrednią przyczyną wybuchu wojen religijnych we Francji, jakie miały trwać – z przerwami – przez ponad sto lat.
Krajowy synod francuskich kościołów reformowanych zebrał się w Paryżu i zaapelował do Ludwika księcia de Condé, by wystąpił jako "Obrońca Wiary". W odpowiedzi Ludwik i jego zwolennicy zaczęli działać na rzecz wspólnej sprawy. Od tego momentu przywództwo hugenotów zaczęło przechodzić z rąk poszczególnych pastorów w ręce szlacheckich "protektorów", którzy przemawiali znacznie bardziej wojowniczym tonem.
Kondeusz szybko zmobilizował swe siły z zamiarem uchwycenia miast położonych w strategicznie ważnych miejscach całej Francji. Zajął łańcuch miejscowości położonych nad Loarą, a swą kwaterę główną ulokował w Orleanie. Odwołał się również do przywódców protestanckich w Niemczech i Anglii prosząc o wojsko i pieniądze.
Wojska królewskie nie mogły zareagować szybko, jako że ich garnizony znajdowały się na granicach monarchii habsburskiej. Katarzyna Medycejska została zmuszona do oddania inicjatywy Gwizjuszom, którzy zwrócili się o pomoc do papieża Piusa IV i króla Filipa II Hiszpańskiego. Protestanci zamknęli się w swych garnizonach, a obleganie miast było długotrwałe i kosztowne. Miało miejsce tylko jedno starcie w polu, a mianowicie bitwa pod Dreux, zakończone zwycięstwem katolików. W czasie pierwszych miesięcy tej wojny protestanci ujęli Anne de Montmorency'ego, a katolicy schwytali Kondeusza. Młody admirał Gaspard de Coligny zdołał przeprowadzić bez strat większość protestanckich sił do Orleanu, który następnie był oblegany zimą 1562/63.
Pod Orleanem zamachowiec zabił księcia de Guise, zaś wcześniej, podczas oblężenia Rouen, zginął Antoni de Burbon-Vendôme. W ten sposób wyeliminowane zostało niemal w całości pierwsze pokolenie antypowstańczych przywódców. Hugenocki kraj na południu prawie nie został tknięty ogniem wojny, natomiast skarbiec królewski świecił pustkami. Korona stała na straconej pozycji, więc Katarzyna postanowiła doprowadzić do ugody. Nastąpiła wymiana szlacheckich jeńców obu stron, a w marcu 1563 został wydany edykt z Amboise, który gwarantował protestantom ograniczone swobody religijne. Dokument zezwalał na jedno tylko nabożeństwo poza murami wyznaczonego miasta w każdym z baliwatów Francji, jakkolwiek szlachta hugenocka mogła oddawać się praktykom religijnym na terenach swych posiadłości bez ograniczeń. Takie załatwienie sprawy nie satysfakcjonowało żadnej ze stron, powodując w przyszłości wzrost napięć i niezadowolenia.