Indeks Ksiąg Zakazanych (łac. Index librorum prohibitorum lub Index Expurgatorius) – opracowywany i ogłaszany przez Kościół katolicki, spis książek, których nie wolno było czytać, posiadać i rozpowszechniać wiernym bez zezwolenia władz kościelnych, pod groźbą ekskomuniki. Na spis wciągane były publikacje uznane za niezgodne z doktryną katolicką[1], wśród nich znalazły się też dzieła naukowe i filozoficzne, m.in. Galileusza, Kanta, Keplera, Kopernika, Monteskiusza czy Woltera[2].
Spis treści |
Z upowszechnieniem wynalazku druku zaczęło się pojawiać coraz więcej nowych tłumaczeń Biblii i traktatów protestanckich. Rada Frankfurtu, za namową arcybiskupa Moguncji utworzyła w roku 1486 pierwszy urząd kontroli publikacji. Kilkadziesiąt lat później, kardynał Caraffa w 1543 roku zadekretował, że nie wolno drukować książek bez pozwolenia Świętej Inkwizycji.
Kościół Rzymskokatolicki od chwili prawnego uznania przez Cesarstwo Rzymskie jego istnienia w IV wieku sam lub za pośrednictwem sprzyjającej mu władzy świeckiej wydawał zakazy przechowywania i czytania różnych dzieł postrzeganych jako heretyckie. Cesarz Konstantyn pod karą śmierci zażądał od poddanych oddania wszystkich dzieł napisanych przez Ariusza i jego zwolenników. Podobnie też Teodozjusz II oraz Walentynian III w 435 roku nakazali spalenie wszystkich ksiąg Nestoriusza oraz w innym dekrecie ogłosili najsurowsze kary dla wszystkich, którzy nie oddadzą pism manichejskich.
Początki średniowiecznego indeksu sięgają czasów, gdy waldensi przetłumaczyli Biblię na język prowansalski. W celu zwalczania tego ruchu oraz herezji albigensów synod prowincjonalny w Tuluzie w 1229 roku wydał zakaz posiadania jakiejkolwiek części Pisma Świętego przez laików w diecezji tuluskiej[3]. Wraz z nadejściem odrodzenia oraz reformacji Kościół rzymskokatolicki znalazł się w ogniu silnej krytyki ze strony przeciwnych mu autorów, których dzieła były masowo rozpowszechniane dzięki wynalezieniu druku w połowie XV wieku. Aby zatamować „potężną powódź skażonych ksiąg” — jak jeszcze w roku 1951 określił to pewien włoski jezuita — Kościół stworzył listy zakazanych publikacji, która obowiązywałaby wszystkich katolików. Kiedy w 1542 roku utworzono Świętą Inkwizycję, to do jej początkowych działań należało ograniczenie wolności słowa w sferze religii. Kiedy w 1555 roku Generalny Inkwizytor, Giovanni Pietro Caraffa, został papieżem Pawłem IV, natychmiast polecił sporządzić wykaz książek, których nie wolno rozpowszechniać, posiadać ani czytać. W ten sposób w roku 1559 po raz pierwszy ukazał się powszechny indeks ksiąg zakazanych. Umieszczono w nim tytuły dzieł oraz nazwiska autorów oskarżonych o rozsiewanie heretyckich poglądów.
Na mocy bulli papieskiej Pawła IV z 5 stycznia 1559 odwołano wszelkie pozwolenia na czytanie zakazanych dzieł, spowiednicy mieli obowiązek dowiadywać się, kto czyta i rozpowszechnia heretyckie druki, szczególnie chodziło o publikacje luterańskie. Od zakazu nikt nie był zwolniony, pod groźbą ekskomuniki obowiązywał on urzędników kościelnych, biskupów, arcybiskupów, kardynałów, patriarchów, a także panujących i cesarzy.
Fragment przedmowy do Indeksu Ksiąg Zakazanych:
|
|
Podczas papiestwa papieża Piusa XII ukazało się ostatnie, 32. wydanie Indeksu, opublikowane w 1949 roku, które zawierało 4 126 dzieł.
W notyfikacji z dnia 14 czerwca 1966 Kongregacja Nauki Wiary stwierdziła, że Indeks pozbawiony jest znaczenia dyscyplinarno-karnego, natomiast zachowuje swoją wartość moralną jako ostrzeżenie przed treściami szkodliwymi dla wiary i dobrych obyczajów. Odtąd przestrzeganie Indeksu jest kwestią sumienia wiernych. Kodeks Prawa Kanonicznego z 1983 roku zaleca biskupom czuwanie, by wpływ środków przekazu i słowo pisane nie szkodziły wierze i obyczajom wiernych. W przypadku szczególnego zagrożenia ze strony jakiejś publikacji biskupi powinni podjąć środki zaradcze o charakterze informacyjnym. Negatywne rekomendacje dla niektórych pozycji mogą wydawać krajowe Konferencje Episkopatu czy poszczególni biskupi. Przykładem w Polsce jest stanowisko Episkopatu wobec książki Kod Leonarda da Vinci[5].
Działania te reguluje Kodeks prawa kanonicznego w pp. 822-832. "Dla zachowania nieskazitelności wiary i obyczajów, pasterze Kościoła posiadają prawo i są zobowiązani czuwać, by wiara i obyczaje wiernych nie doznały uszczerbku przez słowo pisane lub użycie środków społecznego przekazu[6]." (p. 823).
W wyjątkowych przypadkach Kongregacja Nauki Wiary wydaje publiczne orzeczenie, iż dana publikacja jest niezgodna z nauką Kościoła[7].
Autorzy, których co najmniej jedna publikacja była w Indeksie[2]:
W indeksie znalazł się również Talmud[10].
Protestantyzm głosi wolność sumienia[11] i nigdy żadne państwo protestanckie nie wydało oficjalnego indeksu ksiąg zakazanych, nawet Genewa w czasie teokratycznych rządów Jana Kalwina. Chociaż żadna wspólnota protestancka nigdy nie wprowadziła oficjalnego i powszechnie obowiązującego spisu takich książek ani kary wykluczenia ze wspólnoty wiernych za czytanie ich[12], to jednak w większości krajów protestanckich istniała cenzura oraz sporadyczne przypadki niszczenia książek uznanych za "bezbożne" i "antypaństwowe". Dotyczyło to jednak głównie tzw. narodowych kościołów protestanckich (przede wszystkim część luteran i anglikanie) W porównaniu do krajów katolickich cenzura była jednak znacznie łagodniejsza, a w niektórych krajach, np. w Niderlandach oraz w Antwerpii i Bazylei od XVII wieku wręcz nieistniejąca. Większość protestantów, m.in. kalwini, unitarianie, stanowczo sprzeciwiała się cenzurze. Protestanckie Kościoły Ewangeliczne zawsze opowiadały się za wolnością słowa, druku i sumienia, a także za rozdzieleniem kompetencji państwa od kościoła. Choć obecnie wszyscy ewangeliczni chrześcijanie popierają te zasady, z punktu widzenia historycznego szczególne osiągnięcia w tej dziedzinie należą się baptystom[potrzebne źródło].
Pomimo zawierania przez Indeks tysięcy pozycji, część historyków uważa, że jego znaczenie jest przeceniane, szczególnie jeśli chodzi o domniemany negatywny wpływ na rozwój literatury i nauki. Henry Kamen uważa, że realne znaczenie Indeksu było ograniczone, gdyż inkwizycja nie była w stanie go egzekwować, a wiele dzieł zakazanych było bez przeszkód dostępnych w krajach katolickich. Tak zwany Indeks Quirogi z roku 1583, uważany za jeden z najbardziej restrykcyjnych, wywarł znikomy wpływ na dostęp do dzieł naukowych[13]. Skazanie Galileusza przez inkwizycję rzymską w roku 1633 i objęcie cenzurą literatury heliocentrycznej, choć odbiło się głośnym echem, nie zahamowało działalności naukowej we Włoszech[14]. Kamen uważa także, że choć Indeks i egzekwująca go inkwizycja nakładały pewne formalne ograniczenia na świat naukowy i literacki w krajach katolickich, ich rzeczywisty wpływ na nie był stosunkowo niewielki[15].