Koliszczyzna lub koliwszczyzna (ukr. Коліївщина) – antypolski, antyżydowski, antykatolicki i antyszlachecki ruch hajdamaków, ruskiego chłopstwa (tzw. czerni) oraz Kozaków przybyłych z Siczy Zaporoskiej na Ukrainie Prawobrzeżnej, pod przywództwem Maksyma Żeleźniaka i Iwana Gonty, trwający od czerwca do lipca 1768 roku (podczas konfederacji barskiej)[1], przejawiający się masowymi mordami ludności polskiej i żydowskiej[2].
Spis treści |
Nazwa ta pochodzi prawdopodobnie od okrzyku: „Koli! Koli!” (j.pol. "Kłuj"), który miał być słyszany podczas mordów[3]. Inna wersja (m.in. wg Jana Karłowicza) łączy nazwę tą od słowa "kolej", oznaczającą w XVIII wieku na Prawobrzeżu nadworną służbę kolejną, pełnioną przez zbrojną służbę osiedloną przy dworze. W literaturze istnieje także wersja, że słowo koliszczyzna pochodzi od "kołów", które stanowiły jedyną broń wielu miejscowych ruskich chłopów uczestniczących licznie w koliszczyźnie i zamieszkujących Ukrainę Naddnieprzańską[3].
W historiografii analizującej przyczyny, przebieg i skutki koliszczyzny podnosi się różne bezpośrednie przyczyny, które doprowadziły do rzezi na Prawobrzeżu Dniepru. Jedną z nich jest prowokacja Imperium Rosyjskiego. Po ogłoszeniu w marcu 1768 aktu konfederacji barskiej Rosja, wykorzystując antypolskie nastawienie pańszczyźnianego chłopstwa ruskiego na Ukrainie (określone przez Grünberga i Szprengla wręcz jako "ksenofobiczna obsesja"[3]) poddanego szlachcie i magnaterii, posłużyła się tym chłopstwem jako narzędziem przeciw konfederacji i jej zwolennikom[4]. Ze zrzucaniem odpowiedzialności na Rosję w kwestii koliszczyzny stanowczo nie zgodzili się m.in. polscy historycy badający ten okres w dziejach Polski: Tadeusz Korzon[5] i Władysław Andrzej Serczyk[6].
Innym źródłem mordów mogła być działalność Cerkwi prawosławnej, która podsycała nienawiść do szlachty polskiej i Żydów u prawosławnej ludności zamieszkującej Naddnieprze. Podnosi się w literaturze szczególnie osobiste zabiegi w tej sprawie archimandryty prawosławnego Melchizedeka (Znaczko-Jaworskiego)[7][5], który wzywał chłopów ruskich do zbrojnej walki[8] i utrzymywał kontakty z Kozakami[9]. Działalność Cerkwi prawosławnej w Polsce ukierunkowana m.in. była na doprowadzenie do likwidacji unii brzeskiej[10][11] i tym samym odzyskanie przez prawosławnych dotychczasowej pozycji na wschodnich ziemiach Rzeczypospolitej[10].
Przyczynę poparcia chłopstwa ruskiego dla buntu niektórzy historycy widzą także w jego złej sytuacji ekonomicznej i społecznej[12].
Natomiast w historiografii ukraińskiej koliszczyzna przedstawiana jest jako wystąpienie narodowowyzwoleńcze, wywołane przez wieloletni ucisk ekonomiczny, narodowy i religijny polskiej szlachty wobec chłopów zamieszkujących Ukrainę Prawobrzeżną[13][14].
Bezpośrednim inicjatorem buntu był Maksym Żeleźniak – poddany rosyjski, kozak zaporoski, który wzywał do antypolskich wystąpień, powołując się przy tym na fikcyjny ukaz Katarzyny II tzw. Złotą Hramotę, w którym caryca miała nakazywać wypędzanie z Ukrainy prawobrzeżnej polskiej szlachty, Żydów oraz kapłanów unickich[15]. Żeleźniak sformował swój pierwszy większy oddział w Chłodnym Jarze w pobliżu Monasteru Motronińskiego, którego przełożonym był Melchizedek (Znaczko-Jaworski)[9], wkrótce zaczęli dołączać do niego inni przybywający z Siczy kozacy zaporoscy, a następnie (głównie już po wyruszeniu z obozu) licznie miejscowi ruscy chłopi[6].
Polska historiografia sprzed XX wieku odmiennie niż obecnie oceniała przyczyny koliszczyzny.
Podkreślano historyczne uprzedzenia i wrogość chłopów ruskich do Polaków i katolicyzmu, które zostały sztucznie stworzone w czasach kozackich (głównie w XVII wieku)[7] (to twierdzenie popiera m.in. współczesny historyk Karol Mazur[16]).
Także Antoni Józef Rolle widział podłoże koliszczyzny w zupełnie innym świetle, niż autorzy późniejsi:
|
|
i stanowczo odrzucał sugestie o ucisku ludu ruskiego przez "polskich panów":
|
|
Identycznie uważał Franciszek Rawita-Gawroński:
|
|
Rawita-Gawroński w swoich dociekaniach nt. przyczyn koliszczyzny doszukiwał się ich również w mentalności i psychice społeczności ruskiej, doszukując się w niej pewnych utartych historycznych negatywnych zachowań przynależących tej grupie:
|
|
Oddział, po uprzednim odprawieniu nabożeństwa połączonego z poświęceniem broni (ukraiński historyk Wołodymyr Łytwyn przedstawia to jako modlitwę za powodzenie w walce, która w tradycji ludowej została przetworzona w tego rodzaju ceremonię[14]), wyruszył z klasztoru motronińskiego w ostatnich dniach maja 1768 roku kierując się na Żabotyń (Żabotyn)[6], będąc po drodze wzmacniany przez kolejne grupy zbuntowanych chłopów[20]. Po dotarciu do Żabotynia miasto zostało zdobyte niemal bez walki, zamordowany został gubernator żabotyński Stępowski, miejscowy Rabin Abram i jego ciężarna żona, oraz kilkunastu Żydów i najprawdopodobniej osoby ze stanu szlacheckiego[21]. Kolejnym łupem stała się Śmiła (Smiła).
Hajdamacy, Kozacy z Siczy Zaporoskiej i Kozacy z miejscowych nadwornych milicji przy wydatnym wsparciu miejscowego chłopstwa ruskiego uderzali w przeważającej mierze na polskie miasta i dwory. Ludność mniejszych miejscowości zaczęła uciekać do większych miast oraz na tereny, gdzie stacjonowały prywatne wojska magnackie[14]. Szlachta i Żydzi chronili się w szczególności w Humaniu i Białej Cerkwi lub też przekraczali granicę polsko-rosyjską. Zbiegła również część unickiego duchowieństwa, chroniąc się przy oddziałach szlacheckich milicji kozackich lub zmieniając wyznanie na prawosławne[22]. Na początkowym etapie koliszczyzny wydarzenia nie przybrały jeszcze krwawego charakteru typowego dla dalszych działań buntowników. Wynikało to m.in. z faktu, iż napadane przez hajdamaków dwory były zwykle porzucone przez swoich właścicieli, toteż napastnicy ograniczali się do aktów grabieży[22]. Późniejsze masowe mordy Polaków, Żydów, księży rzymskokatolickich i unickich, były połączone z rabunkiem ich mienia, profanacją przedmiotów liturgicznych i niejednokrotnie okrutnymi torturami[23]. Podczas koliszczyzny dochodziło także z różnym nasileniem do usuwania śladów dotychczasowej polskiej administracji na Prawobrzeżu: współdziałający ze sobą hajdamacy i chłopi ruscy niszczyli zabudowania gospodarcze, płody rolne (tratowanie zbóż, wykaszanie łąk, zaorywanie pól), dokumenty urzędowe, rozkradali zwierzęta gospodarcze, demolowali dwory szlacheckie kradnąc ich wyposażenie i niszcząc to co pozostało (piece, okna, drzwi), wyrąbywano lasy dworskie[24].
Na tym etapie rebelii, liczący już kilkaset osób oddział kozacko-chłopski został podzielony na 3 odrębne pododdziały: dowództwo pierwszego objął Maksym Żeleźniak i skierował się na miasto Czerkasy, dowództwo drugiego Siemion Nieżywy (j.ukr. Семен Неживий) kierując się na Korsuń, a trzeci oddział objął Nikita Szwaczka (j. ukr. Микита Швачка) i wyruszył przez wasylkowszczyznę na Fastów[21]. Informacje o długofalowych hasłach politycznych uczestników koliszczyzny są skąpe, na ich podstawie Władysław Serczyk przypuszcza, iż dążyli oni do organizacji organizmu politycznego o statusie zbliżonym do autonomii Kozaczyzny na terytorium całego Prawobrzeża oraz opowiadali się za bliskim związkiem z Rosją[25].
Czerkasy zostały zdobyte bez podejmowania walki, głównie z powodu braku żołnierzy mogących przeciwstawić się zbrojnemu przeciwnikowi, mimo, że miasto stanowiło dobry punkt obronny z ufortyfikowanym zamkiem. Czerkasy złupiono (zabrano nawet mienie ruchome – 148 wołów i 50 krów), a miejscowy zarządca dóbr (z ramienia Hieronima Sanguszki) gubernator Rakowski został zamordowany. Następnie Żeleźniak swój oddział poprowadził na Korsuń a następnie na Bohusław, gdzie podobnie jak w Czerkasach, mimo dobrze ufortyfikowanych zamków, oba miasta zostały zdobyte bez walki. W Bohusławiu na polecenie Żeleźniaka siły powstańcze zatrzymały się na dwa dni, w czasie którego rozważany był dalszy kierunek marszu. Przywódca hajdamaków zastanawiał się nad atakiem na Białą Cerkiew, jednak zdawał sobie sprawę, że jego siły mają małe szanse w starciu z broniącymi jej wojskami regularnymi, dysponującymi 20 armatami. Ponadto wbrew oczekiwaniom Żeleźniaka w miarę oddalania się od granicy polsko-rosyjskiej odnosił coraz mniejsze sukcesy w rekrutacji dobrze wyszkolonych kozaków nadwornych, podczas gdy do jego oddziałów masowo dołączali chłopi, zachęcani hasłami, iż po wypędzeniu panów zostaną zwolnieni z pańszczyzny[26]. Ostatecznie hajdamacy nie zdecydowali się ruszyć na Białą Cerkiew, lecz na Lisiankę, rabując po drodze opuszczoną przez właściciela posiadłość Kamienny Bród[27]. Lisianka, posiadłość rodu Lubomirskich, posiadała obronny zamek broniony przez nadworną milicję kozacką. W mieście w poszukiwaniu schronienia znalazło się kilkaset osób stanu szlacheckiego i Żydów. Lisianka (a właściwie zamek; zajęcie miasta odbyło się bez problemów[28]) została zdobyta podstępem – do dowódcy obrony zamku, wojewody Kuczewskiego udała się delegacja złożona z miejscowych chłopów ruskich, którzy przeszli na stronę Żeleźniaka, z propozycją poddania zamku w zamian za oszczędzenie życia i majątku osobistego. Kuczewski zgodził się na te postulaty i nakazał otworzyć bramę warowni[21]. Dalsze wydarzenia przedstawiały się następująco:
|
|
Wieszanie na wspólnej szubienicy Polaka, Żyda i psa nie jest przypadkiem odosobnionym. Tabliczki z napisem "Lach, Żyd i sobaka, wse wira odnaka" ("Polak, Żyd i pies to jedna wiara") pojawiały się w ciągu całej koliszczyzny, zaś ofiary razem ze zwierzęciem (psem) wieszano głównie na szubienicach wznoszonych na dworskich gościńcach (drogach prowadzących do posiadłości)[30]. Kilkaset lat później do tych wydarzeń w jednej ze swoich pieśni powracali członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), którzy dokonali ludobójstwa na ludności polskiej Kresów Wschodnich, śpiewając w jednym wersie "Na jedną szubienicę – Lacha i psa..."[31]. Maksyma ta pojawiła się ponownie pod koniec 2009 roku w telewizji ukraińskiej podczas emisji "popularnonaukowego" serialu odcinkowego "Historia ziem ukraińskich", której sponsorem był Browar Lwowski i wywołała skandal. Odcinek był poświęcony rzezi humańskiej i zachęcał do poznania "chwalebnej przeszłości ojczyzny"; w trakcie jego emisji pojawił się wątek gdy ataman Żeleźniak po zdobyciu miasta posilając się piwem lwowskim powiesił na kościelnej wieży „Lacha, Żyda i psa – bo ich wiara jednakowa” (Lach, Żyd i sobaka – wse wira odnaka). W Polsce picie piwa Grupy Carlsberg (do której należy Browar Lwowski) zostało szeroko zbojkotowane, domagano się szybkich i stanowczych przeprosin[32].
Po opuszczeniu Lisianki Żeleźniak ponownie zaatakował Kamienny Bród, dowiedziawszy się o powrocie właściciela. Wieś została splądrowana. Inne grupy hajdamaków dokonały podobnych zniszczeń w Rizanej Krynicy, Wołodarce, Pohrebyszczu, Czerwonym i Pawołoczy[33]. Następnie hajdamacy i chłopi ruszyli w kierunku Humania[34].
W czerwcu 1768 roku zostały opanowane następujące główne miasta: Żabotyń, Śmiła, Czerkasy, Korsuń, Bohusław, Lisianka.
Jedne z najkrwawszych wydarzeń rozegrały się w zdobytym 21 czerwca 1768 Humaniu. W miejscowości tej, stanowiącej jedno z najważniejszych miast zachodnich terenów województwa kijowskiego, zgromadziło się tysiące osób szukających schronienia przed stale rosnącymi pogromami. Obrona miasta spoczęła na barkach administratora Rafała Despota Mładanowicza, jednak mimo poczynionych starań obronnych, w wyniku zdrady setnika tutejszej kozackiej milicji dworskiej Iwana Gonty Kozacy wspierani przez miejscową ruską czerń zdobyli miasto i dokonali w nim w jednym dniu rzezi polskiej i żydowskiej ludności[35].
|
|
Liczbę ofiar tego masowego morderstwa szacuje się w polskich źródłach na 20.000[37][38][8][39][11][40][30]. Z kolei ukraiński autor Wołodymyr Łytwyn uważa, iż w Humaniu zginęło od 12 do 20 tys. osób[14], a amerykański historyk i przewodniczący Światowej Rady Rusinów, Paul Robert Magocsi, podaje 2 tys.[41] Władysław Serczyk twierdzi, iż liczby zabitych w Humaniu nie da się jednoznacznie ustalić. W pierwszych relacjach z miejsca wypadków podana została liczba 12 tys. ofiar: 5 tys. zabitej szlachty oraz 7 tys. Żydów, którą autor ten uważa za przesadzoną, podkreśla jednak, iż ofiary "należy szacować nie w setkach, lecz w tysiącach"[42]. Rzeź humańska była ogromnym wstrząsem dla polskiej opinii przede wszystkim z powodu faktu dokonania jej przez chłopów oraz z powodu dokonanych w jej czasie okrucieństw, nie zaś z powodu liczby zabitych[42].
W dniach po rzezi humańskiej, tj. w końcu czerwca 1768, liczbę stałych uczestników koliszczyzny szacuje się na ok. 1300 osób, natomiast liczbę aktywnych zagonów hajdamackich na 30[13]. Wśród rebeliantów przeważali ruscy chłopi (wbrew oczekiwaniom Żeleźniaka), co w decydujący sposób przełożyło się na okrucieństwo koliszczyzny[42].
W szczytowym momencie militarnych sukcesów rebelii jej uczestnicy kontrolowali część ziemi kijowskiej i bracławskiej, od Czarnobyla na północy do Bałty na południu. Do rozruchów doszło na Wołyniu, Podolu, Polesiu i na Litwie, ruch hajdamacki uaktywnił się także na Ukrainie Lewobrzeżnej. Opanowanie i wymordowanie mieszkańców przygranicznej z Turcją miejscowości Palejowe Jezioro[43], a następnie wejście hajdamaków w granice państwa tureckiego (atak na Bałtę i Gołtę[35]) było jedną z przyczyn wybuchu wojny Turcji z Rosją. W tym momencie władze rosyjskie, której do tej pory zajmowały stanowisko obojętnie lub przychylne wobec powstańców, zdecydowały o przystąpieniu do tłumienia rozruchów[44][45].
Działania represyjne zostały rozpoczęte przez dowódcę rosyjskiego Michaiła Kreczetnikowa i przez oddziały królewskie Stanisława Augusta pod dowództwem Franciszka Ksawerego Branickiego, jednak należy podkreślić, że w rozprawie ze zbuntowaną ruską czernią odznaczały się przede wszystkim wojska rosyjskie[6]. W nocy z 6 na 7 lipca przywódcy koliszczyzny zostali pojmani podstępem przez przybyłych do obozu Kozaków dońskich będących na służbie rosyjskiej[36]. Gontę i innych zamieszkujących prawobrzeże (poddanych polskich) wydano Branickiemu; Gonta po torturach został stracony. Żeleźniaka i głównie kozaków zaporoskich z lewobrzeża (poddanych rosyjskich) Rosjanie pozostawili własnemu sądownictwu; Zeleźniak (po złagodzeniu kary) został zesłany na Syberię. Wojsko koronne i wojsko rosyjskie przystąpiły do kilkumiesięcznej pacyfikacji Koliszczyzny[46]. Szczególnym okrucieństwem podczas niej wykazał się oboźny koronny Józef Stempkowski z Kodnia koło Żytomierza, któremu nadano później przydomek Straszny Józef; w miejscu jego stacjonowania oraz w miejscowościach sąsiednich straconych zostało kilka tysięcy uczestników koliszczyzny[47]. Sami dziedzice musieli prosić króla o pomiarkowanie represji, bo inaczej zostaliby bez siły roboczej – napisał Władysław Konopczyński[48], było to spowodowane masowymi ucieczkami osób represjonowanych w granice rosyjskie[36]. Brutalne metody działania Stempkowskiego i jego nieprzejednane stanowisko w rozprawie z bandami kozackimi przyniosło jednak ostatecznie długotrwały skutek – ruch hajdamacki wygasł niemal zupełnie[36]. Źródła wspominają także lakonicznie o "jakiejś" amnestii dla zbiegłych do Rosji chłopów ruskich, której autorem miał być sam Stępkowski i co miało zaskutkować ponownym wzrostem ludności na Prawobrzeżu[49]. W czasie działań pacyfikacyjnych według Paula Roberta Magocsiego zginęło od 5 do 7 tys. chłopów. W ręce polskie zostało przekazanych również 900 uczestników koliszczyzny pojmanych przez siły rosyjskie. W ich procesie 250 osób zostało skazanych na śmierć, jednak część kar zostało złagodzonych[50].
|
|
Mimo ustania koliszczyzny i późniejszych działań represyjnych, wyludnienie osad i miast na prawobrzeżu na szeroką skalę nastąpiło dopiero w 1770 roku, było to spowodowane epidemią ("morowa zaraza") przyniesioną przez żołnierzy rosyjskich; o skali śmiertelności może świadczyć fakt, że tylko w Międzybożu zmarło 80% jego mieszkańców, a w okolicznych wsiach średnio 60%[52].
Szacuje się, że łącznie w 1768 r., podczas koliszczyzny na Ukrainie Prawobrzeżnej zostało wymordowanych od 100.000[48] do 200.000 ludzi[53][2][39][11][40][30], głównie Polaków i Żydów[11][30]. Koliszczyzna objęła obszar pomiędzy rzekami: Dnieprem, Siniuchą, Bohem i Rosią[54], teren 8 z 12 powiatów późniejszej guberni kijowskiej (nie wszystkie w całości): kijowski, wasylkowski, zwinogródzki, kaniowski, taraszczański, humański, czerkaski i czehryński[7], w tym takie miejscowości jak: Żabotyn, Smiła, Czerkasy, Lisianka, Bohusław, Humań, Korsuń, Czehryń, Kaniów, Fastów, Brusiłów, Makarów.
Poemat Zamek kaniowski autorstwa Seweryna Goszczyńskiego opisuje wydarzenia z tego okresu. Scenę egzekucji Iwana Gonty w swoich Opowiadaniach podolskich opisał Julian Wołoszynowski. Do wydarzeń koliszczyzny nawiązuje również poemat dygresyjny Beniowski Juliusza Słowackiego w którym autor przywołuje wydarzenia na Ukrainie w następujących słowach:
|
|
Odmienny obraz koliszczyzny prezentuje literatura ukraińska. Poeta ukraiński Taras Szewczenko poświęcił rebelii wiersze Chłodny Jar, Szwaczka oraz poemat Hajdamacy, w których przedstawił koliszczyznę przede wszystkim jako ruch antyfeudalny. Protestował przeciwko traktowaniu wystąpień kozaków wyłącznie jako aktów bandytyzmu nieposiadających politycznego i społecznego programu. Twierdził, iż był to ruch rewolucyjny, wywołany przez wyzysk chłopów ruskich przez polską szlachtę; konkludując, wzywał chłopów rosyjskich, polskich i ukraińskich do zjednoczenia sił w walce o poprawę swojej sytuacji[56]. Nie ukrywał przy tym krwawego charakteru wydarzeń ani okrucieństwa ich uczestników[57].
|
|||||