Kontemplacja /(łac.) contemplatio / - szczególny, mający wiele wymiarów, rodzaj modlitwy, w której poprzez wiarę dochodzi się do realnego doświadczenia i poznania rzeczywistości Bożej, zjednoczenia z życiem samej Trójcy Świętej. Mianem kontemplacji określa się spoglądanie w wierze na Chrystusa (KKK 2715). Czasem kontemplację utożsamia się z medytacją chrześcijańską. W węższym znaczeniu oznacza ona owoc działania łaski w wierzącym, prowadzący do stanów ekstatycznych - jest to tzw. kontemplacja wlana, różna od medytacji, rozumianej jako czyn człowieka, np. rozmyślanie nad życiem Chrystusa. Jedną ze znanych kontemplatyczek XX w. była prosta, niewykształcona siostra zakonna Faustyna Kowalska, która swe niezwykle głębokie pod względem teologicznym wizje Trójcy Świętej opisała w Dzienniczku.
Spis treści |
Kontemplacja jest poddaniem się wewnętrznym tchnieniu Ducha Świętego. Autentyczna kontemplacja prowadzi do zrzucenia wszelkich masek i poznania prawdy o sobie w świetle kochającego nas Pana. Osoba zostaje przez nią oczyszczona i przekształcona, by całe swe życie oddać Umiłowanemu (KKK 2711). Kontemplacja wprowadza też w komunię, wspólnotę miłości z innymi chrześcijanami, w której sama Trójca Święta kształtuje w kontemplacji człowieka - obraz Boży - "na swoje podobieństwo" (KKK 2713)[1].
Św. Teresa z Avila (zm. 1582) jest jednym z klasycznych autorów nauczających o kontemplacji. Pierwsze kroki wiodące do kontemplacji, to tak zwane rozmyślanie, czyli kontemplacja myślna:
|
|
Kontemplacja jest więc w dużym stopniu słuchaniem i przyjęciem słowa Bożego.
Kontemplacja w rozumieniu chrześcijańskim nie jest techniką, lecz darem Boga. "Nie można przyjąć jej inaczej jak tylko w pokorze i ubóstwie". Kontemplacja polega na miłosnym zjednoczeniu Boga i człowieka, "by Chrystus zamieszkał przez wiarę w naszych sercach", i abyśmy zostali "wkorzenieni i ugruntowani" w miłości (Ef 3,16-17) (KKK 2713)[1].
Jak zwracał uwagę Jan Paweł II, czasem porównuje się doświadczenie nirwany w buddyzmie do kontemplacji chrześcijańskiej. Drogą dojścia do nirwany jest stopniowe zerwanie ze światem zewnętrznym, który jest źródłem zła postrzeganego jako cierpienie. Podobną postawę widzi się we wskazówkach Jana od Krzyża, by iść przez to, w czym się nie ma upodobania, i czego się nie zna i tak dojść do tego czego nie posiadasz[2]. Według Papieża, różnica jest w tym, że droga opisywana przez hiszpańskiego Doktora Kościoła nie prowadzi do oderwania samego dla siebie, lecz do tego, by zjednoczyć się z osobowym Bogiem. W oświeceniu buddyjskim nie ma mowy o przybliżaniu się do Boga, gdyż buddyzm jest w dużym stopniu systemem ateistycznym. Chrześcijańskie zjednoczenie z Bogiem nie dokonuje się jedynie przez oczyszczenie, ale przede wszystkim przez miłość, żywy płomień miłości - jak nazwał hiszpański mistyk swoje dzieło[3]. Papież stwierdził, że kontemplacja chrześcijańska, do której prowadzi doktryna Jana od Krzyża, dokonuje się na poziomie nadprzyrodzonym, podczas gdy refleksje buddyjskie dotyczą poziomu przyrodzonego, dlatego właściwie mówiąc:
Według dokumentu Kongregacji Nauki Wiary z 1989 r. niektórzy nauczyciele życia modlitwy, w duchu teologii apofatycznej, negatywnej, zrównują absolut pozbawiony obrazów i pojęć, proponowany przez mistrzów buddyjskich, z majestatem Boga objawionego w Chrystusie, który jest większy niż cała rzeczywistość stworzona. Twierdzą oni, że nieskończoność Boga jest całkowicie niepoznawalna przy pomocy czegokolwiek, co jest na świecie. Zachęcają w ten sposób do porzucenia medytacji historii zbawienia, tego wszystkiego co Bóg uczynił szczególnie w Nowym Przymierzu, włączając pojęcie Trójjedynego Boga, który jest miłością. Zastępują to wszystko drogą wejścia w "nieokreśloną otchłań Boskości". Dokument wskazał na Mistrza Eckharta jako na protagonistę takiej postawy[5].