Kryzys zakładników – opanowanie budynku Ambasady Japonii (właśc. rezydencji ambasadora) w Peru i uwięzienie w niej grupy dyplomatów japońskich oraz peruwiańskiego ministra spraw zagranicznych przez członków Ruchu Rewolucyjnego im. Tupaca Amaru, do jakiego doszło w dniu 16 grudnia 1996. 22 kwietnia 1997 część zakładników, która nie została wcześniej zwolniona, została odbita z rąk porywaczy w czasie przeprowadzonej przez oddziały antyterrorystyczne operacji Chavin de Huantar. Wszyscy porywacze - 14 osób - zginęli w czasie tejże operacji, życie stracił również jeden z zakładników.
17 grudnia 1996, w czasie przyjęcia w Ambasadzie Japonii w Limie z okazji rocznicy urodzin cesarza Akihito[1], budynek placówki dyplomatycznej został opanowany przez uzbrojonych członków terrorystycznej partyzantki radykalnie lewicowej, Ruchu Rewolucyjnego im. Tupaca Amaru (MRTA). W ataku wziął udział przywódca Ruchu Nestor Cerpa Cartolini[2]. Napastnicy po przejęciu kontroli nad obiektem wzięli jako zakładników 400 osób, z czego większość została szybko zwolniona[2]. Nadal przetrzymywano m.in. ministra spraw zagranicznych Peru Francisco Tudelę, ambasadora Japonii Morihisę Aokiego oraz 23 inne osoby narodowości japońskiej[2]. Byli wśród nich członkowie rodziny prezydenta Peru Alberto Fujimoriego, z czego nie zdawali sobie sprawy zamachowcy. Ich głównym celem był on sam[3]. Członkowie MRTA zażądali zwolnienia z więzień 440 partyzantów również należących do tej organizacji[4].
W czasie trwania kryzysu rząd Fujimoriego w ograniczonym stopniu kontaktował się z mediami. Ponadto przekazywane przez nie informacje były często zmanipulowane, na co zdaniem Piotra Łacińskiego, mogły mieć wpływ peruwiańskie służby specjalne. Podawano m.in. niepotwierdzone następnie doniesienia o stosowaniu tortur wobec zakładników, budując tym samym społeczne poparcie dla planowanej akcji siłowego odbicia uwięzionych[5].
Władze Japonii naciskały na rząd Peru, aby dla bezpieczeństwa zakładników rozwiązał kryzys drogą pokojową[5]. Z kolei za akcją wojskową opowiadały się siły zbrojne Peru, dla których jej sukces byłby środkiem odzyskania wiarygodności. Armia była również przeciwna wszelkim ustępstwom wobec MRTA; fujimorizm zakładał bezwzględne zwalczanie partyzantek lewicowych[5].
Mimo to, na przełomie stycznia i lutego 1997, Alberto Fujimori podpisał porozumienie z japońskim premierem Ryūtarō Hashimoto, zakładające pokojowe rozwiązanie kryzysu. 11 lutego rząd Peru rozpoczął negocjacje z MRTA; mediację z porywaczami prowadzili m.in. członkowie Międzynarodowego Czerwonego Krzyża. Do przerwania rozmów doszło 6 marca[1], gdy terroryści zorientowali się, że pod budynkiem jest wykopywany tunel, co mogło świadczyć o planowaniu akcji zbrojnej[5]. Rząd japoński naciskał jednak na prezydenta, by ten na nowo podjął mediację. Analogiczne rozwiązanie sugerował Kościół katolicki w Peru[5].
Wobec faktu, iż przedłużanie się kryzysu przekładało się na spadek poparcia dla Fujimoriego i jego rządu, najbliżsi współpracownicy prezydenta - Vladimiro Montesinos i Nicolas Hermoza - postanowili użyć siły[5]. Po dwutygodniowych przygotowaniach do akcji zbrojnej, 22 kwietnia 1997, w czasie szturmu na ambasadę oddziałów antyterrorystycznych, zakładnicy zostali uwolnieni. Zginął jeden z nich, sędzia Sądu Najwyższego Carlos Giusti Acuna[2].
W toku operacji zabitych zostało wszystkich czternastu porywaczy, według oficjalnej wersji przedstawionej przez rząd - wszyscy w walce z antyterrorystami[1]. Większość członków MRTA poniosła śmierć w momencie eksplozji ładunków wybuchowych umieszczonych w tunelu pod terenem ambasady[2]. Pojawiły się jednak informacje, iż niektórzy z nich zostali zastrzeleni po poddaniu się[2]. Komisja Prawdy i Pojednania, po przeprowadzeniu ekshumacji i badania zwłok oraz po wysłuchaniu zeznań świadków bez wątpliwości potwierdziła tę wersję wydarzeń w stosunku do jednego z napastników - Eduarda Nicolása Cruza Sáncheza, który został zabity po tym, gdy poddał się i złożył broń[1]. Zdaniem Komisji nie można również wykluczyć analogicznych okoliczności śmierci dwóch kolejnych członków MRTA[1].
Sukces operacji w ambasadzie japońskiej przełożył się na czasowy wzrost popularności Alberto Fujimoriego i jego współpracowników[6].