Na mapach:
| Kupieckie Domy Towarowe spółka z ograniczoną odpowiedzialnością | |
Kupieckie Domy Towarowe na placu Defilad w Warszawie (po lewej stronie)
|
|
| Forma prawna | spółka z ograniczoną odpowiedzialnością |
| Data założenia | 1999 |
| Lokalizacja | |
| Siedziba | Warszawa ul. Świętokrzyska 39 tel. (022) 654 79 49, fax 654 41 66 |
| Numer KRS | 0000021688 |
| Prezes | Dariusz Połeć |
| Branża | handel |
| Strona internetowa | |
Kupieckie Domy Towarowe Sp. z o.o. – polskie przedsiębiorstwo handlowe, z siedzibą w Warszawie. Spółka handlowa powstała w 1999 z udziałem gminy miasta stołecznego Warszawa.
Firma powstała w 1999 roku za czasów kadencji Pawła Piskorskiego na mocy porozumienia między ówczesnym wiceprezydentem Warszawy a stowarzyszeniami kupców. W ramach współpracy miasto wydzierżawiło spółce atrakcyjną działkę w śródmieściu, na Placu Defilad, w bezpośrednim sąsiedztwie Pałacu Kultury i Nauki. W ciągu 7 miesięcy spółka postawiła na tym terenie tymczasowy blaszany pawilon handlowy o powierzchni ponad 10 tys. metrów kwadratowych. Mieściło się w nim między 600 a 700 stoisk handlowych i punktów gastronomicznych o różnej wielkości[1]. Miał on służyć uporządkowaniu dotychczasowego handlu na terenie Placu, odbywającego się głównie w postaci tzw. szczęk – metalowych budek z towarem na świeżym powietrzu.
Spis treści |
Teren na placu Defilad miał być zajmowany przez kupców jedynie okresowo. W marcu 2006 Rada m.st. Warszawy zgodziła się na wydzierżawienie kupcom gruntu na okres 30 lat. Po dojściu do władzy w wyniku wyborów samorządowych, Hanna Gronkiewicz-Waltz odmówiła podpisania takiej umowy. Od tego czasu trwały rozmowy na temat przyszłości Kupieckich Domów Towarowych. W 2008 roku władze miasta zaproponowały wybudowanie dla KDT budynku na terenie Placu Defilad przez komunalną spółkę – Miejskie Przedsiębiorstwo Robót Budowlanych. Władze KDT nie zgodziły się z tą koncepcją i chciały znaleźć dewelopera samodzielnie[2]. Po fiasku tych działań – wedle zapewnień miasta – wielokrotnie zarówno władze samorządowe, jak i właściciele prywatnych targowisk składali oferty przeniesienia działalności gospodarczej kupców – m.in. Hali Gwardii czy też dołączenia się do planowanej inwestycji na ul. Marywilskiej[3]. Władze spółki twierdzą, że część spośród tych ofert została sfabrykowana na potrzeby eksmisji[potrzebne źródło].
Zgodnie z prawem, od 1 stycznia 2009 kupcy zajmowali teren bezprawnie.
W dniu 21 lipca 2009 roku odbyła się egzekucja wyroku sądowego orzekającego eksmisję, planowane jest jej wyburzenie[4]. W trakcie akcji organizowanej na zlecenie komornika przez firmę ochroniarską "Zubrzycki" doszło do zamieszek z kupcami, którzy zabarykadowali się w środku hali. Pomocy medycznej udzielono 100 osobom[5], 22 zostały zatrzymane w trakcie całej akcji przez policję[6]. W trakcie działań policyjnych doszło do zablokowania przez kupców z KDT ulicy Marszałkowskiej, a także do zamieszek z pseudokibicami[7].
Działania miasta wokół spółki wzbudziły kontrowersje wśród mieszkańców Warszawy. W sondażach internetowych na portalach informacyjnych dominowały opinie o odpowiedzialności kupców za zaistniałą sytuację, natomiast działania firmy ochroniarskiej, używającej w trakcie szturmu hali gazu łzawiącego podzieliły głosujących[8]. W sondażu "Rzeczpospolitej" 72% pytanych warszawiaków uznało decyzję o likwidacji hali za słuszną, przeciwnego zdania było 24%. 52% pytanych uznało akcję za źle przeprowadzoną, podczas gdy 32% uznało jej realizację za dobrą[9].
Platforma Obywatelska broniła decyzji o likwidacji hali KDT. Julia Pitera uznała działanie kupców za próbę przejęcia atrakcyjnej działki w centrum miasta[10].
Prawo i Sprawiedliwość w dniu kryzysu opowiedziało się przez swoich radnych z warszawskiej Rady Miasta za powołaniem sztabu antykryzysowego i zwrócili się z takim wnioskiem do wojewody mazowieckiego. Na konferencji prasowej 22 lipca Elżbieta Jakubiak przypomniała, że do tej pory nie uchwalono zmiany planu zagospodarowania przestrzennego obszaru, na którym stoi hala KDT[11].
Sojusz Lewicy Demokratycznej nie zajął jednoznacznego stanowiska. W czasie kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego Wojciech Olejniczak ogłosił, że jeśli miasto nie zapewni kupcom możliwości handlu, to SLD wyjdzie z miejskiej koalicji z PO[12]. W komentarzach po akcji wokół hali miejscy politycy Sojuszu uznawali jednak ją za uzasadnioną[13].
Aktywnie po stronie kupców opowiedział się przewodniczący Stronnictwa Demokratycznego, Paweł Piskorski[14]. Wsparcie dla kupców zadeklarowała Polska Partia Pracy, w blaszaku swoje poparcie wyraził także były wicepremier i marszałek Sejmu Ludwik Dorn[15].
W 2009 roku została podjęta decyzja o likwidacji KDT. Pracownicy nie zgodzili się na likwidację. Musieli zostać siłą eksmitowani przy pomocy ochroniarzy i policji[16].