Pochód Lajkonika, Harce Lajkonika – ludowa zabawa, która odbywa się w Krakowie co roku w pierwszy czwartek po święcie Bożego Ciała (w "oktawę Bożego Ciała"). Główny bohater zabawy – lajkonik, (konik zwierzyniecki, tatarzyn) – brodaty jeździec w pseudoorientalnym stroju poruszający się na sztucznym koniku przytwierdzonym do pasa, przemierza tradycyjny szlak ze Zwierzyńca na Rynek Główny w Krakowie w towarzystwie kapeli Mlaskotów oraz orszaku włóczków odzianych w stroje krakowskie i "tatarskie".
Spis treści |
Harce lajkonika rozpoczynają się już przed południem, około godziny 10.00, gdy główny bohater, wraz z chorążym niosącym sztandar, orszakiem włóczków uzbrojonych w buńczuki i kapelą Mlaskotów opuszcza siedzibę Muzeum Historycznego Miasta Krakowa. Następuje wówczas pierwszy taniec i „obijanie” pracowników muzeum buławą. Chwilę potem zabawa zostaje przerwana, aż do godziny 12.00, kiedy orszak pojawia się na Zwierzyńcu przy ulicy Senatorskiej 1, w siedzibie Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji – instytucji kontynuującej tradycje krakowskich włóczków. Pośród licznie zgromadzonej publiczności, lajkonik przy dźwiękach kapeli wykonuje taniec, rozrzuca dzieciom cukierki, po czym na czele orszaku rusza tradycyjnym szlakiem na krakowski rynek. W trakcie całego pochodu, który trwa do późnego wieczora lajkonik bije buławą każdego napotkanego przechodnia, zagląda do wszystkich mijanych sklepów i zbiera datki do sakwy, którą niesie towarzyszący mu włóczek. Orszak kilkakrotnie zatrzymuje się dla odpoczynku w barach i restauracjach.
Po opuszczeniu Wodociągów pierwszym celem jest klasztor sióstr Norbertanek. Barwny korowód podąża ulicą Senatorską w kierunku ulicy Kościuszki, odwiedza targ na placu Na Stawach, gdzie tatarzyn zbiera zbierając datki od każdego straganu, następnie przekracza most na Rudawie i wchodzi na klasztorny dziedziniec, gdzie następuje pierwszy obrzędowy taniec ze sztandarem. Ksieni ss. norbertanek, a także proboszcz miejscowej parafii oglądają go z okna. Najważniejszym i najtrudniejszym momentem rytualnego tańca lajkonika, jest tzw. „zawijanie chorągwią”: podczas gdy chorąży zatacza sztandarem zamocowanym na sześciometrowym drzewcu koło, lajkonik biegnie za nim, próbując uderzyć buławą w orła widniejącego na chorągwi. Po krótkim odpoczynku i gościnie u ksieni, lajkonik wraz z obstawą rusza ulicą Kościuszki i Zwierzyniecką. Pod siedzibą krakowskiej filharmonii – na skrzyżowaniu ulic Zwierzynieckiej i Straszewskiego, towarzysząca pochodowi policja na kilkanaście minut zatrzymuje ruch, co umożliwia lajkonikowi wykonanie drugiego obrzędowego tańca z chorągwią. Następnie pochód rusza ulicą Franciszkańską i Grodzką. Około godziny 19.00 dociera do rynku i wstępuje na otoczoną tłumem widzów estradę pod wieżą ratuszową. Następuje wówczas kulminacja obrzędu: lajkonik przyjmuje od ojców miasta haracz w wielkiej sakwie, wychyla wraz z prezydentem, dyrektorem muzeum historycznego i dyrektorem wodociągów puchar wina i w podzięce wykonuje trzeci rytualny taniec ze sztandarem zwany urbem salutare – pokłon miastu. Następnie orszak udaje się do restauracji Wierzynek. Godzinę później ponownie ukazuje się na Rynku, okrąża sukiennice. Harce kończą się zwyczajową kolacją w restauracji "Hawełka".
W rolę lajkonika od 1988 roku wciela się Zbigniew Glonek. Jest on, podobnie jak duża część członków orszaku, pracownikiem Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. Wcześniej, w postać tę wcielali się m.in. Jan Jelonek (lata 1975-1987), Zdzisław Dudzik (1958 -1974) i Stanisław Andrasz (1928-1957).
Kapelę „Mlaskoty” (flet, trąbka, klarnet, akordeon, bęben, bas i para skrzypiec) tworzą ludowi muzycy w większości pochodzący z Woli Justowskiej. Wieloletni kierownik i opiekun kapeli – Albin Mazur przejął funkcję od swojego ojca – Stanisława Mazura i grał w niej nieprzerwanie od roku 1936 do 2007 roku. Obecnie kapelą kieruje jego syn – Andrzej Mazur[1]. Główna melodia grana przez Mlaskotów utrzymana jest w rytmie marsza; jest śpiewana do słów wiersza Ewy Szelburg-Zarembiny:
Autorstwo melodii nie jest pewne: według jednych skomponował ją około 1820 roku wodewilista i dyrygent krakowskiej orkiestry teatralnej Józef Wygrzywalski, według innych kompozytor i dyrygent Franciszek Mirecki. Marsz ten jest bardzo podobny do pierwszej części Marsza Sobieskiego roku granego przez Polaków wracających z „odsieczy wiedeńskiej” w 1683 roku.
Historyczne początki pochodu nie są znane; wiadomo jednak, że urządzali go zwierzynieccy włóczkowie, którzy od XIII lub XIV wieku tworzyli bractwo zajmujące się m.in. spławianiem drewna na potrzeby kopalń soli w Bochni i Wieliczce. Włóczkowie przez długi czas brali udział w procesji Bożego Ciała organizowanej przez ss. norbertanki w kościele Najświętszego Salwatora w Zwierzyńcu. Najstarsza wzmianka potwierdzająca ten fakt pochodzi z 13 czerwca 1700 roku – w aktach klasztoru zapisano pod tą datą, że po procesji Bożego Ciała w Zwierzyńcu włóczkowie zwyczajnie na podworcu grali. Natomiast pierwsza wzmianka o pochodzie konika zwierzynieckiego pochodzi z roku 1738. Jest to informacja o bójce, która wybuchła wśród włóczków podczas uczty na Kazimierzu[2]. Po trzecim rozbiorze bractwo włóczków przestało istnieć, lecz coroczny pochód nadal się odbywał; z biegiem czasu harce podczas Bożego Ciała stały się zabawą tak wesołą, że biskup sufragan krakowski Józef Olechowski uznał, iż nie licuje ona z powagą religijnego święta i w maju 1787 roku nakazał by bractwa i cechy brały udział w procesji bez wymysłów, bez strojów dziwacznych lub nadto światowych, albo do śmiechu pobudzających, ale aby były podług myśli i ustaw Kościoła Bożego, zagrzewająca do cnót chrześcijańskich i pobożności[3]. Odtąd konik wraz orszakiem nie miał już prawa wstępu na krakowski rynek i po przybyciu z dziedzińca klasztoru norbertanek w okolice Bramy Wiślnej kontynuował harce przed pałacem biskupim[4]. Przez pierwszą połowę XIX stulecia, finansowo wspierały obchód norbertanki. W drugiej połowie tego wieku, finansowania uroczystości podjął się magistrat, a samą organizacją zajmowali się Micińscy – rodzina ogrodników z Półwsia Zwierzynieckiego, potomków dawnych włóczków. W ostatnich latach XIX wieku władze miejskie zobowiązały nowo powstałe Towarzystwo Miłośników Historii i Zabytków Krakowa do czuwania nad pochodem i uregulowała zasady współpracy z rodziną Micińskich przy jego organizacji. Ustalono, że w skład zespołu obok samego lajkonika, kapeli i chorążego wchodzić będzie 14 członków asysty, a rekwizyty będą przechowywane w Archiwum Akt Dawnych Miasta Krakowa. Opieka towarzystwa zaczęła przynosić dobre rezultaty. W roku 1900 sprawiono nową chorągiew, z herbem miasta na niebieskim tle z jednej strony, i z białym orłem z drugiej. W roku 1901 roku Tatarzyn otrzymał nowego "konika". Drewniany korpus ofiarowała firma Rudolf Weil i Sp. w Krakowie, a rzeźbiarz z Dębnik za 8 florenów dorobił doń głowę i szyję.
W latach 1903-1904 wykonano według projektu Stanisława Wyspiańskiego nowy strój dla lajkonika. W tej kreacji występuje on aż do dziś[5]. Składa się on z wysokiego, wzorzystego i bogato zdobionego turbana, zwieńczonego półksiężycem i wysadzanego szklanymi koralikami oraz koralami. Kolejne elementy to: turecki kaftan z karminowego płótna, o szerokich rękawach i zapinany na haftki, okazały czerwony kontusz o kroju długiej zapinanej sukni, oraz obszyty złotymi nićmi i frędzlami pas w kolorze purpury. U boku Tatarzyna zwisa jatagan – krótka turecka szabla o zakrzywionej klindze i ozdobnej rękojeści. W ręku zaś dzierży lajkonik drewnianą buławę. Grzbiet konika okryty jest bordowym czaprakiem – ozdobną kapą o wschodnich motywach, zapinaną na guzy, i wyszywaną tysiącem pereł i korali w artystyczny ornament nawiązujący do perskich kobierców. U jej dołu zwisają metalowe dzwoneczki i półksiężyce. Z kolei szyję konika okrywa ozdobny napierśnik z trzema złotymi krążkami, a nad głową sterczy pióropusz z białych strusich piór. Jeździec nosi wysokie buty z cholewami z czerwonej skóry.
Od lat 50. XX wieku do roku 1996 roku członkowie orszaku nosili stroje według projektu Witolda Chomicza, od 1997 orszak występuje w strojach zaprojektowanych przez Krystynę Zachwatowicz.
Spory dotyczące początków pochodu lajkonika sprowokowane zostały przez pisarza Konstantego Majeranowskiego, który 9 czerwca 1820 roku opublikował w wydawanym przez siebie piśmie Pszczółka Krakowska artykuł pt. Konik. W tekście tym po raz pierwszy pojawia się legenda o zwierzynieckich włóczkach, opisująca wydarzenia, które według autora miały dać początek tradycji corocznych lajkonikowych harców.
|
|
Wyjaśnienie podane przez Majeranowskiego nie zyskało akceptacji i wkrótce potem pojawiły się głosy tłumaczące początki zabawy w zupełnie inny sposób. Koncepcje te zrekapitulował Franciszek Gawełek w swojej pracy pt. Konik Zwierzyniecki[6].
W kronikach klasztoru norbertanek pojawia się sformułowanie dobosz z konikiem. Ambroży Grabowski pisze o turku na koniu, a Konstanty Majeranowski o człowieku po tatarsku ubranym. Po raz pierwszy słowo "lajkonik" zanotował w 1866 roku archeolog Józef Łepkowski.
Według folklorysty Juliana Krzyżanowskiego słowo "lajkonik" wywodzi się ze staroniemieckiego słowa "Lai" oznaczającego bractwo cechowe. Według innego przypuszczenia jest to skrót okrzyku "lej" (czyli: "bij!"), którym zachęcano tatarzyna do rozdawania ciosów buławą, lub też "Hulaj!". Niektórzy badacze (Ludwik Krzywicki) twierdzili, że źródłosłów lać – lej wynikał oblewania ludzi wodą (dyngusem), co miał rzekomo czynić tatarzyn w przeszłości; jeszcze inni (Ludwik Młynek) wyprowadzają wyraz "laj" z niemieckiego „Lauf”, „läuf”, jak mieli na konika wołać dawni niemieckojęzyczni mieszkańcy miasta, a także z „Leibpferd” (Szymon Matusiak) i "heiliger König". Istnieje też prawdopodobieństwo, że nazwa ta dotarła do Krakowa ze Śląska, gdzie w miejscowej mowie wiosenny obchód króla majowego nazywano słowem "Leichkonik" (König = król).
Lajkonik jest jednym z nieoficjalnych symboli Krakowa, jego nazwę wykorzystują biura podróży, zespoły artystyczne, a nawet pociąg relacji Kraków-Gdynia. W Krakowie można spotkać innych brodatych jeźdźców nieco podobnych do lajkonika; jeden z nich występuje jako maskotka na stadionie Cracovii, inny pojawia się na rynku w trakcie zabawy sylwestrowej. Odziani są oni w stroje wzorowane na stroju Stanisława Wyspiańskiego i nie mają nic wspólnego z tradycją zwierzynieckiego pochodu.