Morderstwo w Orient Expressie (ang. Murder on the Orient Express lub Murder on the Calais Coach) jest powieścią detektywistyczną Agaty Christie. Pierwszy raz wydano ją w formie książki w 1934 roku. Wcześniej była drukowana w odcinkach (od 1 lipca do 30 września 1933 roku) w czasopiśmie Saturday Evening Post. Jest to jedna z najbardziej znanych powieści Agathy Christie.
Hercules Poirot wraca z Azji, gdzie właśnie rozwiązał pewną zawiłą sprawę kryminalną. Podróż powrotną do Europy planuje odbyć słynnym pociągiem Orient Express. Na początku okazuje się, że z miejscami będzie problem, ponieważ pociąg jest tym razem wyjątkowo zatłoczony i wszystkie przedziały zostały już zarezerwowane. Poirot jednak korzysta z uprzejmości swojego przyjaciela, pana Bouca, dyrektora Compagnie Internationale des Wagons Lits i dzięki jego wpływom słynnemu detektywowi udaje się znaleźć wolny przedział.
Podczas podróży do Poirota zwraca się pewien mało sympatyczny amerykański milioner, Samuel Ratchett. Twierdzi on, że od pewnego czasu dostaje dziwne listy z pogróżkami i prosi Belga o wykrycie ich autora. Mimo propozycji wysokiego honorarium, Hercules Poirot odmawia, zrażony gburowatością klienta.
Następnego ranka Ratchett zostaje znaleziony zasztyletowany w swoim przedziale. Jego ciało zostało niemalże zmasakrowane, ponieważ wygląda na to, że morderca, kimkolwiek był, działał w furii. Krąg podejrzanych udaje się zamknąć do dwunastu osób - pasażerów wagonu. Drzwi do innych części pociągu pozostawały bowiem zamknięte, a zbrodniarz nie mógł też uciec na żadnej ze stacji, ponieważ pociąg wpadł w nocy w olbrzymie śnieżne zaspy i utknął w okolicy Bałkanów.
Hercules Poirot rozpoczyna śledztwo. Do pomocy obiera sobie pana Bouca oraz obecnego wśród pasażerów sąsiedniego wagonu greckiego lekarza, doktora Constantine'a. Przesłuchania podejrzanych odbywają się w pociągu, ponieważ wszyscy pasażerowie są w nim uwięzieni przez żywioł. Okazuje się, że jest to wyjątkowo ciekawe i różnorodne towarzystwo:
Po wnikliwym śledztwie okazuje się, że trudno wyłonić choć jednego realnego podejrzanego, ponieważ wszyscy mają murowane alibi. We wszystkich dwunastu przypadkach znajduje się ktoś, kto zeznawał, że w chwili zbrodni widział daną osobę w zupełnie innym miejscu. Poirot odkrywa jednak pewien bardzo znaczący fakt: Ratchett naprawdę nazywał się Casetti i był znany jako okrutny przestępca. Kilka lat wcześniej kierował szajką porywaczy w słynnej sprawie Armstrongów, kiedy to porwano i bestialsko zamordowano małą dziewczynkę, Daisy Armstrong. Matka Daisy, w zaawansowanej ciąży, doznała szoku, co wywołało przedwczesny poród; zarówno matka, jak i dziecko zmarły, a zdruzgotany tragedią ojciec zastrzelił się. Tragedia ta wstrząsnęła światem, ponieważ Armstrongowie byli znaną i cenioną rodziną. Czy to możliwe, żeby tu w Orient Expressie znalazł się ktoś, kto rozpoznał Casettiego i chciał pomścić tragedię Armstrongów?
Książka jest znana ze swojego zaskakującego zakończenia. Winni zbrodni są... wszyscy pasażerowie. Okazuje się, że każdy z nich jest w jakiś sposób spokrewniony lub zaprzyjaźniony z rodziną Armstrongów. I tak:
Motywem zbrodni była zemsta na okrutnym porywaczu. Najbliższe otoczenie Armstrongów było tak wstrząśnięte tragedią swoich biednych przyjaciół, że na własną rękę postanowili wymierzyć sprawiedliwość. Cały plan ułożony był już długi czas wcześniej. MacQueen i Masterman specjalnie zatrudnili się u Ratchetta, żeby tak rozplanować jego harmonogram, by akurat tego dnia jechał Orient Expressem. Wszyscy pozostali wykupili cały komplet miejsc w wagonie i przez całą drogę starannie udawali, że się nie znają. Nie przewidzieli jednak, że Hercules Poirot w ostatniej chwili zdąży załapać się na ostatnie pozostałe jeszcze miejsce. To jednak nie odwiodło ich od zaplanowanej zemsty. W noc morderstwa wszyscy po kolei wślizgiwali się do wagonu ofiary, by zadać po jednym ciosie. Jedynie Hrabina Andrenyi ze względu na młody wiek i szczególną wrażliwość została tej nocy w swoim przedziale. W jej miejsce cios zadał jej mąż, Hrabia Andrenyi. "Przysięgłych" musiało być bowiem dokładnie dwunastu. Sprawcy liczyli, że uda się zainscenizować ucieczkę "mordercy" na nastepnej stacji, nie przewidziano jednak, że pociąg wpadnie w zaspy i do owej stacji już tej nocy nie dojadą. Teraz wiedzieli, że nie uda im się już wykluczyć winy nikogo z nich. Do końca postanowili jednak mącić śledczym w głowach, udzielając sobie nawzajem niezbitych alibi, tak by nikt nie mógł zostać zatrzymany i śledztwo by wkrótce umorzono.
Tymczasem Hercules Poirot domyślił się wszystkiego. Zdesperowana Linda Arden poprosiła detektywa, by ukarać tylko i wyłącznie ją, ponieważ to ona była pomysłodawczynią morderstwa. Jednak Poirot ten jeden, jedyny raz w swojej karierze postanowił nie doprowadzać do ukarania sprawców. Zrozumiał motyw zbrodni i wzruszył go on, więc podał policji fałszywą wersję o tajemniczym anonimowym mordercy, który zbiegł z pociągu przy najbliższej okazji. Prawdziwe okoliczności śmierci Ratchetta nigdy nie ujrzały światła dziennego...