| Наша Ніва Naša Niva |
|
|---|---|
"Nasza Niwa" nr 3/1907 |
|
| Częstotliwość | Tygodnik |
| Kraj | Białoruś |
| Pierwsze wydanie | 1906 / maj 1991 |
| Redaktor naczelny | Andrej Skurko |
| Średni nakład | 6000 egz. |
| Format | A3 |
| Liczba stron | 48 |
| Strona internetowa czasopisma | |
Nasza Niwa (biał. Наша Ніва, Naša Niva, dosłownie Nasza ziemia) jest jednym z najstarszych tygodników wydawanych w języku białoruskim. "Nasza Niwa" została po raz pierwszy wydana w Wilnie w roku 1906, a od roku 1991 ukazuje się w niepodległej Białorusi. Aktualnie redaktorem gazety jest Andrej Skurko. Obecnie "Nasza Niwa" pozostaje jednym z ostatnich periodyków wydawanych w języku białoruskim.
Spis treści |
Gazeta Nasza Niwa powstała w pod koniec lata 1906 roku jako organ prasowy Białoruskiej Gromady Socjalistycznej. 1 września 1906 roku w Wilnie wyszedł pierwszy numer pierwszej białoruskojęzycznej gazety Nasza Dola. Z pięciu wydanych numerów cztery zostały skonfiskowane, a gazeta została zabroniona przez władze za "nawoływania do czynu zbrojnego w celu zmiany ustroju państwowego". Redaktor Naszej Doli dostał wyrok wiezienny na rok. Tym nie mniej miesiąc po wyroku udało się uruchomić prace wydawnicze drugiej białoruskojęzycznej gazety - Naszej Niwy.
Pierwszy numer Naszej Niwy ukazał się 10 (23) października 1906 roku[1]. Wydawcy jej w świetle prawa uchodzili za osoby prywatne, ponieważ Białoruska Gromada Socjalistyczna, która zainicjowała wydawanie gazety, była organizacją nielegalną.
W 1914 wybuchła I wojna światowa. W warunkach stanu wojennego i ostrej cenzury "Nasza Niwa", choć nastawiona negatywnie do wojny, zmuszona była płacić podatki wojenne i zrezygnować z propagowania idei białoruskiego państwa. Mimo to, prawie każdy numer w wyniku działania rosyjskiej cenzury wychodził z wykreśleniami. Za publikację antyrządowych materiałów niektóre numery były konfiskowane. Prenumerata gazety została zabroniona nauczycielom i uczniom Wileńskiego Okręgu Oświatowego, pracownikom poczty, wojskowym i innym. Wielu Białorusinów zostało zmobilizowanych do armii rosyjskiej, w tym i współpracownicy "Naszej Niwy". Część prenumeratorów została odcięta przez zbliżający się do Wilna front. W takich warunkach gwałtownie pogorszyła się sytuacja finansowa gazety i wydawanie jej stało się niemożliwe. 7 sierpnia 1915 wyszedł ostatni numer tygodnika z podpisem Janki Kupały. We wrześniu wojska niemieckie zajęły Wilno.
Po dojściu do władzy Alaksandra Łukaszenki państwo rozpoczęło nieustanny nacisk na prasę opozycyjną i białoruskojęzyczną. Przeciwko "Naszej Niwie" wytoczono sprawę w powodu posługiwania się przez nią tzw. klasycznymi zasadami pisowni języka białoruskiego ("taraszkiewicą"). W 1998 Najwyższy Gospodarczy Sąd Białorusi uznał, że gazeta ma prawo posługiwać się taką pisownią.
W listopadzie 2005 "Nasza Niwa", razem z szeregiem innych niepaństwowych wydawnictw, została usunięta z katalogu czasopism dostępnych w prenumeracie RUP "Biełposzty"[2]. Od tego czasu gazeta zmuszona była zwracać się o pomoc w kolportażu do swych entuzjastów i wolontariuszy. W 2006 w niektórych miastach Białorusi odbył się szereg flash mobów poparcia dla gazety. W końcu listopada 2008, na fali tzw. liberalizacji i poprawy stosunków Łukaszenki z Zachodem, pojawiła się informacja o możliwym powrocie gazety do państwowej sieci dystrybucji i do katalogu prenumeraty "Biełposzty"[3]. 4 grudnia 2008 gazeta pojawiła się w swobodnej sprzedaży w kioskach. Tygodnik po raz pierwszy wydrukowano w kolorze. Również od tego numeru "Nasza Niwa" zaczęła posługiwać się oficjalną, tzw. "akademicką" pisownią języka białoruskiego (jak określiła sama redakcja - "szkolną"). Nakład pierwszego "oficjalnego" numeru (45/2008) wzrósł 2,5 raza, do 5200 egzemplarzy w porównaniu z nakładem 2200 numeru poprzedniego. Przed wycofaniem z dystrybucji pod koniec 2005 nakład wynosił 3200 egz[4].1 stycznia 2009 nakład wzrósł do 6000 egz[5].
Po wyborach prezydenckich na Białorusi 19 grudnia 2010 roku nastąpiła fala represji wobec działaczy opozycji i niezależnych dziennikarzy. 28 grudnia 2010 roku, ok. godz. 18:50, dwaj funkcjonariusze białoruskiego KGB i dwaj śledczy dokonali rewizji w siedzibie białoruskiego PEN-Clubu na ul. Kozłowa 7 m. 101 w Mińsku. W siedzibie tej zazwyczaj pracowała znaczna część dziennikarzy gazety "Nasza Niwa", znajdowały się tam też ich komputery. Oficjalną przyczyną rewizji było poszukiwanie materiałów fotograficznych i filmowych, które mogłyby posłużyć jako dowody w sprawie masowych niepokojów w Mińsku 19 grudnia. Funkcjonariusze organów bezpieczeństwa skonfiskowali 12 komputerów, a także 3 pendrive'y i wszystkie płyty. Ok. godziny 20:00 do siedziby przybył redaktor naczelny "Naszej Niwy", Andrej Skurko. Został on natychmiast zatrzymany i przewieziony do jego prywatnego mieszkania, gdzie także odbyła się rewizja, w czasie której skonfiskowano jego komputer. Rewizje zakończyły się przed północą[6]. Mimo konfiskaty sprzętu czasopismo nie zawiesiło pracy. Zespół redakcyjny zaapelował poprzez swoją stronę internetową do czytelników z prośbą o pomoc materialną. W ciągu doby z konkretną pomocą, w tym z zastępczymi komputerami, zgłosiły się 142 osoby[7].
31 grudnia o 8:00 rano białoruskie KGB dokonało rewizji w mieszkaniu Julii Daraszkiewicz, fotografa "Naszej Niwy". Oficjalna przyczyna była taka sama, jak w przypadku rewizji w redakcji. W roli świadka zatrzymano jej męża, Pawła Juchniewicza, a także skonfiskowano dwa laptopy, wszystkie pendrive'y, dyktafon, przenośne twarde dyski, płyty, a także płytę z filmem artystycznym Chodiat słuchi. Tego samego dnia nieznani sprawcy próbowali się także dostać do mieszkania wideoreportera "Naszej Niwy" Tacciany Haurylczyk, jednak ta nie otworzyła drzwi[8].