Nuż w bżuhu. 2 jednodńuwka futurystuw. Wydanie nadzwyczajne – druga jednodniówka futurystów polskich, opublikowana w formie plakatu 13 listopada 1921 roku w Krakowie, w Warszawie dwa tygodnie później[1]. Jej redaktorami byli: w Warszawie Anatol Stern, w Krakowie Bruno Jasieński. Cała treść zapisana była w sposób fonetyczny[2]. Jej nakład autorzy określili w jednodniówce na 30 000 egzemplarzy, najprawdopodobniej była to jednak liczba celowo zawyżona, w rzeczywistości nakład mógł szacunkowo wynosić od 3 do 5 tysięcy egzemplarzy[3].
Spis treści |
W jednodniówce przedrukowano fragment siódmego rozdziału książki Chwistka Wielość rzeczywistości wydanej w Krakowie w 1921 roku, która zawiera podział poezji na cztery różne rodzaje odpowiadające czterem rodzajom rzeczywistości: prymitywistyczną, realistyczną, impresjonistyczną i formistyczną. Wydrukowany fragment skupia się na poezji formistycznej, jako na takiej, która znajduje się w oddaleniu od naukowych opozycji prawdy-fałszu, ale też nie stanowi "muzyki szmerów", czyli zbioru zdań bez znaczenia. Poezja taka powstać może jedynie dzięki szczerości artysty, a jej zadaniem podstawowym (tak jak każdej nowej dziedziny sztuki) jest poszerzanie języka.
Publikacja w Nożu w bżuhu nastawiła środowisko naukowe Uniwersytetu Jagielońskiego nieprzychylnie do Chwistka, co poskutkowało trudnościami w uzyskaniu przez niego habilitacji[4].
Recenzja wydanej przez Sterna i Wata jednodniówki Nieśmiertelny tom futuryz. Entuzjastyczny, a nawet reklamowy artykuł ('Stern jest genialnym poetą, (...) poezjami Nieśmiertelnego tomu Stern przeniósł się od razu do wielkiej literatury europejskiej[5]) został napisany prawdopodobnie przez samego Sterna. Recenzja mogła służyć obronie tomu, którego nakład został skonfiskowany przez cenzurę[1].
Utrzymana w prowokacyjnym tonie reakcja futurystów na wydarzenia, które miały miejsce 10 sierpnia 1921 roku w Zakopanem. W sali "Morskiego Oka" miał się wtedy odbyć wieczór poetycki futurystów. W czasie jego trwania Jan Lechoń wszedł na scenę i spoliczkował Sterna, wywiązała się awantura i bijatyka wśród publiczności, futuryści zostali obrzuceni jajkami[6]. W Nożu w bżuhu futuryści relacjonowali to wydarzenie jako "walkę dwóch odłamów publiczności na pięści i jajka!"[7], zapewniali też, że "kobiety masowo stanęły po stronie futurystów"[7]. Zapowiadali także dalsze wieczory futurystyczne w większych miastach Polski i zachęcali do używania jajek, które "są bronią jedynie godną człowieka cywilizowanego: przypominają ręczne granaty a nie są śmiertelne"[7].
Nuż w bżuhu wzbudził wielkie oburzenie krytyki. Szczególnie szokował utrzymany w konwencji czarnego humoru wiersz Jasieńskiego Mięso kobiet (zob. pełen tekst wiersza w wikiźródłach):
Lwowska "Gazeta Wieczorna" nazwała futurystów fanatykami ludożerstwa i apostołami zboczeń[4]. Z kolei Maciej Wierzbiński, w swoim artykule Głupota i zbrodnia opublikowanym 13 grudnia 1921 w "Rzeczpospolitej" dopatrywał się w publikacji zamachu na pisownię i język polski, treść określał jako morze bezsensu i ohydy, i upatrywał w tym celowe, zorganizowane działanie mające na celu przygotowanie gruntu pod posiew bolszewizmu[4]. Wzywał władze do położenia kresu takim działaniom. Wezwanie to odniosło skutek - 14 grudnia 1921 roku cały nakład Noża w bżuhu został skonfiskowany przez cenzurę (mimo że jednodniówka została jej wcześniej przedstawiona i zyskała akceptację cenzorów)[4]. W obronie wydawnictwa interweniowało bezskutecznie wielu publicystów.