| ORP Orkan | |
| Historia | |
| Stocznia | stocznia Fairfield Shipbuilding, Govan, Wielka Brytania |
| Położenie stępki | 7 grudnia 1939 |
| Wodowanie | 2 grudnia 1941 |
| Nazwa | HMS "Myrmidion" |
| Nazwa | ORP "Orkan" |
| Wejście do służby | 18 listopada 1942 |
| Los okrętu | zatopiony 8 października 1943 |
| Dane taktyczno-techniczne | |
| Wyporność | standardowa – 1920 t pełna – 2655 t |
| Długość | 111,09 m |
| Szerokość | 11,28 m |
| Zanurzenie | 4,42 m |
| Prędkość | 35 węzłów |
| Zasięg | 5500 Mm |
| Załoga | 190 (220) osób |
| Napęd | |
| 2 turbiny parowe łącznie 48 tys. KM | |
| Uzbrojenie | |
| 3 podwójne armaty uniwersalne typu Mk XI kal. 120 mm, 1 armata przeciwlotnicza typu Mk V kal. 102 mm, 4 działka przeciwlotnicze kal. 40 mm, 2 działka przeciwlotnicze kal. 20 mm, 12 przeciwlotniczych wielkokalibrowych karabinów maszynowych, 4 wyrzutnie torpedowe 533 mm, zrzutnie i miotacze bomb głębinowych |
|
ORP Orkan – polski niszczyciel, jeden z szesnastu typu M (ex HMS "Myrmidon") z okresu II wojny światowej. Wydzierżawiono go od Wielkiej Brytanii w 1942 roku i nosił numer burtowy G-90. Został zatopiony w październiku 1943 roku. Angielska nazwa tego niszczyciela nawiązywała do ludu Myrmidonów – mieszkańców Eginy, brutalnych, nieokrzesanych i zdyscyplinowanych wojowników, podwładnych Achillesa podczas wojny trojańskiej.
Spis treści |
Polską banderę wojenną podniesiono na okręcie po raz pierwszy 18 listopada 1942 roku w Glasgow. Zgodnie z polską tradycją okrętowi nadano imię nawiązujące do zjawisk atmosferycznych. Jego załogę stanowili głównie oficerowie, podoficerowie i marynarze z zatopionego pod Narwikiem niszczyciela ORP "Grom". Okręt pełnił służbę głównie na Oceanie Atlantyckim, w konwojach do Islandii i Nowej Fundlandii oraz patrolach w Zatoce Biskajskiej.
W dniu 10 lipca 1943 roku przewiózł z Gibraltaru do Plymouth w Wielkiej Brytanii zwłoki poległego w katastrofie lotniczej 4 lipca Wodza Naczelnego gen. broni Władysława Sikorskiego.
25 lipca załoga ORP "Orkan" wyłowiła z morza rozbitków z niemieckiego okrętu podwodnego ("mlecznej krowy") U-459 oraz strzelca samolotu Vickers Wellington, który po nieudanym ataku rozbił się na pokładzie U-Boota[1].
Pod koniec września niszczyciel uzupełnił zapasy paliwa w islandzkim porcie Hvalfjörður i razem z brytyjskimi niszczycielami HMS "Musketeer", "Oribi" i "Orwell" wzmocnił kanadyjską Grupę Eskortową C-2, osłaniającą zmierzający do Wielkiej Brytanii konwój SC 143. W rzeczywistości, konwój ten służyc miał za przynętę dla składającego się z 14 okrętów podwodnych stada Rossbach, mającego przechwycić konwój SC 143 oraz podążający w tym samym kierunku konwój HX 259. Zdając sobie sprawę z obecności i zadania stada Rossbach, alianci skierowali HX 259 na południe, omijając linie patrolową, zaś składający się z 39 statków SC 143 świadomie skierowano w sam środek linii patrolowej niemieckiej grupy U-Bootów[2]. Dla polskiego okrętu, rejs ten miał być ostatnim przed powrotem do stoczni celem demagnetyzacji. O godzinie 6.05 dnia 8 października 1943 roku "Orkan" został storpedowany w pobliżu Grenlandii na pozycji 56°8'N, 27°5'W przez wchodzący w skład niemieckiej grupy U-378 pod dowództwem kpt. mar. Ericha Mädera. Wybuch paliwa (lub amunicji i paliwa) spowodował natychmiastową śmierć całej obsady pomostu i maszynowni. Część załogi znalazła się w pokrytej warstwą ropy, lodowatej wodzie. Nim o świcie podpłynął bliźniaczy "Musketeer", większość już nie żyła.
A tak opisał ostatnie chwile okrętu i załogi jeden z uratowanych, mar. Adam Furtek:
Okrętem szarpnęło, światło zgasło. Wybuch. Strumień ognia oblał pokład, pomost, ludzi. Z góry zaczęły spadać powyginane w fantastyczne kształty kawałki blachy z nadbudówek, pokładu, dział... Z pomostu bojowego żadnych rozkazów. Nie dowołał się na pomoście nikogo oficer nawigacyjny ani sternik pytający o kurs, ani starszy zmiany w radiostacji, który chciał przekazać ostatni namiar na okręt podwodny... Zginęli na miejscu. Tak samo zginął zastępca z komisarzem, pijąc kawę w mesie, tak samo obsada maszynowni, do której po rozerwaniu wodoszczelnej grodzi wtargnęła woda i śmierć...[3]
W sumie zginęło 178 członków załogi, wśród nich dwóch byłych członków załogi okrętu podwodnego ORP "Orzeł", Eryk Sopoćko i Stanisław Pierzchlewski (nie brali oni udziału w ostatnim patrolu, z którego "Orzeł" nie powrócił już do bazy).
I jeszcze jeden fragment cytowanych wyżej wspomnień:
Kwadranse, długie jak dnie, mijały jeden po drugim. Przytomność wracała coraz rzadziej... Naraz, gdy oczy otwierały się już z trudem i wszystko wydawało się stracone, wyrosła z boku jakaś szara ściana... Na fali kołysał się wielki, podobny do "Orkana" kontrtorpedowiec. Dalej poszło już dość gładko. Co prawda – strach był, by nie zostać rzuconym przez falę i zgniecionym jak karaluch o burtę. Adam nie miał jednak czasu o tym pomyśleć, gdy czyjaś silna ręka chwyciła go za włosy! – Are you all right? – usłyszał przez szum fali. – Yes – odparł z trudem. Woda zalała mu usta, ale pływający obok marynarz brytyjski dociągnął go szczęśliwie do zwisającej z okrętu siatki ratunkowej. – Pull him out! – Inne ręce chwyciły Adama i wciągnęły na pokład. Inne zdarły zeń ubranie. Inne napoiły rumem. Inne roztarły zsiniałe z zimna ciało. Po kwadransie leżał już szczelnie okryty w hamaku, popijając gorącą kawę. – A tamci? – spytał swoją łamaną angielszczyzną. – Zrobiliśmy wszystko co można – powiedział podoficer brytyjski – Sorry...[4]
Udało się uratować 44 ludzi z załogi "Orkana", w tym tylko jednego oficera, kpt. mar. Stanisława Pohoreckiego.
|
||||||||||||||||