Olej lniany (łac. Oleum Lini[1][2]) - poprzez tłoczenie na zimno małych, brązowych nasion lnu (Linum usitatissimum) otrzymywany jest olej roślinny o żółtawym zabarwieniu i intensywnym, cierpkim zapachu. Znany już w starożytnym Egipcie, do niedawna szeroko wykorzystywany do celów spożywczych i przemysłowych. Jako tłuszcz jadalny stracił na znaczeniu ze względu na stosunkowo wysoką cenę i specyficzny smak. Jako surowiec przemysłowy olej lniany był wykorzystywany ze względu na zdolność polimeryzacji pod wpływem światła i tlenu atmosferycznego.
Spis treści |
| Skład: | powyżej 50% kwasu linolenowego (omega–3), 15% kwasu linolowego (omega–6), 15% kwasu oleinowego (omega–9) oraz niewielkie ilości nasyconych kwasów tłuszczowych[2] |
| Kategoria: | olej schnący |
| Ważność: | po otwarciu tylko 3-4 tygodnie |
| Wytrzymałość na temperatury: | nie ogrzewać; ochłodzony do temp. -20°C staje się miękką masą[3] |
| Gęstość względna: | ok. 0,931[3] |
| Wskaźnik odbicia: | ok. 1,48[3] |
| Wskaźnik jodu: | 160–200[3] |
| Wskaźnik mydlenia: | 188–195[3] |
| Udział % w gotowym produkcie: | |
| Zastosowanie |
|
Do celów artystycznych olej lniany był stosowany prawdopodobnie już od czasów starożytnych, głównie do zabezpieczania powierzchni malowideł i polichromowanych rzeźb. Pierwsze próby wykorzystywania oleju jako spoiwa farb były przeprowadzane już we wczesnym średniowieczu, jednak ze względu na niezrozumienie wymagań procesu oksydacji (a także używanie mieszanek oleju lnianego i olejów nieschnących, jak oliwy z oliwek) zostały zarzucone. Dopiero rozwój malarstwa temperowego doprowadził do wykorzystania właściwości oleju lnianego, początkowo jako ważnego składnika emulsji temperowej. Naturalnym krokiem rozwoju była rezygnacja z fazy wodnej w spoiwie temperowym i użycie czystego oleju lnianego jako medium. Pierwsze udane próby malarstwa "czysto" olejnego przypisuje się braciom Van Eyck (XV w.) jednak ich wkład w rozwój tej techniki może być anegdotyczny. W każdym razie na przełomie XV i XVI w. sztalugowe malarstwo olejne zwłaszcza w Holandii i Włoszech jest już dominujące wobec wcześniejszych, wodnych technik. Obecnie olej lniany jako spoiwo i medium w malarstwie powoli traci na znaczeniu na rzecz materiałów syntetycznych (np. roztworów metakrylanów), ale z pewnością będzie jeszcze bardzo długo używany.
Istnieje szereg technik i sposobów na polepszenie jakości oleju lnianego, choć obecnie sprzedawany do celów artystycznych olej lniany jest na ogół całkowicie wystarczający. Zalecane już w renesansie przechowywanie oleju lnianego w płytkich naczyniach ołowianych wystawionych na słońce jest chyba najlepszym, choć bardzo czasochłonnym sposobem na polepszenie jego właściwości. Inne metody to gotowanie z opiłkami ołowiu, tlenkiem manganu lub wodą utlenioną, a także naświetlanie promieniami UV (uwaga: przy podgrzewaniu oleju w warunkach domowych, zwłaszcza w obecności utleniaczy, należy zachować szczególną ostrożność ze względu na realną groźbę pożaru lub eksplozji). Tak potraktowany olej musi być przed użyciem starannie przefiltrowany i sklarowany, ale ma z punktu widzenia malarza szereg interesujących właściwości, tzn. szybkie, równomierne schnięcie, gładkość i połysk po stwardnieniu, i szczególną, sprzyjającą modelowaniu szczegółów obrazu metodą "mokre w mokrym" konsystencję.
Rozwojowi raka piersi po menopauzie sprzyja duże spożycie tłuszczów wielonienasyconych omega-6 (obecnych zwłaszcza w oleju roślinnym z soi, kukurydzy, słonecznika i innych olejach z nasion, w margarynie), np. kwasu linolowego, przy niedostatku tłuszczów wielonienasyconych omega-3 (zawartych w oleju rybnym, ale również w lnianym; olej rzepakowy zawiera prawie tak dużo niepożądanego tłuszczu oleinowego omega-9, jak oliwa z oliwek)[4]. W 2001 stwierdzono, że tłuszcze jednonienasycone (omega-9) oraz niektóre wielonienasycone (omega-6) sprzyjają rozwojowi raka piersi po menopauzie, a tłuszcze wielonienasycone omega-3 - przeciwdziałają. Odkryto, ze tłuszcze oleinowe (zawarte w oliwie z oliwek, oleju rzepakowym) i inne jednonienasycone (omega-9) sprzyjają rozwojowi raka podobnie, jak również niektóre tłuszcze wielonienasycone omega-6 (np. 20:2 pochodna kwasu linolowego). Tłuszcze nasycone (w maśle, smalcu, śmietanie, wieprzowinie, kiełbasie, drobiu, itp.) nie szkodzą osobom z predyspozycjami rakowymi, a tłuszcze wielonienasycone omega-3 - zdecydowanie pomagają[5].
Tłuszcze wielonienasycone omega-6 przy niedostatku tłuszczów wielonienasyconych omega-3 stymulują wzrost nowotworów prostaty, przyśpieszają postęp histopatologiczny i zmniejszają przeżywalność pacjentów z rakiem prostaty, podczas gdy tłuszcze wielonienasycone omega-3 (m.in. w oleju lnianym) mają odwrotne, pozytywne działanie[6].