| Powstanie w getcie warszawskim II wojna światowa |
|||||||||||||||||
Żydzi schwytani podczas tłumienia powstania
(jedno z najsłynniejszych zdjęć II wojny światowej) |
|||||||||||||||||
| Czas | 19 kwietnia 1943–16 maja 1943 | ||||||||||||||||
| Miejsce | Warszawa, getto warszawskie | ||||||||||||||||
| Terytorium | Polska pod okupacją niemiecką (G.G.) | ||||||||||||||||
| Przyczyna | Likwidacja getta i jego mieszkańców | ||||||||||||||||
| Wynik | Zwycięstwo niemieckie | ||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||
Powstanie w getcie warszawskim (jidysz וואַרשעווער געטאָ־אויפֿשטאַנד; warszewer geto-ojfsztand) – zbrojne wystąpienie żydowskich podziemnych formacji zbrojnych, które wybuchło na terenie warszawskiego getta pod koniec jego likwidacji przez Niemców w trakcie Operacji Reinhard (akcja zagłady Żydów polskich w ramach "ostatecznego rozwiązania").
Wybuchło w wigilię żydowskiego święta Paschy, 19 kwietnia 1943 – w momencie, gdy w wyludnionym już getcie znajdowało się tylko ok. 50-70[2] tysięcy ludzi (wobec niemal pół miliona w szczytowym okresie jego zaludnienia). Do wybuchu powstania doszło podczas zarządzonej przez Heinricha Himmlera akcji ostatecznej likwidacji getta, polegającej na systematycznym przeszukiwaniu dzielnicy i wyłapywaniu resztek kryjącej się ludności. Gdy na teren getta weszły niemieckie oddziały wojskowe i policyjne oraz wspierające je formacje kolaboranckie, powstańcy otworzyli do nich ogień.
W ciągu następnych tygodni, siły SS i policji pod komendą SS-Gruppenführera Jürgena Stroopa krwawo stłumiły powstanie i wymordowały większość ludności (na miejscu lub w obozie zagłady w Treblince). Cały teren dzielnicy żydowskiej metodycznie spalono i zrównano z ziemią, a po zakończeniu likwidacji getta w połowie maja wysadzono w powietrze Wielką Synagogę. Niemcy ogłosili stłumienie powstania 16 maja 1943, chociaż sporadyczne walki ustały dopiero w czerwcu 1943 roku. Ostatni "gruzowcy" ukrywali się na terenie getta do 1944 roku[3].
Powstanie - pierwsze miejskie wystąpienie powstańcze w okupowanej przez Niemców Europie - nie miało celów militarnych: biorąc pod uwagę brak jakichkolwiek szans na powodzenie, było desperackim aktem wyboru godnej śmierci z bronią w ręku, jak i odwetu na prześladowcach przez garstkę kilkuset bojowników Żydowskiej Organizacji Bojowej (ŻOB, dowodzonej przez Mordechaja Anielewicza i Marka Edelmana) oraz Żydowskiego Związku Wojskowego (ŻZW, pod dowództwem Pawła Frenkla i Leona Rodala), wspieranych przez polskie organizacje podziemne. Ze względu na swoją symboliczną wymowę, powstanie w getcie warszawskim uważane jest przez naród żydowski za jedno z najważniejszych wydarzeń w jego historii.
Spis treści |
Siły powstańcze składały się najprawdopodobniej z około 1000[2]-1500 słabo uzbrojonych bojowników: ok. 400-800 z ŻOB (w tym wiele kobiet) i 150-400 z ŻZW (tylko mężczyzn), oraz nieznana liczba (kilkuset) kombatantów w innych, luźnych grupach niepowiązanych z tymi organizacjami (w tym członków działających w getcie grup o charakterze przestępczym)[4]. Co do liczby żołnierzy w oddziałach powstańczych występują znaczne rozbieżności, gdyż niektóre źródła podają, że powstańców było nawet do 1500. Bojownicy ŻOB i żołnierze ŻZW używali podczas walki flag polskich i żydowskich.
Żydowscy powstańcy uzyskali pomoc głównie od Armii Krajowej (szczególnie od powiązanego z AK Korpusu Bezpieczeństwa) i Gwardii Ludowej (GL), a także - w mniejszym stopniu - od Socjalistycznej Organizacji Bojowej (SOB) oraz Polskiej Ludowej Akcji Niepodległościowej (PLAN) - zarówno przed walkami, jak w ich trakcie. Wsparcie to dotyczyło technologii wytwarzania broni i budowy schronów; powstańcy otrzymali broń palną, benzynę i inne chemikalia do tego potrzebne, wsparły ich także niewielkie grupy żołnierzy podziemia chętnych do walki w getcie. Wykorzystywano także broń zdobytą na Niemcach, jednak z powodu braku amunicji nie poprawiało to zbytnio sytuacji powstańców.
Potajemnie utworzone w 1942 przez mieszkańców getta ukryte schrony (zwane "bunkrami") i umocnienia okazały się wyjątkowo przydatne w działaniach powstańczych. Najlepiej rozbudowane powstały w rejonie ul. Miłej, na Nowolipiu, Lesznie, Świętojerskiej i Franciszkańskiej.
Według niemieckich szacunków, w starciach zginęło ok. 7000[2] Żydów, ponad 6000 spłonęło żywcem[2], ok. 50 000[2] wywieziono, głównie do Treblinki. W trakcie tłumienia powstania hitlerowcy dopuszczali się wielu okrucieństw i zbrodni na mieszkańcach getta oraz przeprowadzali liczne masowe egzekucje. W swoim raporcie z likwidacji powstania w getcie warszawskim Jürgen Stroop podał, że zgładzono lub ujęto 56 065 Żydów. Raport nie dotyczył jednak osób, które zginęły pod gruzami palonego i burzonego getta, ogólna liczba wyniosłaby więc zatem około 62-63 tysięcy osób.
Siły niemieckie zaangażowane w stłumienie powstania liczyły średnio ok. 3000 ludzi[2], w tym 821 żołnierzy Waffen-SS (3 szkoleniowy batalion grenadierów samochodów pancernych i 1 rezerwowy batalion kawalerii), oraz 367 tzw. granatowych policjantów przeznaczonych do utworzenia kordonu wokół murów getta. Ponadto użyto: oddziałów policyjnych Ordnungspolizei (bataliony 1 i 3 z 22 pułku policji porządkowej), warszawskich struktur SD i Gestapo, baterii lekkiej artylerii przeciwlotniczej Wehrmachtu, saperów Wehrmachtu (wydzielone oddziały z batalionu saperów pociągów pancernych i 14 rezerwowego batalionu saperów), a także mieszanego, 337-osobowego batalionu tymczasowego złożonego z członków różnych litewskich i łotewskich policyjnych oddziałów pomocniczych (tzw. Askaris) oraz części szkoleniowego batalionu ukraińskiego załóg obozów koncentracyjnych z Trawnik (tzw. Trawniki-Männer). Zabezpieczenie techniczne stanowiła m.in. warszawska straż pożarna w sile kompanii. Ogółem, według danych oficjalnych (raport Stroopa), "aktywnie" używano średnio ok. 2054 ludzi i 36 oficerów dziennie (nie wliczając 3 batalionu 23 pułku Ordnungspolizei, który dosłany został pod koniec walk). Według szacunków AK, siły niemieckie stanowiło zmotoryzowane zgrupowanie ok. 5000 ludzi uzbrojonych w broń ręczną i maszynową oraz co najmniej 15 samochodów pancernych i wspieranych przez pewną liczbę armat polowych, dział przeciwpancernych, działek przeciwlotniczych i moździerzy[5].
Niemcy dysponowali uzbrojonymi pojazdami pancernymi i bronią chemiczną. Wobec schronów, "bunkrów" i kryjówek, Niemcy używali świec dymnych i gazu łzawiącego oraz ładunków wybuchowych. Dowódca oddziałów niemieckich, gen. SS Jürgen Stroop, osobiście wydał rozkaz zwalczania Żydów ogniem[6] - żołnierzy niemieckich zaopatrzono w miotacze ognia, nakazując im systematyczne podpalanie prawie wszystkich budynków w dzielnicy[6]. Według relacji ocalałych powstańców, to właśnie za pomocą ognia złamano ich opór. Ludzi skaczących z okien płonących budynków naziści nazywali "spadochroniarzami".
Straty strony niemieckiej podane przez dowodzącego Jürgena Stroopa wyniosły 16 zabitych i 85 rannych, wymienionych z nazwisk (w tym kilku granatowych policjantów). Inne źródła podają liczby znacznie większe – nawet do 1300 zabitych i rannych (a część prasy podziemnej twierdziła nawet że i tysiące), co jednak wydaje się wielokrotnie zawyżoną wielkością strat strony niemieckiej. Najbliższe prawdy wydają się łączne straty (zabitych i rannych) strony niemieckiej na poziomie 300 ludzi. Kilka pojazdów zostało poważnie uszkodzonych przez butelki zapalające i granaty, w tym gąsienicowy pojazd opancerzony produkcji francuskiej Lorraine 38L(f) (często zwany błędnie "czołgiem", być może w formie podobnej do zaimprowizowanego niszczyciela czołgów typu Marder I) i dwa samochody pancerne (jeden z zamontowanym działkiem przeciwlotniczym). Według niektórych relacji powstańczych na terenie getta także zniszczono pojazdy całkowicie (np. transportową ciężarówkę, na którą zrzucony miał być z okna improwizowany ładunek wybuchowy) o czym nie wspomina raport Stroopa.
Bojownicy żydowscy otrzymali pomoc od polskich organizacji zbrojnych, w tym AK przekazać miała w ręce ŻOB 2 niemieckie ręczne karabiny maszynowe, 10 polskich karabinów, ponad 50-90 różnych pistoletów, amunicję do powyższych, około 600 granatów ręcznych (w przybliżeniu 500 obronnych i 100 zaczepnych), oraz około 165 kg materiałów wybuchowych (głownie szedytu produkcji konspiracyjnej) i około 400 zapalników do nich (także produkcji własnej)[7]. Żydzi otrzymali dodatkowo instrukcje dotyczące sabotażu, sporządzania butelek zapalających oraz konstrukcji z dostarczonych materiałów bomb i granatów ręcznych, poinstruowano ich też w jaki sposób buduje się fortyfikacje. PLAN dostarczyć miał także (odpłatnie) do getta 1 ciężki karabin maszynowy, kilkanaście sztuk broni długiej, kilkadziesiąt pistoletów, granaty i amunicję, natomiast inne organizacje po kilkadziesiąt pistoletów i granatów[8]. Podobnej pomocy udzielono ŻZW, który to według jednego źródła otrzymać miał przez lub bezpośrednio od KB nawet aż 15 karabinów maszynowych, 20 pistoletów maszynowych, ponad 40 karabinów i 170 pistoletów, 1000 granatów oraz amunicje[9]. (Te ostatnie liczby wydają się być bardzo przesadzone, jako że zwykle ocenia się np. liczbę wszystkich karabinów maszynowych w posiadaniu ŻZW na najprawdopodobniej zaledwie 1 do 8, a najczęściej 2 lub 3.) Łączność i zaopatrzenie utrzymywano podziemnymi podkopami pod murem.
Odnotować trzeba, że liczby dotyczące przekazanej broni ogólnie wahają się diametralnie w zależności od źródeł. Można np. spotkać się z danymi przekazania ŻOB przez AK zaledwie 42 sprawnych pistoletów (18 dalszych nie nadawało się do użytku), 55 granatów i 4 kg ładunków wybuchowych, oraz dalszych 5 pistoletów i 6 granatów otrzymanych od "podziemia komunistycznego" (prawdopodobnie chodzi o GL). Według tego samego źródła w całym getcie miało być tylko 10 karabinów zwykłych i 1 maszynowy, chociaż zasilenie w głownie odkupioną broń krótką (względnie nieskuteczną w walce) oraz samodzielnie wytworzone granaty i butelki zapalające było relatywnie dobre (zapewniając uzbrojenie każdego członka grup bojowych w pistolet lub rewolwer oraz do 10 granatów i butelek)[10], gdy tymczasem według innego źródła tylko sama ŻOB uzbrojona miała być w jakoby aż 25 pistoletów maszynowych, 10 karabinów maszynowych i 20 karabinów zwykłych[11]. Zarówno względnie nawet dokładne dane dotyczące uzbrojenia powstańczego, jak i skali bezinteresownej pomocy polskiej, pozostają więc nieznane.
W czasie powstania obrońcy getta od pierwszych dni wspierani byli zbrojnie z zewnątrz przez polskie oddziały podziemia zbrojnego (zarówno AK jak i GL). Polacy przeprowadzili kilkanaście akcji w okolicach getta przeciwko oddziałom niemieckim. Już w pierwszym dniu powstania, 25-osobowa[12] grupa AK pod dowództwem Józefa Pszennego "Chwackiego" podjęła próbę wysadzenia muru getta na ul. Bonifraterskiej, zostali jednak wykryci przez patrol policji polskiej i niemieckiej. W wyniku walki jaka się wywiązała dwóch z nich zginęło na miejscu a czterech odniosło rany; zginęło także dwóch policjantów i dwóch Niemców[13], lecz próba wysadzenia muru nie powiodła się. Nazajutrz, Grupa Specjalna Sztabu Głównego GL pod dowództwem Franciszka Bartoszeka zaatakowała stanowisko karabinu maszynowego na rogu ul. Nowiniarskiej i Franciszkańskiej, kładąc skrytobójczymi strzałami, oddanymi z tłumu gapiów, całą 4-osobową obsadę składającą się z SS-manów i towarzyszących im granatowych policjantów (zamachowcy uciekli wraz z tłumem)[14]. Grupa dowódcy okręgu warszawskiego GL Henryka Sternhela skutecznie obrzuciła granatami samochód SS na ul. Freta, zabijając dwóch i raniąc trzech Niemców[15]. Na rozkaz pułkownika "Montera" (Antoni Chruściel) oddział dywersyjny AK z Mokotowa podjął szereg akcji nękających wobec posterunków wokół getta, m.in. strzelając do wartowników na ul. Leszno (osobno akcje pod dowództwem Zbigniewa Stalkowskiego i Michała Tetmajera) i Zakroczymskiej (akcja pod dowództwem Tadeusza Kerna-Jedrychowskiego). W opisach tych akcji mówi się o "likwidacji" placówek niemieckich[16][17]. Żaden z tego typu incydentów nie jest odnotowany z szczegółami w źródłach niemieckich, choćiaz sam fakt ostrzeliwania sił Stroopa z zewnątrz muru wspomniany jest w jego raporcie.
W walkach wewnątrz samego getta uczestniczył Henryk Iwański "Bystry" z KB, który przedostał się tam tunelem wraz z swoim 18-osobowym oddziałem "W", w skład którego wchodziła drużyna Władysława Zajdlera "Żarskiego" i sekcja Lejewskiego "Garbarza". 27 kwietnia Polacy przybyli do walczących z uzupełnieniem broni, amunicji i żwyności, ale wobec zupełnego wyczerpania powstańców zastąpili oni oddział ŻZW pod dowództwem Apfelbauma na kluczowej pozycji między ruinami w okolicy nieistniejącego już placu Muranowskiego a ulicą Nalewki (dzisiejsza ul. Bohaterów Getta), odpierając niemieckie i łotewskie ataki wsparte przez broń pancerną[18]. W ciężkich całodziennych walkach obronnych śmierć poniosło około 10 podkomendnych Iwańskiego, w tym jego brat oraz jego dwaj synowie, a sam "Bystry" w wyniku odniesionych ran został wyniesiony tunelem z powrotem przez swoich ocalałych żołnierzy wraz z 30 rannymi[19]. Tym samym sposobem ewakuowano później także 34 uzbrojonych powstańców żydowskich, natomiast z pomocą GL wydostać zdołano kanałami kilkudziesięciu bojowców ŻOB (pewna liczba dalszych zdołała przedrzeć się na własną rękę). Także i powstańcy walczyli po przeciwnej od swojej stronie muru, m.in. kilku Żydów rzuciło granatem w stronę patrolu policji polskiej na placu Teatralnym (po pościgu zostali oni schwytani i rozstrzelani na ul. Królewskiej)[20].
Udział polskiego podziemia zbrojnego w walkach w getcie oraz poza nim potwierdza 75-stronicowy Raport Stroopa generała SS i policji, Jürgena Stroopa, który był dowódcą oddziałów niemieckich zwalczających powstanie. Pisał w nim, że jego siły były: "nieustannie pod ostrzałem ognia spoza getta, to znaczy ze strony aryjskiej. ... Przy pierwszym wtargnięciu do getta udało się Żydom i polskim bandytom dzięki przygotowanemu napadowi z bronią w ręku odeprzeć nasze atakujące siły wraz z czołgami i wozami pancernymi". Akcję Iwańskiego Stroop opisuje następująco: "Główna grupa Żydów, wymieszana z polskimi bandytami, wycofała się na tak zwany Plac Muranowski już w pierwszym lub drugim dniu walk. Tam zostali dozbrojeni przez znaczną grupę polskich bandytów"[21][22].
Znaczna część z ocalałych powstańców skierowana została do oddziałów leśnych poza miastem, przede wszystkim formując ok. 60-osobowy żydowski oddział partyzancki GL im. Mordechaja Anielewicza (zwany też Oddziałem im. Obrońców Getta) w lesie Fidest koło Wyszkowa, zasilany następnie przez zbiegów z pobliskiego obozu dla jeńców z Armii Czerwonej. Został on jednak wkrótce rozbity, a następnie prawie całkowicie wyniszczony w walkach z Wehrmachtem i żandarmerią niemiecką oraz z partyzantką NSZ[23]. Wielu Polaków udzieliło także pomocy cywilnym zbiegom z getta, ukrywając ich w mieszkaniach po drugiej stronie muru (m.in. Władysław Szpilman, którego wspomnienia posłużyły później jako kanwa filmu Pianista). W sierpniu 1944 roku Batalion Zośka wyzwolił obóz na Gęsiówce: wśród ponad 300 uwolnionych więźniów znaleźli się uczestnicy powstania w getcie (Dawid Goldman, Henryk Lederman i Henryk Poznański), wszyscy trzej wstąpili w szeregi AK i zginęli w powstaniu warszawskim.
W 2006 roku żyło jeszcze co najmniej dziesięcioro uczestników powstania w getcie warszawskim: Aharon Carmi, Marek Edelman (zm. 2009), Pnina Frymer-Greenspan, Masza Futermilch-Gleitman, Luba Gawisar (zm. 2011), Israel Gutman, Alina Margolis-Edelman (zm. 2008), Stefan Grajek (zm. 2008), Helena Rufeisen-Schüpper, Baruch Spiegel i Symcha Ratajzer-Rotem.
Dwie najsłynniejsze książki opisujące powstanie w getcie warszawskim to:
Inne książki na temat powstania w getcie warszawskim:
|
||||||||||||||||