Przedłużanie życia, znane też jako gerontologia eksperymentalna, czy gerontologia biomedyczna, ma na celu spowolnienie lub odwrócenie procesów starzenia, aby wydłużyć zarówno maksymalną długość życia, jak i spodziewaną długość życia. Część badaczy, jak i osób zainteresowanych przedłużeniem własnego życia, uważa, że przyszłe osiągnięcia naukowe w dziedzinie regeneracji tkanek z pomocą komórek macierzystych, naprawy molekularnej, wymiany narządów (np. ksenotransplantacja) pozwolą ludziom na nieograniczoną długość życia i całkowite odmłodzenie i wyleczenie.
W procesie starzenia organizm akumuluje uszkodzenia makromolekuł, komórek i organów. Maksymalna długość życia ludzkiego wynosi ok. 120 lat, a myszy (najczęściej używanych do doświadczeń nad starzeniem się), ok. 4 lata. Różnice genetyczne między ludźmi a myszami powodujące taką różnicę mogą polegać na skuteczności naprawy DNA, rodzajach i jakości enzymów przeciwutleniaczy, i innego tempa wytwarzania wolnych rodników.
Przeciętna długość życia w populacji jest zaniżana przez śmiertelność niemowląt i dzieci, które są często związane z chorobami zakaźnymi i problemami żywieniowymi. W dalszych latach życia czynnikami tymi są uleganie wypadkom, choroby przewlekłe związane z wiekiem, np. rak czy choroby układu krążenia. Przedłużenie oczekiwanej długości życia można osiągnąć z pomocą diety, ćwiczeń fizycznych i unikania zanieczyszczeń, np. palenia papierosów.
Maksymalna długość życia określana jest przez tempo starzenia się gatunku odziedziczone w genach i czynniki środowiskowe. Powszechnie uznawaną metodą przedłużenia maksymalnej długości życia u nicieni jest ograniczenie kalorii. Inną techniką jest rozmnażanie tylko ze starszych osobników.
Teoretycznie, wydłużyć maksymalną długość życia można by zmniejszając tempo uszkodzeń związanych ze starzeniem się, okresowo wymieniając uszkodzone tkanki, z pomocą nanobiotechnologii czy też odmłodzenia uszkodzonych komórek i tkanek.
Wiele zaleceń sprowadza się do diety i stosowania suplementów jako sposobów na wydłużenie życia, chociaż niewiele z nich zostało poddanych systematycznym testom pod kątem długowieczności. Diety promowane przez zwolenników przedłużania życia bywają sprzeczne, np. dieta paleolityczna i ograniczanie kalorii[1][2][3][4].
Wolnorodnikowa teoria starzenia się utrzymuje, że suplementy przeciwutleniaczy, takie jak witamina C, witamina E, koenzym Q, kwas liponowy, karnozyna i acetylocysteina, mogą przedłużać ludzkie życie. Jednak wyniki wielu testów klinicznych wskazują, że suplementy β-Karotenu i wysokie dawki witaminy E zwiększają śmiertelność[5]. Inne substancje mające przedłużać życie to oksytocyna, insulina, ludzka gonadotropina kosmówkowa (hCG) i erytropoetyna (EPO). Resweratrol to stymulant sirtuiny, która wydaje się przedłużać życie prostych organizmów takich jak nicienie[6] i krótko żyjących ryb[7].
Zaobserwowano, że niektóre suplementy, jak minerały selen[8] czy cynk[9][10] przedłużały życie szczurów i myszy, jednak nie udowodniono tej zależności u ludzi, zauważono za to istotne efekty toksyczności. Metformina[11] może też wydłużać życie myszy.
W zapobieganiu starzenia się propagowane są terapie hormonalne. Niektóre z nich były krytykowane jako potencjalnie niebezpieczne dla pacjenta i nie wykazujące spodziewanych efektów, np. przez American Medical Association[12].
Niedawne badania kliniczne wykazały, że terapia niskimi dawkami hormonu wzrostu u dorosłych z niedoborami tego hormonu zmienia budowę ciała: następuje przyrost masy mięśniowej, ubywa tłuszczu, wzrasta gęstość kości i siła mięśni, poprawiają się parametry układu krążenia (np. maleje ilość cholesterolu LDL) i poprawia się ogólna jakość życia, bez skutków ubocznych[13][14][15]. Zastosowanie hormonu wzrostu jako terapii przeciw starzeniu się opiera się o badania na zwierzętach. Wczesne rezultaty wskazywały, że suplementacja myszy hormonami wzrostu zwiększała przeciętną oczekiwaną długość życia[16]. Kolejne doświadczenia na zwierzętach wykazały, że hormon wzrostu może ogólnie działać jako czynnik skracający maksymalną długość życia; zmodyfikowane genetycznie myszy bez receptora hormonu wzrostu żyły szczególnie długo[17]. Ponadto modele myszy bez czynnika wzrostu opartego na insulinie także żyły wyjątkowo długo i miały niski poziom hormonu wzrostu[17].
Przyszłe postępy nanomedycyny mogą przedłużać życie poprzez naprawę procesów uważanych za odpowiedzialne za starzenie się. Raymond Kurzweil, futurysta i transhumanista, uważa, że zaawansowane medyczne nanoroboty mogą całkowicie zniwelować efekty starzenia się do roku 2030[18].
Część zwolenników przedłużania życia jest zdania, że klonowanie i badania nad komórkami macierzystymi mogą doprowadzić do wytworzenia komórek, części ciała lub nawet całych ciał (klonowanie ludzi), będących identycznymi kopiami pacjenta. W 2008 amerykański Departament Obrony rozpoczął program badawczy nad możliwościami wyhodowania części ciała ludzkiego na myszach[19]. Złożone struktury biologiczne, jak stawy i kończyny ssaków, nie zostały jak na razie skopiowane. W połowie XX w. prowadzono eksperymenty nad przeszczepami mózgów psów i małp, jednak nie powiodły się z powodu odrzucania przeszczepów przez organizm i niemożliwości przywrócenia połączeń nerwowych. W 2006 możliwe stało się wszczepianie pęcherzy wyhodowanych z komórek pacjentów, co okazało się skuteczną terapią chorób pęcherza[20]. Zwolennicy zastępowania części ciała sądzą, że odpowiednie biotechnologie rozwiną się w tym kierunku szybciej, niż inne technologie mające prowadzić do przedłużania życia.
Użycie ludzkich komórek macierzystych, szczególnie embrionalnych komórek macierzystych, budzi kontrowersje. Zastrzeżenia biorą się zwykle z interpretacji nauk religijnych lub przekonań etycznych. Zwolennicy badań nad komórkami macierzystymi wskazują, że komórki są cały czas naturalnie tworzone i niszczone z różnych powodów. Użycie komórek macierzystych pobranych z pępowiny lub z ciała osoby dorosłej nie powinno budzić kontrowersji[21].
Podobne kontrowersje budzi klonowanie. Część jego zwolenników rozważa tworzenie "pustych" ciał bez świadomości, w celu przeszczepów mózgu.
Dla krioników (zwolenników krioprezerwacji ciała ludzkiego), przechowanie ciała w niskiej temperaturze po śmierci może być rodzajem "ambulansu" do przyszłości, kiedy to zaawansowana technologia medyczna pozwoli na resuscytację i naprawę uszkodzeń, których dziś medycyna nie jest w stanie wyleczyć. Temperatura krioniczna zapobiegnie rozkładowi ciała na wiele lat, dając medycynie czas na znalezienie leków na wiele chorób, odmłodzenie ciała i odwrócenie uszkodzeń spowodowanych procesem krioprezerwacji.
Krionicy uważają, że śmierć w sensie prawnym nie jest "prawdziwą śmiercią" ponieważ zatrzymanie akcji serca i oddychania, które są podstawowymi symptomami umierania, mają miejsce na długo przed śmiercią komórek i tkanek ciała. Nawet w temperaturze pokojowej śmierć komórek może zająć kilka godzin lub nawet dni. Mimo, że uszkodzenia neurologiczne zaczynają się 4–6 minut po zatrzymaniu akcji serca, nieodwracalne uszkodzenia pojawiają się dopiero po kilku godzinach[22]. Krionicy przekonują, że szybkie ochłodzenie i wsparcie krążeniowo-oddechowe (nie resuscytacja) natychmiast po stwierdzeniu zgonu może zapobiec śmierci komórek i zachować je na długo w niezmienionym stanie w temperaturze ciekłego azotu (-196 °C). Ludzie, a zwłaszcza dzieci, przeżywali nawet do godziny bez bicia serca, jeśli (w wyniku wypadku) byli zanurzeni w lodowato zimnej wodzie. W jednym przypadku powrót do całkowitego zdrowia nastąpił po spędzeniu 45 minut pod wodą[23]. W celu usprawnienia szybkiej prezerwacji komórek i tkanek, krionicy organizują się w zespoły czuwające przy łóżku osoby umierającej, aby natychmiast po stwierdzeniu zgonu przez lekarza rozpocząć wsparcie krążeniowo-oddechowe i ochładzanie ciała[24].
Żadnego ssaka poddanego krioprezerwacji nie udało się jeszcze przywrócić do życia, chociaż prowadzone doświadczenia ochładzania do temperatur kilku stopni powyżej zera i wypompowywania krwi, po czym wpompowania z powrotem i ogrzania (prowadzone przez Jerry'ego Leafa), zakończyły się sukcesem. Witryfikacja nerki królika, ochłodzenie do temperatury krionicznej, a następnie ogrzanie i przeszczepienie królikowi, także się powiodło. Część naukowców popiera ideę krioniki, opierając się na przewidywanych możliwościach przyszłej nauki i technologicznej osobliwości[25][26]. W 2004 firma 21st Century Medicine otrzymała grant w wysokości $900 000 od U.S. National Institutes of Health (NIH) na opracowanie rozwiązań pozwalających na sprawniejsze przeszczepy serca u ludzi[27].
Kolejną postulowaną technologią mającą przedłużyć życie jest kombinacja istniejących i przyszłych technologii biochemicznych i genetycznych. Jedno z takich ujęć, "Strategies for Engineered Negligible Senescence" (SENS) autorstwa biogerontologa Aubreya de Grey, wśród siedmiu punktów strategicznych wymienia walkę z rakiem, terapię komórkową, dodanie nowych enzymów do ciała ludzkiego i przeniesienie mitochondrialnego DNA do jądra komórkowego[28]. Nie ma dowodów naukowych za tym podejściem[29], bywa też nazywane pseudonaukowym ze względu na powoływanie się na nieistniejące jeszcze techniki.
Terapia genowa, w której sztuczne geny zintegrowane są z organizmem w celu zastąpienia zmutowanych lub uszkodzonych genów, to kolejna strategia przyszłości mająca zaradzić starzeniu się[30][31]. Wprowadzenie enzymu katalazy do mitochondrium zaowocowało 20% wzrostem długości życia myszy transgenicznych i poprawą stanu zdrowia myszy zainfekowanych wirusem AAV[32].
W książce Samolubny gen, Richard Dawkins przedstawia oszukiwanie genów jako sposób na przedłużenie życia; gen ma "myśleć", że ciało jest młode[33]. Dawkins powołuje się tu na ideę, której autorem był Peter Medawar. Nasze ciała składają się z genów, które są aktywowane na przestrzeni naszego życia; niektóre w młodości, inne kiedy jesteśmy starsi. Przypuszczalnie dzieje się to za sprawą czynników środowiskowych (czym zajmuje się epigenetyka), a zmiany wywołane aktywacją tych genów mogą mieć skutki śmiertelne. Jest statystycznie pewne, że im jesteśmy starsi, tym więcej posiadamy śmiertelnych genów które aktywują się na starość, a nie w młodości. Wobec tego, aby przedłużyć życie, powinniśmy móc zapobiec włączaniu się tych genów, poprzez "zidetyfikowanie zmian w wewnętrznym środowisku chemicznym ciała zachodzących w trakcie starzenia się... i symulowanie zewnętrznych cech chemicznych młodego ciała" ("identifying changes in the internal chemical environment of a body that take place during aging... and by simulating the superficial chemical properties of a young body")[34].
W 1970 w wyniku działań Denhama Harmana, twórcy wolnorodnikowej teorii starzenia się, powstała American Aging Association. Harman chciał stworzyć organizację biogerontologów, badającą i szerzącą wśród zainteresowanych naukowców informacje na temat przedłużania życia ludzkiego.
W 1976 futuryści Joel Kurtzman i Philip Gordon napisali książkę No More Dying. The Conquest Of Aging And The Extension Of Human Life (ISBN 0-440-36247-4), będącą pierwszą popularną pozycją na temat przedłużania ludzkiego życia. W konsekwencji Kurtzman został zaproszony do rozmów w House Select Committee on Aging, pod przewodnictwem Claude Pepper z Florydy, na temat wpływu przedłużania życia na system ubezpieczeń społecznych.
W 1980 Saul Kent wydał książkę The Life Extension Revolution (ISBN 0-688-03580-9) i założył firmę non-profit produkującą odżywki i witaminy i prowadzącą badania, Life Extension Foundation. Life Extension Foundation wydaje dwumiesięcznik Life Extension Magazine. Wydana w 1982 książka Life Extension: A Practical Scientific Approach (ISBN 0-446-51229-X) autorstwa Durka Pearsona i Sandy Shaw spopularyzowała hasło "life extension".
W 1983 Roy Walford, zwolennik przedłużania życia i gerontolog, wydał popularną książkę pt. Maximum Lifespan. W 1988 Walford i jego student Richard Weindruch podsumowali ich badania nad możliwościami diety ograniczającej kalorie w kierunku wydłużenia życia gryzoni w książce The Retardation of Aging and Disease by Dietary Restriction (ISBN 0-398-05496-7). Od czasów prac Clive'a McCaya w latach 30. XX w. wiadomo było, że ograniczenie kalorii może wydłużyć życie gryzoni. Jednak to Walford i Weindruch szczegółowo opisali to zjawisko pod względem naukowym. Walford stosował własną dietę na sobie samym. Spodziewał się dożyć 120 lat (wydał książkę The 120 Year Diet), jednak zmarł w wieku 79 lat z powodu komplikacji związanych ze stwardnieniem zanikowym bocznym[35].
Pieniądze wygenerowane przez non-profit Life Extension Foundation pozwoliły Saulowi Kentowi sfinansować Alcor Life Extension Foundation, jedną z największych na świecie organizacji krionicznych. Ruch krioniczny zapoczątkowała w 1962 książka Roberta Ettingera, The Prospect of Immortality (Perspektywa nieśmiertelności). W latach 60. Saul Kent był współzałożycielem Cryonics Society of New York. Alcor stał się szeroko znany w 2002, kiedy rodzina poddanej krioprezerwacji gwiazdy futbolu, Teda Williamsa, na drodze sądowej ustalała, czy ted Williams życzył sobie być poddany krioprezerwacji, czy nie.
Prawne nieporozumienia pomiędzy Food and Drug Administration (FDA) i Life Extension Foundation doprowadziły do procesów sądowych i zajęcia mienia. W 1991 Saul Kent i Bill Faloon, kluczowi ludzie fundacji, zostali aresztowani. LEF oskarżyła FDA o powtarzanie "Holocaustu" i "zachowywanie się jak gestapo" poprzez nakładanie ograniczeń co do sposobów marketingu produktów żywieniowych[36].
W 1992 powołano American Academy of Anti-Aging Medicine (A4M), aby wydzielić specjalność medyczną zapobiegania starzeniu się z ogólnej geriatrii i być miejscem pracy dla lekarzy nią zainteresowanych. Jednak American Board of Medical Specialties nie uznaje ani medycyny zapobiegającej starzeniu się, ani celów A4M's[37].
Leon Kass (przewodniczący amerykańskiego President's Council on Bioethics w latach 2001–2005) wyrażał wątpliwość, czy potencjalne nasilenie problemów przeludnienia nie czyni przedłużania życia nieetycznym[38]. Sprzeciwia się przedłużaniu życia mówiąc:
|
"simply to covet a prolonged life span for ourselves is both a sign and a cause of our failure to open ourselves to procreation and to any higher purpose ... [The] desire to prolong youthfulness is not only a childish desire to eat one's life and keep it; it is also an expression of a childish and narcissistic wish incompatible with devotion to posterity."[39] |
John Harris, były redaktor naczelny Journal of Medical Ethics, uważa, że dopóki życie jest warte życia, zdaniem samej osoby zainteresowanej, mamy silny moralny imperatyw ratowania życia, a wobec tego rozwijać terapie przedłużające życie i oferować je tym, którzy tego pragną[40].
Transhumanistyczny filozof Nick Bostrom jest zdania, że wszelkie postępy technologiczne w przedłużaniu życia muszą być dostępne dla każdego, a nie dla uprzywilejowanej mniejszości[41]. W przypowieści zatytułowanej "The Fable of the Dragon-Tyrant" (Bajka o smoku-tyranie), Bostrom przedstawia śmierć jako smoka żądającego ofiar z ludzi. W bajce, po długiej debacie między tymi, którzy uważają smoka za część życia i tymi, którzy uważają, że smoka można i trzeba zniszczyć, smok zostaje w końcu zabity. Bostrom uważa, że brak działań politycznych doprowadziło do wielu niepotrzebnych śmierci[42].
Część naukowców kwestionuje traktowanie starzenia się jako choroby. Leonard Hayflick, który udowodnił, że fibroblasty są ograniczone do ok. 50 podziałów komórek, uważa, że starzenie się jest nieuniknioną konsekwencją entropii. Hayflick i inny biogerontolog Jay Olshansky oraz Bruce Carnes zdecydowanie skrytykowali przemysł produktów mających zapobiegać starzeniu za według nich bogacenie się na sprzedaży suplementów o nieudowodnionym działaniu[43].
Większość organizacji medycznych i pracowników służby zdrowia nie uważa starzenia się za chorobę. David Sinclair mówi: "Nie uważam starzenia się za chorobę, tylko za zbiór dość przewidywalnych chorób spowodowanych pogarszaniem się stanu zdrowia ciała" ("I don't see aging as a disease, but as a collection of quite predictable diseases caused by the deterioration of the body")[44]. Jako dwa główne argumenty przedstawia się, że starzenie się jest zarówno nieuniknione jak i powszechne, podczas gdy choroby takie nie są[45]. Nie każdy się z tym zgadza. Harry R. Moody, dyrektor działu Academic Affairs w American Association of Retired Persons (Amerykańskie Stowarzyszenie Emerytów), zauważa, że to co nazywamy normą i chorobą, bardzo zależy od kontekstu historycznego[46]. David Gems, Assistant Director w Institute of Healthy Ageing (Instytut Zdrowego Starzenia się), zdecydowanie twierdzi, że starzenie się powinno być uważane za chorobę[47]. W odpowiedzi na argument powszechności starzenia się, David Gems mówi, że jest to błędne podejście tak samo, jak gdyby nie uważać rasy basenji za psy, ponieważ nie szczekają[48]. Ze względu na powszechność starzenia się nazywa je 'szczególnym rodzajem choroby'. W 1954 Robert M. Perlman ukuł na opisanie starzenia się terminy ‘aging syndrome’ (syndrom starzenia się) i ‘disease complex’ (zespół chorobowy)[49].
Dyskusja nad ujęciem starzenia się jako choroby lub nie ma ważne implikacje. Mogłaby działać jako stymulator dla firm farmaceutycznych pracujących nad terapiami przedłużającymi życie. Mogłaby też doprowadzić do ostrzejszych regulacji ze strony FDA. Obecnie w USA zapobieganie starzeniu się jest traktowane jako medycyna kosmetyczna, dla której przepisy są łagodniejsze niż dla leków[48][50].