| Sergio Leone | |
| Data i miejsce urodzenia | 3 stycznia 1929 Rzym |
| Data i miejsce śmierci | 30 kwietnia 1989 Rzym |
| Zawód | Reżyser, scenarzysta |
| Lata aktywności | 1948-1989 |
Sergio Leone (ur. 3 stycznia 1929 w Rzymie, zm. 30 kwietnia 1989 tamże) – włoski reżyser i scenarzysta filmowy.
Popularność zdobył trylogią westernów, zwaną potocznie dolarową, na którą składały się: Za garść dolarów (który zapoczątkował nurt spaghetti westernów), Za kilka dolarów więcej oraz Dobry, zły i brzydki. W Stanach Zjednoczonych wyprodukował trzy kolejne filmy: western Pewnego razu na Dzikim Zachodzie, postwestern Garść dynamitu i sagę gangsterską Dawno temu w Ameryce.
Filmy Leone odnosiły sukcesy kasowe w Europie Zachodniej, natomiast w krajach anglosaskich były przez długi czas krytykowane za gloryfikację przemocy i obalanie mitów Hollywoodu. Twórczość reżysera została jednak poddana rehabilitacji. Zwracano uwagę na bardziej realistyczne przedstawianie Dzikiego Zachodu niż w amerykańskich westernach i wysokiej jakości realizację techniczną.
Spis treści |
Urodził się 3 stycznia 1929 roku w Rzymie. Jego ojcem był reżyser filmów niemych Vincenzo Leone (pod pseudonimem Roberto Roberti)[1][2], a jego matką – aktorka Edvige Valcarenghi[3]. Mimo nalegań ojca, żeby studiował prawo, Sergio Leone postanowił podjąć pracę w kinematografii[4].
Karierę rozpoczął w 1948 roku jako asystent reżysera Vittoria De Siki przy filmie Złodzieje rowerów. W latach 50. pracował przy około pięćdziesięciu filmach włoskich i amerykańskich, między innymi Helenie Trojańskiej Roberta Wise’a i Ben-Hurze Williama Wylera[5]. Po raz pierwszy przejął obowiązki reżyserskie, zastępując Mario Bonnarda przy kręceniu obrazu Ostatnie dni Pompei z 1959[6]. Pierwszym jego autonomicznym dziełem był nakręcony w 1961 roku Kolos z Rodos[3].
W latach 60. w branży włoskiej kinematografii nastąpił kryzys finansowy, który omal nie przyniósł ruiny finansowej wytwórni Cinecittà, w której pracował Leone. Wówczas zdecydował się on na nakręcenie filmu Za garść dolarów (1964), opartego na dziele Akiry Kurosawy Straż przyboczna. Budżet filmu wynosił 200 000 dolarów amerykańskich[7]. Jakkolwiek nie był pierwszym westernem zrealizowanym we Włoszech[8], ustanowił podstawę gatunku spaghetti westernów, pełnego sadystycznej przemocy i czarnego humoru[3][9]. Główną rolę bezimiennego kowboja, który przybywa do wioski ogarniętej walką między dwoma gangami[10], przyjął Clint Eastwood, choć Leone zamierzał powierzyć ją Henry’emu Fondzie, a potem Jamesowi Coburnowi[11]. Muzykę do filmu stworzył Ennio Morricone, który stał się stałym współpracownikiem Leone[4][9]. Eastwood w Za garść dolarów stworzył nowy typ bohatera westernów – pragmatycznego, małomównego mistrza broni[4]. Również muzyka Morricone, odwołująca się do meksykańskich motywów ludowych, była odmienna wobec amerykańskich westernów[12]. Film odniósł znaczący sukces we Włoszech i innych państwach Europy Zachodniej[4][13]; dzięki niemu Eastwood zyskał międzynarodową sławę[14].
Powodzenie Za garść dolarów zachęciło Leone do nakręcenia kolejnego filmu, Za kilka dolarów więcej (1965). Opowiada on o rywalizacji między dwoma łowcami nagród (Clint Eastwood i Lee Van Cleef), poszukującymi zbiegłego bandyty (Gian Maria Volontè)[7]. Równie brutalny jak pierwowzór, film odniósł sukces kasowy we Włoszech[4] i wypromował van Cleefa[3].
Kolejny western Leone, Dobry, zły i brzydki (1966), opowiada o trójce rzezimieszków o odmiennych charakterach (Clint Eastwood, Eli Wallach, Lee Van Cleef), poszukujących skrzyni ze złotem w trakcie wojny secesyjnej[4][15]. Był to najdroższy film z tzw. trylogii dolarowej, którą zamknął[16], prezentujący czarny humor, spektakularną akcję i finałową scenę pojedynku trzech bohaterów w cmentarzu[4]. W tym filmie reżyser zastosował na dużą skalę zbliżenia twarzy postaci[3].
W całej trylogii nie ma scen miłosnych, gdyż zdaniem Leone zaburzałyby one akcję jego filmów. Spłycenie wizerunków postaci tłumaczył tym, że legendę Dzikiego Zachodu stworzyli brutalni mężczyźni o nieskomplikowanych osobowościach i ten fakt zamierzał uwidocznić w jego filmach[17].
Filmy z trylogii dolarowej po odniesieniu sukcesu kasowego we Włoszech, wynoszącego do 5 milionów dolarów na każdy film[18], pojawiły się na przełomie 1967 i 1968 roku w Stanach Zjednoczonych. Leone i Morricone, obawiając się krytyki ze strony Amerykanów, w pierwszym filmie trylogii pojawili się pod fałszywymi nazwiskami[12]. Trylogia odniosła sukces kasowy: Za garść dolarów zarobił 14,5 miliona dolarów[19], Za kilka dolarów więcej – 15 milionów[20], a Dobry, zły i brzydki – 25,1 miliona[21]. Filmy były negatywnie oceniane przez amerykańskich krytyków, którzy oburzali się na brutalizację gatunku[3][4]. Ataki krytyków co do brutalności Leone potraktował jako hipokryzję, twierdząc że w obecnym świecie nie można legalnie przeciwdziałać przemocy, a samozwańczy obrońcy prawa z Dzikiego Zachodu nie mieliby miejsca we współczesności[17].
Popularność trylogii spowodowała, że amerykańska wytwórnia Paramount Pictures zatrudniła Leone do nakręcenia kolejnego westernu. Nad scenariuszem filmu zwanego Pewnego razu na Dzikim Zachodzie pracowali Bernardo Bertolucci i Dario Argento. Miał on premierę w 1968 roku i był osadzony wokół wątku budowy kolei. Głównymi antagonistami byli bezimienny kowboj z harmonijką (Charles Bronson) i zamierzający przejąć ziemię bandyta (Henry Fonda). Film, wzbogacony o majestatyczną muzykę Morricone[4], dokonał rewizji mitów, klasycznych motywów i postaci z amerykańskich westernów[3]. Został ciepło przyjęty przez widzów w Europie Zachodniej[4]. Po tym filmie Leone zadeklarował, że nie będzie filmował kolejnego prawdziwego westernu[22].
Początek lat 70. Sergio Leone spędził na kręceniu postwesternu opartego na scenariuszu Luciana Vincenzioniego i Sergia Donatiego pod tytułem Garść dynamitu (1971). Jest on osadzony w realiach rewolucji meksykańskiej i opowiada o współpracy meksykańskiego rzezimieszka (Rod Steiger) z irlandzkim terrorystą (James Coburn)[4][23]. W Garści dynamitu reżyser powstrzymał się od podtekstów politycznych, charakteryzujących ówczesne włoskie westerny w podobnych realiach; zamiast tego pokazał ciemną stronę rewolucji, wyrażającą się w masowych egzekucjach[3].
Leone po tym filmie długo nie reżyserował kolejnych; odrzucił propozycję sfilmowania powieści Ojciec chrzestny, którą później zaadaptował Francis Ford Coppola[4]. Pracował natomiast nad sagą gangsterską pod tytułem Dawno temu w Ameryce[3], zajmował się też produkcją kilku włoskich filmów[4], między innymi Nazywam się Nobody[24].
Leone w 1971 roku był członkiem jury na Festiwalu Filmowym w Cannes[25], a w 1978 roku – na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Berlinie[26].
Dawno temu w Ameryce ukazał się w 1984 roku i był subtelną oraz krwawą opowieścią o życiu gangstera żydowskiego pochodzenia (Robert De Niro) oraz jego przyjaciół od czasów prohibicji do lat 60.[4] Stanowił on polemikę z hollywoodzkimi filmami gangsterskimi, wyrażającą jednocześnie rozczarowanie Leone Stanami Zjednoczonymi i tamtejszym brakiem wartości[3][27]. 3,5-godzinna saga została bardzo pozytywnie przyjęta przez publiczność na Festiwalu Filmowym w Cannes[4][28], jednak na rynek amerykański weszła okrojona o ponad godzinę, tracąc swą logikę i sens[3][4]. W wyniku tego film w Stanach odniósł klęskę finansową, zarabiając jedynie 5 milionów dolarów[29].
W 1988 roku Sergio Leone był przewodniczącym jury na 45. Festiwalu Filmowym w Wenecji[30].
Pomimo niewydolności serca[4] Leone planował nakręcić ambitny film o blokadzie Leningradu, jednak plany przerwała jego śmierć 30 kwietnia 1989. Pozostawił swą żonę Carlę i trzy córki: Raffaelę, Francescę i Andreę[28].
Filmy Sergia Leone w chwili premiery początkowo otrzymywały negatywne recenzje anglosaskich krytyków. Wyjątkiem były życzliwe recenzje Za garść dolarów – Bosley Crowther z „New York Timesa” chwalił wprawdzie przemoc w Za garść dolarów jako wciągającą, jednak ironizował, iż Leone stworzył wizerunek westernowego Jamesa Bonda[31], zaś magazyn „Variety” pozytywnie ocenił dramaturgię i akcję[32]. Negatywnie przyjęty został jednak Za kilka dolarów więcej – był krytykowany przez Crowthera za gloryfikację przemocy[33]. Natomiast Dobry, zły i brzydki był negatywnie oceniany przez magazyn „Time” za miałką akcję[34], a przez „Variety” – za sadyzm i słabą dramaturgię, aczkolwiek ten magazyn chwalił stronę wizualną[35].
Pewnego razu na Dzikim Zachodzie był traktowany głównie jako podsumowanie wcześniejszych filmów i parodia klasycznego kina hollywoodzkiego[36][37][38], a Stefan Morawski z czasopisma „Kino” na przykładzie tego filmu ocenił filmy włoskiego reżysera jako prymitywny kicz pozbawiony inwencji twórczej[39]. Vincent Canby, nieprzychylny Leone krytyk z „New York Timesa”, ocenił Garść dynamitu jako nihilistyczną opowieść pełną idiotyzmów, twierdząc, że filmy Leone nie powinny być przedmiotem poważnych analiz. Jednocześnie jednak stwierdził, że dzieła włoskiego reżysera mają specjalny gust i są na swój sposób fascynujące[40].
Wbrew Canby’emu pojawili się krytycy filmowi, którzy zajęli się twórczością Leone. W 1980 roku krytyk Richard Corliss chwalił twórczość reżysera jako łączenie bez sprzeczności różnych elementów: prostej tematyki z rozbudowaną fabułą, nihilizmu z romantyzmem, okrężnej pracy kamery z pojedynkami trzech osób, wrażliwości amerykańskiej i europejskiej[28]. W 1981 roku Christopher Frayling, brytyjski historyk filmowy zajmujący się spaghetti westernami, zauważył, że westerny Leone obaliły mit Hollywoodu i bardziej realistycznie przedstawiały Dziki Zachód, nie posiadając określonego morału dla widza[3]. Bronił również twórczość włoskiego reżysera, uważając, że jej krytyka jest nieuzasadnionym atakiem na cały nurt spaghetti westernu[41]. Peter E. Bondanella, analityk włoskiego kina, stwierdził, że dzięki twórczości Leone spaghetti western zaistniał jako gatunek[42], zupełnie odmienny od dzieł Howarda Hawksa i Johna Forda[10]. Chwalił również budowanie napięcia i sceny pojedynków, szczególnie w Za kilka dolarów więcej[7][24] i Pewnego razu na Dzikim Zachodzie, twierdząc przy tym, że ten film wywarł wielki wpływ na cały gatunek[43]. W twórczości Leone dostrzegano wpływy surrealizmu[10] i specyficznego postmodernizmu[3], a także neorealizmu[44].
Po premierze Dawno temu w Ameryce z jednomyślną krytyką spotkała się ocenzurowana wersja filmu; oceniano ją negatywnie za nielogiczną konstrukcję[45][46][47][48][49]. Oryginalna wersja filmu wzbudziła natomiast kontrowersje: Richard Corliss uznał ją za równie problematyczną co skrócona[46], magazyn „Variety” skrytykował ją jako rozczarowującą[48], a Roger Ebert z „Chicago Sun-Times”, zwolennik twórczości Leone, z kolei ogłosił film arcydziełem[49].
Obecnie większość filmów Leone jest odbierana pozytywnie. Na stan z czerwca 2011 według agregatora Rotten Tomatoes ponad 90% krytyków pisało pozytywne recenzje o trylogii dolarowej[50][51][52] i Pewnego razu na Dzikim Zachodzie[53]. Szczególnym kultem wśród internautów cieszy się Dobry, zły i brzydki, który znajduje się obecnie na 4. miejscu na liście najwyżej ocenianych filmów IMDb[54]. Ponadto trzy dzieła Leone (Dobry, zły i brzydki, Pewnego razu na Dzikim Zachodzie, Dawno temu w Ameryce) znajdują się na liście 1000 najlepszych filmów według bazy They Shoot Pictures, Don’t They?[55].
Leone otrzymał podczas swojej kariery nagrodę David di Donatello za film Garść dynamitu[56], a także włoską Srebrną Wstęgę i nagrodę Kinema Junpo dla najlepszego filmu zagranicznego Dawno temu w Ameryce oraz nagrodę Nocciola d’Oro za zasługi dla włoskiej kinematografii[57].
Hołd włoskiemu reżyserowi złożył Clint Eastwood, który swój rewizjonistyczny western Bez przebaczenia zadedykował Leone i innemu reżyserowi, Donowi Siegelowi. Dedykację złożył Leone także Quentin Tarantino w filmie Kill Bill. Styl kręcenia filmów przez Sergia Leone był naśladowany również między innymi przez Sama Peckinpaha (Dzika banda), Roberta Zemeckisa (Powrót do przyszłości III), Johna Woo i Roberta Rodrigueza (Pewnego razu w Meksyku: Desperado 2)[3][4].
|
|||||||||||