Skarb czyli trzy grobowce nazwane książęcymi znaleziono w dzielnicy Wrocławia Zakrzowie.
Dnia 1 kwietnia 1886 r. grupa robotników wydobywała piasek w miejscowej piaskowni. Nagle jeden z nich natrafił na duży kamień. Po jego usunięciu z ziemi znajdującej się pod nimi przez kilka dni wydobywano różne przedmioty, niektóre przy tym niszcząc. Kiedy trafiły one do rąk archeologów, okazało się, że są to niezwykle cenne zabytkowe znaleziska. Prace przeprowadzone na miejscu doprowadziły do odkopania wyłożonej kamieniami komory o wymiarach 4,90×6,25 m. Umieszczono w niej pochówki kobiety i mężczyzny pochodzące z IV w n.e.
Odkryte w grobowcu przedmioty, często wysokiej rangi artystycznej, pochodziły z różnych części imperium rzymskiego. Były to m.in. wielobarwne naczynia szklane typu „millefiori” wykonane w Kolonii, srebrne noże, łyżki, nożyce, brązowe misy, złota pinceta, łyżeczka do czyszczenia uszu, srebrne wiadro, kamienie do gry z Nadrenii, zestaw brązowych i srebrnych naczyń do picia wina z Panonii, czteronożna, brązowa podstawa przenośnego ołtarzyka z inskrypcją łacińską i brązową misą (znalezisko unikatowe na ziemiach polskich), złote zapinki i zawieszki w formie stylizowanego półksiężyca (tzw. lunule), naszyjniki, zawieszki z grecko-rzymskich warsztatów prowincjonalnych nad Morzem Czarnym, ponadto pierścienie, monety rzymskie z lat 161…270 (wśród nich tzw. aureusy), wyroby z bursztynu, resztki tkanin.
Nieco ponad rok później w tym samym miejscu na Zakrzowie archeolodzy natrafili na dalsze dwa groby o wymiarach 1,75×3 m. Zawierały one pochówki kobiet, a ich wyposażenie było niemniej bogate. Składały się na nie przedmioty podobne do tych z pierwszego odkrytego grobowca, a ponadto biżuteria ze złota, srebrne sztućce, srebrne i gliniane pucharki, naczynia gliniane toczone na kole oraz resztki drewnianej szkatułki wsadzanej rzymskimi monetami.
Wedle do niedawna powszechnie jeszcze uznawanych opinii archeologów należały do władców wschodniogermańskiego ludu Wandalów, którzy przybyli, na celtycki dotąd Śląsk na przełomie n.e. i ok. 400 lat zajmowali ziemie nad Odrą po Wisłę. Zdaniem I. Kramarkowej „książę” zakrzowski był przedstawicielem znanego z późniejszych źródeł IX w. słowiańsko plemienia Ślężan. Pomijana jest tutaj pokojowa asymilacja pozostałych po wędrówce ludów dotychczasowych mieszkańców z napływającą ludnością. Ślężanie stanowili mieszankę ludów germańskich i słowiańskich z domieszką celtycką.
Nie wszystkie skarby zakrzowskie trafiły do archeologów. Robotnicy pracujący w piaskowni, gdzie znaleziono skarb, zorientowali się, że mają do czynienia z rzeczami bezcennymi. Sprzedawali je więc wyspecjalizowanym handlarzom. Mimo wszczętego przez policję dochodzenia i rewizji w domach robotników, udało się odzyskać jedynie srebrne łyżeczki. Dziś trudno ustalić ile skarbów zginęło bezpowrotnie. Heinrich Korn (rajca miejski, właściciel dóbr pawłowickich, papierni w Zakrzowie i wydawca Schlesische Zeitung), na którego terenie znaleziono skarb, podarował go Muzeum Starożytności Śląskich we Wrocławiu. Wystawa skarbów była gotowa w 1937 roku. Później jej część została wypożyczona do Berlina. Tam skarby znajdowały się w 1945 roku, kiedy Armia Czerwona zniszczyła berlińskie muzeum. Przepadła również część zabytków z Wrocławia. Możliwe, że część zakrzowskich skarbów trafiła do Moskwy. Zachowane nieliczne zabytki zakrzowskie (ok. 15% kolekcji) znajdują się we wrocławskim Muzeum Archeologicznym.