Turoń (nazywany również byczkiem[1]) – maszkara przedstawiająca rogate, czarne i włochate zwierzę z kłapiącą paszczą, występujące w widowiskach obrzędowych ludu polskiego w okresie od Bożego Narodzenia do Wielkanocy. Osoba odgrywająca turonia przykrywała się derką, płachtą lub skórą baranią, przed sobą trzymając zamontowany na długim patyku drewniany łeb byka z kłapiącą szczęką, rogami (czasem prawdziwymi - bydlęcymi, kiedy indziej drewnianymi), obitym skórą królika lub innego zwierzęcia.
Osoba odgrywająca Turonia, szła pochylona i okryta derką w sposób mający przypominać posturą i wyglądem prawdziwe zwierzę. Po wejściu wraz z grupą kolędniczą do chaty rozpoczynał figle i tańce, straszył kobiety i dzieci, zachęcany przez prowadzącego kolędnika, który strzelał słomianym batem. Podczas śpiewania kolęd turoń kłapał pyskiem w takt melodii i dzwonił zawieszonym na szyi dzwonkiem[2]. W którymś momencie tych harców następował ważny element kolędowania, a jego geneza sięga czasów przedchrześcijańskich. Turoń padał, a wówczas następowało jego "cucenie" - masowanie, podpalania pod nim słomy, dmuchanie i wlewanie wódki w pysk kukły, odczynianie uroków. Po takich zabiegach Turoń odzyskiwał siły i znów zaczynał hasać po czym przedstawienie wkrótce się kończyło. Ożywianie turonia i towarzyszące temu zabiegi nawiązują do obrzędów magii wegetacyjnej dawnych Słowian, praktykowanych w tym okresie roku podczas świąt agrarnych (głównie Święta Godowego). Zgon, a następnie "zmartwychwstanie" Turonia symbolizuje odrodzenie ziemi, która na zimę zasypia by obudzić się wiosną.
Powszechna była kiedyś tradycja, według której Turoń był prowadzony na sznurku lub łańcuchu trzymanym przez drugiego chłopaka, tym czasem kiedy trzeci pyta, czy gospodarze przyjmą Turonia do środka[3]. Turoń[3], tak jak wszystkie inne maszkary kolędnicze[4] symbolizował również płodność i dostatek.