| Wojciech Fortuna | |||||||
| Data i miejsce urodzenia | 6 sierpnia 1952 |
||||||
| Klub | Wisła-Gwardia Zakopane | ||||||
| Wzrost | 165 cm[1] | ||||||
| Waga | 60 kg[1] | ||||||
| Debiut w reprezentacji | 1970[1] | ||||||
| Rekord życiowy | 132,0 m na Velikance w Planicy (1972)[2] |
||||||
| Pierwszy trener | |||||||
| Dorobek medalowy | |||||||
|
|||||||
| Inne nagrody | |||||||
|
|||||||
Wojciech Fortuna (ur. 6 sierpnia 1952 w Zakopanem) – polski skoczek narciarski, mistrz olimpijski z Sapporo, mistrz Polski, trzykrotny medalista mistrzostw Polski. Czterokrotny uczestnik Turnieju Czterech Skoczni, najlepsze miejsce w klasyfikacji zajął podczas jego 21. edycji, kiedy to uplasował się na 18. pozycji[3].
Jest synem pochodzącej z Warszawy Barbary i Mieczysława urodzonego w Przemyślu. Brat Adriana, który także był skoczkiem, lecz przestał trenować po złamaniu nogi[2] i Cecylii. Absolwent zakopiańskiej zasadniczej szkoły zawodowej, którą ukończył w 1971, kształcąc się na elektryka samochodowego[1].
Autor książek Prawda o Sapporo (1993) i Szczęście w powietrzu (2000)[1], które ukazały się w Stanach Zjednoczonych[4].
Spis treści |
Fortuna zaczął skakać jako kilkuletni chłopiec na usypywanej z kolegami małej skoczni na zakopiańskiej Antałówce[5]. Tydzień po zakończeniu Mistrzostw Świata 1962 zapisał się do klubu Wisła-Gwardia Zakopane. Jego trenerem był Jan Gąsiorowski. Fortuna otrzymał narty i buty i rozpoczął treningi na Maleńkiej Krokwi. W klubie było wówczas ponad stu skoczków, w tym, m.in. Stanisław Gąsienica Daniel, brązowy medalista MŚ 1970 ze Szczyrbskiego Jeziora, wielokrotny mistrz Polski w kategorii juniorów i seniorów[5]. Wkrótce potem Fortuna przeniósł się na Średnią, a następnie, w wieku 13 lat, na Wielką Krokiew. Jego pierwszy skok na niej miał odległość 75 m[1]. Zaczął startować w zawodach juniorskich, plasując się w nich zawsze w pierwszej piątce zawodników[5]. W mistrzostwach Europy w austriackim Gosau zajął 16. miejsce[5]. Trener Janusz Fortecki dołączył go wtedy do pierwszej reprezentacji, do której należeli już Józef Przybyła, Józef Kocyan, Gąsienica Daniel, Adam Krzysztofiak i Tadeusz Pawlusiak[5].
Udział w swoim pierwszym Turnieju Czterech Skoczni zaczął od 43. miejsca w Innsbrucku[6]. Skoki Fortuny były nisko oceniane przez sędziów – zawsze lądował on na dwie nogi, zamiast telemarkiem[7]. W Garmisch-Partenkirchen zajął 24. pozycję[8]. W Oberstdorfie był 47.[9], a w Bischofshofen 18., ex eauquo z Czechosłowakiem Jaromirem Lidakiem[10][11]. W klasyfikacji generalnej zajął 23. lokatę, z 836,8 zdobytymi punktami[12].
W ostatnich przed olimpiadą mistrzostwach Polski Fortuna był na 10. miejscu[13]. Potem wygrał w Zakopanem eliminacje do igrzysk olimpijskich, dwukrotnie skacząc po 105,5 m i plasując się m.in. przed Gąsienicą Danielem, Pawlusiakiem, Krzysztofiakiem i Przybyłą[1]. Dodatkowo Przybyła doznał kontuzji i Fortuna, pod naciskiem prasy, m.in. red. Mariana Matzenauera i red. Krzysztof Blautha, poleciał do Sapporo za niego[7].
| „ |
Był taki człowiek w Zakopanem, który powiedział, że ja nie mam rutyny i nie ma sensu, żebym jechał na olimpiadę, bo się spalę. Ale po zwycięskich eliminacjach w Zakopanem, ówczesny minister sportu Włodzimierz Reczek powiedział: – Co wy robicie? Ten chłopak wygrał konkurs, on musi jechać! Także trenerzy Fortecki oraz Gąsiorowski walczyli o mój wyjazd. I udało się. |
” |
| — Wojciech Fortuna, [7] | ||
W pierwszych sesjach treningowych na Miyanomori uzyskał 85 m i 83 m. Były to skoki w granicach rekordu tego obiektu[7]. Podczas konkursu rozgrywanego 6 lutego, w pierwszej serii, wylądował na 82 m i przez pewien czas prowadził. W drugiej było gorzej, skoczył 76,5 m, co pozwoliło zająć mu 6. pozycję, z łączną notą 222,0 pkt.[14] Do brązowego medalu zabrakło mu 7,5 pkt. Szóste miejsce Fortuny dało Polsce jeden punkt olimpijski, pierwszy w skokach od czasów 5. miejsca Stanisława Marusarza na igrzyskach w Garmisch-Partenkirchen[7].
11 lutego przeprowadzono drugi konkurs, tym razem na skoczni Ōkurayama. Japońscy kibice liczyli na drugi złoty medal Yukio Kasayi[15]. Za zwycięstwo miał on otrzymać samochód i zostać przyjętym na audiencji przez cesarza Hirohito. Wydarzenia na skoczni obserwowało 50 tysięcy widzów na stadionie i miliony przed telewizorami[15]. Transmisji nie przeprowadziła ani Telewizja Polska, ani Polskie Radio[1]. Fortuna w próbnej serii skoczył 100 m. Trener Fortecki wylosował go w trzeciej grupie, z numerem 29[15]. W pierwszej serii, skaczący przed Fortuną Akitsugu Konno osiagnął 92 m i objął prowadzenie. Polak wystąpił w nowoczesnym kombinezonie, wymienionym tuż przed zawodami z japońskim zawodnikiem na kryształ, w dobrze wtedy ocenianych przez specjalistów butach z fabryki w Krośnie i na enerdowskich nartach Poppa[2]. Skok Fortuny miał długość 111 metrów. Oceny sędziowskie wyniosły kolejno 17 pkt., 18 pkt., 18 pkt., 18,5 pkt. i 19 pkt., a końcowa nota 130,4 pkt. Była to rekordowa liczba punktów uzyskana przez jakiegokolwiek skoczka w historii dyscypliny[1]. Powtórki tego skoku emitowano w japońskiej telewizji ok. 85 razy, a także wielokrotnie w telewizjach z całego świata[16].
| „ |
Miałem pewnie sto metrów za sobą, kiedy poczułem opór pod nogami. Instynkt kazał mi się jeszcze wychylić. Lecimy! Na spotkanie z grubą czerwoną krechą. Nie słyszałem uderzenia nart o śnieg. Tylko ciałem wstrząsnął dreszcz. Wtedy ręce same wyskoczyły nad głowę. Biłem brawo. Nie sobie. Tym siłom, które mnie nie zawiodły. Gąsiorowskiemu, który mnie nauczył skakania, Forteckiemu, który mi zawierzył, Marusarzowi i Groniowi, którzy byli dla mnie wzorem. Tym wszystkim, którzy sprawili, że mogłem skakać tu, na Okurayamie.(...) Cisza na stadionie. Słyszałem za to tysiące fleszy aparatów fotograficznych strzelających w moim kierunku. Patrzę na tablicę wyników: 111 metrów i 130,4 punktu – takiej noty nie pamiętam, nie widziałem nigdy w życiu. |
” |
| — Wojciech Fortuna, [5][15] | ||
Po skoku Fortuny sędziowie przerwali konkurs. Dotychczas skaczący zawodnicy niemieccy i czechosłowaccy skakali słabo, dlatego ich sędziowie domagali się unieważnienia i powtórzenia serii[15]. Dodatkowo, sędzia z Czechosłowacji obawiał się, że reprezentant jego kraju, Jiří Raška, przeskoczy skocznię i zrobi sobie krzywdę[17]. Arbiter kanadyjski próbował przekonać jurorów, że skok Fortuny to nie przypadek, bo Polak w pierwszym konkursie zajął 6. miejsce. Zadecydował głos sędziego z Japonii, Fumio Asakiego, który liczył, że faworyt konkursu, Kasaya, który w pierwszej próbie wylądował na 106 m i zajmował drugie miejsce, przeskoczy jeszcze Polaka[15]. Jury stosunkiem głosów 3 do 2 postanowiło kontynuować zawody[1]. Skrócono rozbieg. Fortuna w drugiej serii osiągnął 87,5 m, prawie 25 m krócej, niż w pierwszej[18]. 13. po pierwszej serii Szwajcar Walter Steiner skoczył 103 m i znalazł się o 0,1 pkt. za Fortuną. Rainer Schmidt z NRD uzyskał 101 m i stracił do Polaka 0,6 pkt.[18] Fin Tauno Käyhkö także wylądował za blisko. Kasaya, który skakał ostatni, wylądował na 85 m i ledwo uchronił się przed upadkiem[13]. Tym samym, Wojciech Fortuna, jako pierwszy Polak w historii, został mistrzem olimpijskim[19]. Jego nota wyniosła 219,9 pkt.[20] Był to setny medal zdobyty przez reprezentanta Polski na igrzyskach olimpijskich[17]. Fortuna otrzymał także tytuł mistrza świata, automatycznie przyznawany wówczas mistrzom olimpijskim[21][19]. Po zakończeniu konkursu zapłakany Kasaya pogratulował polskiemu skoczkowi[22].
W Japonii Fortuna odebrał nagrodę pieniężną za osiągnięte wyniki, jednak znacznie niższą niż była przedtem przewidziana – 150 dolarów (zamiast 300) za zdobycie złotego medalu oraz 50 dolarów (zamiast 150) za 6. miejsce. Resztę zachował dla siebie wiceminister sportu. Na protesty zawodnika polityk odparł, że nie musi on dalej skakać[2]. Po powrocie do kraju skoczka przed budynkiem Urzędu Gminy Tatrzańskiej witało 25 tysięcy ludzi[16]. Fortuna otrzymał tytuł Zasłużony Mistrz Sportu 1972, odznaczony został Złotym Medalem za Wybitne Osiągnięcia Sportowe i Złotym Krzyżem Zasługi[1]. Zajął też trzecie miejsce w Plebiscycie Przeglądu Sportowego, otrzymując od kibiców 855 899 głosów[23]. Często był uczestnikiem licznych bankietów, przyjęć, spotkań i wieców na terenie całego kraju. Coraz mniej trenował[16].
| „ |
Jest kilka spraw, których serdecznie żałuję. Najbardziej zaś tego, że właśnie wtedy, w tej Sali gdzie mi gratulowano i dziękowano, nie zapytałem: – Panie ministrze? Dlaczego zamknął pan drzwi przed moim trenerem? Nie zapytałem, bo się nie odważyłem. Lepiej było udawać, szczerzyć zęby, prosić o dalszą pomoc dla klubu. Bezpieczniej było nie ujmować się za bliskim człowiekiem. A przecież słynąłem z odwagi. Jak ktoś nie wierzy, niech wlezie na rozbieg i spojrzy w dół. Tylko, że co innego zmierzyć się z siłami natury, inna zaś sprawa jeśli chodzi o ludzi. Miałem dopiero 19 lat. Zaczynałem dopiero poznawać obłudę. |
” |
| — Wojciech Fortuna, [24] | ||
Wziął udział w mistrzostwach Polski, rozgrywanych na Wielkiej Krokwi. Uzyskał odległości 109,5 m i 108,5 m[16]. Według srebrnego medalisty tamtych MP, Stanisława Gąsienicy Daniela, który miał najdłuższe skoki, działacze chcieli pokazać, że Fortuna – mistrz olimpijski, jest najlepszym skoczkiem również w kraju[25]. Fortuna pojechał jeszcze na I mistrzostwa świata w lotach do Planicy i na skoczni Velikanka zajął najwyższe z Polaków, 20. miejsce[24]. W jednej z serii skoczył 132 m, ustanawiając rekord życiowy[2]. Było to ponad 30 metrów krócej od ówczesnego rekordu świata, który należał wtedy do Niemca z NRD, Manfreda Wolfa, i wynosił 165 metrów. Polak osiągnął ten wynik przy niesprzyjających warunkach atmosferycznych, skok został również poprzedzony serią upadków innych zawodników. Były to jedyne loty Fortuny na skoczni mamuciej w całej jego karierze[2].
W klasyfikacji generalnej Turnieju Czterech Skoczni zajął 18. miejsce, najwyższe w karierze. Na swoim koncie miał 797,0 pkt.[26] W Oberstdorfie był 25.[27], a w Ga-Pa 10. W tym drugim mieście skoczył wtedy 90 m i 85,5 m[28]. W austriackiej części cyklu uplasował się na 17. lokacie w Innsbrucku (uzyskał odległości 79,5 m i 86 m)[29] i 37. w Bischofshofen[30].
W konkursie w Grenoble, na olimpijskiej skoczni, był na drugiej pozycji. Na zawodach w Czechosłowacji zajmował czołowe miejsca[24]. Zdobył też brązowy medal MP[24][31].
Na mistrzostwach kraju na skoczni średniej zajął 3. miejsce, za Adamem Krzysztofiakiem i Tadeuszem Pawlusiakiem[31][24].
Turniej Czterech Skoczni rozpoczął od 59. miejsca w Oberstdorfie[32]. Potem był jeszcze 35. w Garmich-Partenkirchen[33], 80. w Innsbrucku[34] i 36. w Bischofshofen[35]. W końcowym rankingu sklasyfikowany został na 53. pozycji z 739,7 pkt.[36]
Na mistrzostwach świata w szwedzkim Falun był 29. na skoczni średniej i 37. na dużej[24]. W nocy, przed zawodami, pił dużo alkoholu[2]. Skoczek uważał potem, że w Szwecji był w lepszej formie, niż na igrzyskach w Sapporo[2]. Polscy zawodnicy nie śledzili wtedy rozwoju technicznego sprzętu i nie stosowali diety.
Rywalizację o mistrzostwo Polski na skoczni dużej ukończył na 6. pozycji[24]. Dziennikarze zaczęli określać Fortunę zawodnikiem „jednego skoku”[37].
Turniej Czterech Skoczni ukończył na 35. miejscu, z notą 718,2 pkt.[38] W Oberstdofie był 38.[39], w Ga-Pa 42.[40], w Innsbrucku 56.[41], a w Bischofshofen 33.[42]
Zajął drugie miejsce w skokach podczas Memoriału Bronisława Czecha i Heleny Marusarzówny, plasując się za skoczkiem z NRD, Henrym Glaßem[24]. Zajął wyższą lokatę, niż jeden z najlepszych skoczków lat 70., Hans-Georg Aschenbach[24].
W 1975 zakończył występy w kadrze narodowej[1]. Trener Janusz Fortecki namówił go do zakończenia kariery sportowej. Fortuna posłuchał go, ale w 1979 wystartował jeszcze w Memoriale Czecha i Marusarzówny. Ukończył go na 18. pozycji[24]. W kilka lat przytył kilkanaście kilogramów. Karierę zakończył ostatecznie w 27. roku życia[2].
Po zakończeniu kariery skoczka pracował początkowo jako zakopiański taksówkarz. Ożenił się z Haliną Zimak, ma z nią dwoje dzieci: Beatę i Tomasza[1]. Pracował w Wiśle-Gwardii Zakopane, lecz szybko otrzymał wypowiedzenie[4]. Przeprowadził się na Śląsk, a potem wyjeżdżał kilkakrotnie do Ameryki, gdzie w roku 1986 pracował jako trener w ośrodku sportowym w Fox River Crow, a od 1998 roku prowadził własną firmę remontową Fortuna Painting, którą potem sprzedał[43]. W 1994 był na igrzyskach w Lillehammer, gdzie komentował dla telewizji konkursy skoków[4]. Był także na olimpiadzie w Salt Lake City. W 1997 został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski[1]. Rok później przeniósł się do Chicago. Miał problemy z alkoholem[43]. Z tego powodu opuściła go żona. Poślubił wtedy, pochodzącą z Suwałk, Marylę.
| „ |
Nasłuchałem się wiele razy o „prawdziwych” przyczynach moich późniejszych niepowodzeń. Cóż, nie mam o to żalu. Ludzie chcą słyszeć najprostsze wyjaśnienia. Wszystko co złożone i skomplikowane wydaje się podejrzane. O, tak, wóda, baby, hazard. Dziś można by jeszcze dodać „prochy”. To każdy rozumie. Jest bowiem coś w nas, że chcielibyśmy uwolnić się od tej odpowiedzialności, która na każdym z nas spoczywa. Przecież to co się z nami stało, Staszkiem, Cześkiem, ze mną, naszymi mniej znanymi kolegami, jest trochę bardziej skomplikowane aby to wyjaśnić jednym słowem. |
” |
| — Wojciech Fortuna, [4] | ||
Do kraju wrócił na stałe w maju 2003 roku. Jego była konkubina skierowała do sądu wniosek o pobicie sprzed lat. Fortuna trafił do zakładu karnego w Nowym Sączu[4]. Został zwolniony za kaucją, którą wpłacił Tatrzański Związek Narciarski. Obecnie wraz z drugą żoną mieszka w Gorczycy koło Augustowa. Zajmuje się m.in. promowaniem narciarstwa biegowego i wspieraniem lokalnych inicjatyw rozwoju regionalnego związanego ze sportem; był organizatorem wystawy Od Marusarza do Małysza i Kowalczyk i kustoszem Muzeum Sportów Zimowych[17], wspierał Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy – m.in. podarował na jej aukcję numer startowy z Sapporo[43]. Jest wiceprezesem ds. marketingu i rozwoju zakopiańskiej Wisły i prezesem fundacji „Fortuna 2002”[1]. W 2004 powstał film Wojciech Fortuna – Szczęście na Okurayamie, który nakręcili Wojciech Szatkowski i Maciej Stasiński[44]. W 2008 Artur Szulc stworzył film dokumentalny Drugi skok, traktujący o życiu Fortuny po zakończeniu kariery sportowej[45].
Fortuna zapraszany jest obecnie do telewizji (głównie do TVP1 i TVP Sport) jako ekspert podczas transmisji zawodów w skokach narciarskich[46].
| Miejsce | Dzień | Rok | Miejscowość | Skocznia | Punkt K | Skok 1 | Skok 2 | Nota | Strata | Zwycięzca |
|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|
| 6. | 6 lutego | 1972 | Miyanomori | K-70 | 82,0 m | 76,5 m | 222,0 pkt | 22,2 pkt | ||
| 1. |
11 lutego | 1972 | Ōkurayama | K-90 | 111,0 m | 87,5 m | 219,9 pkt | - | - |
| Miejsce | Dzień | Rok | Miejscowość | Skocznia | Punkt K | Skok 1 | Skok 2 | Nota | Strata | Zwycięzca |
|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|
| 29. | 16 lutego | 1974 | Lugnet HS98 | K-98 | ? | ? | ? | ? | ||
| 37. | 23 lutego | 1974 | Lugnet HS124 | K-124 | ? | ? | ? | ? |
| Miejsce | Dzień | Rok | Miejscowość | Skocznia | Punkt K | Skok 1 | Skok 2 | Nota | Strata | Zwycięzca |
|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|
| 20. | 19 lutego | 1972 | Velikanka | K-165 | ? | ? | 328,0 pkt | 99,5 pkt |
| 20. Turniej Czterech Skoczni | ||||
| klas. | ||||
|---|---|---|---|---|
| 43 | 24 | 47 | 18 | 23 |
| 21. Turniej Czterech Skoczni | ||||
| klas. | ||||
| 25 | 10 | 17 | 37 | 18 |
| 22. Turniej Czterech Skoczni | ||||
| klas. | ||||
| 59 | 35 | 80 | 36 | 53 |
| 23. Turniej Czterech Skoczni | ||||
| klas. | ||||
| 38 | 42 | 56 | 33 | 35 |
Wojciech Fortuna został odznaczony czterema polskimi orderami[1]:
|
|||||||||||||
|
|||||||||||||||||