Zbigniew Jaworowski (ur. 17 października 1927, zm. 12 listopada 2011)[1] – polski lekarz, radiolog, pracował w Centralnym Laboratorium Ochrony Radiologicznej w Warszawie, profesor nauk medycznych, taternik.
Spis treści |
Absolwent Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jako student medycyny w 1948, wraz ze swym kolegą, również taternikiem Wojciechem Niedziałkiem, po trzydziestogodzinnej akcji zdjął ze szczytu stumetrowej wrocławskiej Iglicy uszkodzone, zagrażające przechodniom na ziemi lustra[2]. Jako taternik i radiolog w latach 70. współorganizował i uczestniczył w wyprawach na wysokogórskie lodowce – m.in. w Ameryce Północnej (Alaska) i Południowej (Peru), Afryce i Himalajach - badając zanieczyszczenia globu radioaktywnością oraz metalami ciężkimi. Pracował w Instytucie Onkologii w Gliwicach, w Instytucie Badań Jądrowych w Warszawie, od 1993 r. w Centralnym Laboratorium Ochrony Radiologicznej w Warszawie, gdzie kierował Zakładem Higieny Radiacyjnej.
Przedstawiciel Polski w Komitecie Naukowym ONZ ds. Skutków Promieniowania Atomowego (UNSCEAR).
W 1986 r. został członkiem Polskiej Komisji Rządowej ds. Skutków Katastrofy w Czarnobylu. Po tej katastrofie zaproponował podawanie polskim dzieciom płynu Lugola[3].
Mąż Zofii Kielan-Jaworowskiej.
Zbigniew Jaworowski był przeciwnikiem wykorzystania paliw kopalnych do celów energetycznych, zamiast tego postulował szersze wykorzystanie energii jądrowej[4]. Był przeciwnikiem europejskiego etnocentryzmu[5].
Profesor Jaworowski był zwolennikiem poglądu, że skutki genetyczne katastrofy w Czarnobylu wśród mieszkańców Ukrainy i Białorusi były w rzeczywistości znacznie mniejsze, niż się popularnie sądzi. Twierdził także, że podawanie w Polsce płynu Lugola, które sam zainicjował w kwietniu 1986 roku, było z dzisiejszej perspektywy zbędne, ponieważ skażenie atmosfery nad Polską radioaktywnym jodem było znacznie poniżej progu zagrożenia. Z drugiej strony potwierdzał, że wobec braku rzetelnych informacji ze strony służb ZSRR, akcja ówczesna była całkowicie uzasadniona tym bardziej, że nawet wobec braku skażenia terapia zapobiegawcza tym specyfikiem nie wywołuje negatywnych skutków ubocznych[3].
Był sceptykiem w kwestii wpływu działalności człowieka na globalne ocieplenie na kuli ziemskiej.
| „ |
Moim zdaniem człowiek na klimat wpływa w znikomym stopniu jeżeli w ogóle. Najważniejszym gazem cieplarnianym o którym prasa nie pisze na ogół wcale nie jest dwutlenek węgla, który wypuszczamy spalając węgiel, spalając ropę, spalając gaz, a także z innych źródeł ludzkich - tylko woda zwyczajna para wodna ona daje około 97% całego efektu cieplarnianego. Ten efekt cieplarniany jest błogosławieństwem tak samo jak CO2 jest błogosławieństwem. CO2 dwutlenek węgla jest gazem życia my z niego powstajemy, gdyby jego nie było nie byłoby życia na ziemi, bo on jest źródłem życia w roślinach, a potem w innych ustrojach żywych. Natomiast gdyby nie było efektu cieplarnianego powodowanego jak mówię przez wodę przede wszystkim, to byśmy mieli średnią temperaturę na globie -18 stopni, a obecnie ona jest +15 jak jest ciepło na ziemi to jest dobrze wszystkim jak jest zimno jest źle. Ja bym nie chciał, by wróciła nowa epoka lodowa, ale niestety musimy jej oczekiwać, bo tego nas uczy geologia. W ciągu następnych jak mówią uczeni 500 lat może 1000 lat, a może będzie to nawet tylko 100 lat nie wiadomo kiedy może nastąpić nowa epoka lodowa a nowa epoka lodowa jeżeli już zacznie występować to dzieje to się bardzo szybko. W ciągu paru lat robi się takie klik i mamy już oziębienie klimatu i zaczyna rosnąć lód. (...) główną podstawę histerii klimatycznej (...) stały się raporty IPCC uznawane w Brukseli za księgi święte" |
” |
| — Zbigniew Jaworowski: Idzie zimno!. Polityka.pl, 8 kwietnia 2008. | ||
W pracy opublikowanej w 1992 r. stwierdził, że spękanie lodu pod ciśnieniem, okludowanie powietrza wewnątrz struktury molekularnej lodu oraz sposób wydobywania rdzeni lodowych powodują, że ocena stężenia dwutlenku węgla z rdzeni lodowych nie jest prawidłowa[6]. Z poglądem tym polemizował zespół pod kierunkiem Raynauda.[7]
W marcu 2008 Jaworowski był jednym z autorów opracowania Przyroda, a nie wpływ ludzi, decyduje o klimacie. Podsumowanie raportu Pozarządowego Panelu do Spraw Klimatu. (patrz Nongovernmental International Panel on Climate Change)
Krytycy zarzucają Jaworowskiemu m.in., że część prac opublikował w nierecenzowanych czasopismach popularnonaukowych, m.in. w 21 Century Science & Technology i że nie opublikował żadnej pracy dotyczącej klimatu w liczącym się czasopiśmie o tematyce klimatologicznej, meteorologicznej czy geofizycznej[potrzebne źródło].
Wiele poglądów Jaworowskiego było zbieżnych z argumentami wykorzystanymi filmie The Great Global Warming Swindle ("Wielkie oszustwo z globalnym ociepleniem")[potrzebne źródło].
Jaworowski[8] przygotował dokument pod tytułem Zmiana Klimatu: Złe informacje na temat przed przemysłowego poziomu koncentracji CO2. Dokument ten został poddany krytyce[9].